– Wychodzę z założenia, że to drużyna jest na pierwszym miejscu i jej postawa ma wyłaniać wyróżniające się jednostki. Do tego jeśli takiego lidera zabraknie, ktoś inny się wykaże. Oczywiście szkoda, kiedy jeden czy drugi zawodnik dozna urazu i wypadnie – mówi Alexandar Vukowić.
Nie wiadomo jeszcze na którym miejscu ostatecznie Piast zakończy sezon 2022/23, ale już dziś można powiedzieć, że cel szczególnie wiosna jest bardzo udana w wykonaniu drużyny z Okrzei.
Niebiesko-czerwoni mają nawet szansę zostać najlepszą drużyną rundy rewanżowej. W ocenie Alexandra Vukovicia taki wynik można było osiągnąć dlatego, że miał on możliwość przyjrzeć się drużynie jeszcze w meczach ligowych, a nie tylko obserwować zespół na treningach czy sparingach.
– Kluczowy był moment, w którym przyszedłem do Piasta – mówi Vuković w rozmowie z Przeglądem Sportowym. – Miałem przed sobą trzy mecze ligowe plus ten nieszczęsny Pucharu Polski, który przegraliśmy po dogrywce z Górnikiem Łęczna. Dzięki nim przed długą przerwą zimową mogłem dokładnie poznać zespół i zdiagnozować problemy. Wiedziałem, że nie potrzebuję nie wiadomo czego, a tych ludzi, których mam, tylko żeby byli zdrowi. Czułem, że można z nich stworzyć drużynę grającą inaczej i lepiej punktującą. Przypomnę, że zimą wypożyczyliśmy dwóch napastników (Rauno Sappinena do Stali Mielec i Alberto Torila do Realu Murcia – przyp. red.), sprowadziliśmy tylko młodego Szczepana Muchę z Rekordu Bielsko-Biała, myśląc o nim jako o chłopaku z potencjałem, który może się rozwinąć. I dopiero kiedy kontuzji doznał Gabriel Kirejczyk, przyszedł Alex Sobczyk, by zabezpieczyć pozycję napastnika, na wypadek gdyby stało się coś jeszcze z Kamilem Wilczkiem – dodaje szkoleniowiec Piasta. To pokazuje, jak mocno wierzyłem w piłkarzy, których zastałem na miejscu. I teraz naprawdę odczuwam satysfakcję, że ciężką pracą udało się odmienić drużynę.
O sukcesie, zdaniem trenera Piasta nie zadecydowała na pewno jeden czynnik.
– Decyzji było kilka i nie powiem, która najważniejsza. Cieszy mnie, że Arek Pyrka bardzo dobrze sobie radzi na prawej obronie, że gramy dwoma młodzieżowcami, że szanse wykorzystuje Michael Ameyaw. To dodało drużynie polotu, młodzieńczej fantazji i energii, której potrzebowaliśmy. Do tego kwestie modelu gry, sposobu bronienia, przygotowania do każdego kolejnego meczu. To wszystko złożyło się na efekt, który widzimy w tabeli – wylicza Vuković.
Choć w Piaście nie brakuje indywidualności to jednak do sukcesu kluczem w opinii trenera była praca zespołowa.
– Wychodzę z założenia, że to drużyna jest na pierwszym miejscu i jej postawa ma wyłaniać wyróżniające się jednostki. Do tego jeśli takiego lidera zabraknie, ktoś inny się wykaże. Oczywiście szkoda, kiedy jeden czy drugi zawodnik dozna urazu i wypadnie – tu zaznaczę, że ubolewam z powodu kontuzji Damiana – ale chodzi o to, by stworzyć taką drużynę, by tego nie odczuwała i żeby pojawili się następni wybijający się piłkarze. W tej rundzie potrafiliśmy wygrywać i bez Damiana, i bez Kamila. Bez Jakuba Czerwińskiego, naszego kapitana, pokonaliśmy Cracovię, od czego zaczęła się nasza seria jedenastu meczów bez porażki. Albo spotkanie ze Śląskiem Wrocław: Jakub wypadł nam w przerwie, jego miejsce zajął Miguel Munoz, spisał się bez zarzutu i zwyciężyliśmy. To są dla mnie ważne kwestie. Pewnie mało kto pamięta, ale rok temu w Legii Warszawa na rundę wiosenną, przed walką o utrzymanie, zostałem bez Mahira Emrelego i Luquinhasa. A jednak zespół dał sobie radę, bo to on jest najważniejszy – zaznacza Alexandar Vuković. .
Po rundzie jesiennej kibice Piasta i zawodnicy pewnie tez marzyli, aby utrzymać się w Ekstraklasie, ale w miarę wygrywania kolejnych spotkań przez moment nawet pojawiła się szansa na grę w europejskich pucharach. Czy trener czuje niedosyt, ze nie udało się wycisnąć wiecj z tej rundy?
– Nie, gdybym w takiej sytuacji, biorąc pod uwagę pułap, z którego startowaliśmy, myślał w ten sposób, byłbym niepoważny. Jestem optymistą, ale twardo stąpającym po ziemi. Do wiosny przystępowaliśmy, mając 16 punktów, dzięki wygranej w Gdańsku z Lechią. Łatwo sobie wyobrazić, co by było, gdybyśmy tam nie zwyciężyli. Bylibyśmy de facto na ostatnim miejscu w tabeli z dużą stratą do reszty. Rundę zaczynaliśmy od Jagiellonii, a potem wyjazd na mecz z Rakowem, Zagłębiem, Legia u siebie i zaraz spotkanie z Lechem. Jak sobie liczyłem, wychodziło mi, że tylko przed Jagiellonią można było o nas mówić jako o delikatnych faworytach. Dzisiaj wygrywa poczucie satysfakcji, że wszystko potoczyło się tak dobrze. Narzekanie po wywalczeniu 33 punktów w rundzie byłoby bezczelne – stwierdza Serb.
Szkoleniowiec wie już tez co chciałby osiągnąć w przyszłym sezonie, choć jeszcze są znaki zapytania.
– Zobaczymy, jak będzie wyglądała kadra, czy utrzymamy wszystkich zawodników. Liczę, że wiele się nie zmieni. Jednym z powodów, dla których zdecydowałem się na Piasta, było to, że klub potrafi przedłużać kontrakty z kluczowymi piłkarzami. Mam nadzieję, że to zostanie utrzymane i zespół będzie przynajmniej nie słabszy niż obecnie. Teraz jestem skoncentrowany na meczu z Wartą i na tym, by dokończyć ten sezon. Ale już wiem, że w nowym w pierwszej kolejności będziemy chcieli pokazać, że Piast umie grać jesienią, co ostatnio nie było takie oczywiste – kończy Alexandar Vuković.
Cały wywiad przeczycie na stronie Przeglądu Sportowego (TUTAJ)
Artykuł Vuković: drużyna jest na pierwszym miejscu pochodzi z serwisu Piast Gliwice.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.