Piast za dobry, żeby wygrać?
Piątek nie był dobrym dniem dla Piasta Gliwice. Śląski zespół otwierał zmagania 22. kolejki PKO BP Ekstraklasy meczem z Motorem Lublin. Po końcowym gwizdku powody do zadowolenia mogli mieć tylko goście, którzy długo prowadzili 2:0, a ostatecznie wygrali 2:1. Przyjezdni strzelanie rozpoczęli już w 3. minucie, za sprawą zaskakującego centrostrszału Mbaye'a N'Diaye'a. Ale to gospodarze mieli tego dnia więcej z gry, więcej posiadania piłki, strzałów i wyższy wskaźnik xG. Kolejny raz okazało się jednak, że statystyki nie grają. Tymczasem trener Piasta cieszy się z poprawy jakości gry i wierzy, że lepsze wyniki przyjdą już wkrótce.
- Myślę, że bardzo pragnęliśmy zwycięstwa, bo po to walczymy i pracujemy. Zwycięstwa nie mamy, nie mamy nawet remisu, a mając w perspektywie to, jak zaprezentowaliśmy się w ostanim meczu i przegraliśmy 0-3, tak tutaj zaprezentowaliśmy się o wiele lepiej, a mimo to przegraliśmy i zostajemy z niczym. Dlatego to generuje poczucie smutku, żalu i rozgoryczenia, ale wiem, że ten stan utrzyma się bardzo krótko, bo do najbliższego treningu. Nie powinniśmy mieć poczucia jakiejś tragedii czy katastrofy, tylko po prostu robić swoje - zaznaczył na pomeczowej konferencji cytowany przez oficjalną stronę Piasta Daniel Myśliwiec.
Mało tego. Szkoleniowiec Gliwiczan podkreślił, że jego zespół zrobił w piątek na boisku wystarczająco wiele, by sięgnąć po trzy punkty. I zaznaczył, że czas i treningowy spokój powinny być sprzymierzeńcami jego zespołu. - Mam nadzieję, że teraz ten trend tego, co my kreujemy, co pozwalamy wykreować przeciwnikowi się utrzyma, a wtedy na pewno będziemy częściej cieszyć się ze zwycięstw. W piątek zbyt dużo zrobiliśmy, żeby wygrać, a mimo wszystko wygląda na to, że zbyt mało, co będzie tylko motywacją do jeszcze cięższej pracy - przyznał. - Cieszę się bardzo z tego, że tydzień będzie wreszcie tygodniem, będziemy mogli bardziej precyzyjnie przygotować drużynę do kolejnej potyczki - dodał.
To mógł być wieczór Piasta. Spektakularny potwór udaremniony
A szczęście w piątek mimo wszystko było blisko. Piast w samej końcówce rzucił się do odrabiania strat. I prawie mu się to udało, a nawet, można powiedzieć, że przez chwilę faktycznie się udało. W 79. minucie gola kontaktowego strzelił Leandro Sanca, a w doliczonym czasie gry do bramki rywali trafił superrezerwowy Andreas Katsantonis. Po analizie VAR sędzia Tomasz Kwiatkowski dopatrzył się jednak jego faulu. Na powtórkach wideo widać było, że Grek opiera się rękami na jednym z rywali. Czy był to faul?
Nieprzepisowe działanie napastnika Piasta polegające na użyciu obu rąk w bezpośredniej walce o piłkę z przeciwnikiem. Ręce były początkowo zgięte i położone na plecach obrońcy Motoru. Po chwili zostały przez niego wyprostowane, co skutkowało niedozwolonym pchnięciem. Miało ono bezpośredni wpływ na możliwość interwencji i walki o piłkę przez obrońcę - czytamy w wyjaśnieniach Kolegium Sędziów PZPN.
Mimo furii trenera Stolarskiego, który był przekonany, że Motor właśnie stracił dwa bezcenne punkty, ostatecznie gol został anulowany, a 3 oczka wylądowały na koncie Lublinian. Ostatni rywal Piasta ma obecnie 27 punktów i jest 13. w tabeli, wyprzedzając o jedno oczko i jedną lokatę Gliwiczan.
ZOBACZ SKRÓT NA KANALE YOUTUBE PKO BP EKSTRAKLASY:
Piast Gliwice - Motor Lublin 1:2 (0:1)
0:1 - Mbaye N'Diaye 3'
0:2 - Karol Czubak 58'
1:2 - Leandro Sanca 79'
Skład Piasta: Plach - Twumasi, Rivas, Czerwiński (80' Lokilo), Lewicki, Dziczek, Leśniak (80' Fikaj), Tomasiewicz (63' Chrapek), Felix (62' Sanca), Vallejo, Barkovskiy (62' Katsantonis).

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.