reklama

Remis z niedosytem. Kto z piłkarzy Górnika wypadł najlepiej?

Opublikowano:
Autor:

Remis z niedosytem. Kto z piłkarzy Górnika wypadł najlepiej? - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
PrasówkaDo pełni szczęścia zabrakło niewiele. Górnik konsekwentnie realizował swój plan i był bliski  wywiezienia pierwszego zwycięstwa od 11 lat ze stadionu Cracovii. Niestety, moment niefrasobliwości w końcowych minutach kosztował stratę dwóch punktów. Jak wypadli zawodnicy poszczególnych formacji?

Do pełni szczęścia zabrakło niewiele. Górnik konsekwentnie realizował swój plan i był bliski  wywiezienia pierwszego zwycięstwa od 11 lat ze stadionu Cracovii. Niestety, moment niefrasobliwości w końcowych minutach kosztował stratę dwóch punktów. Jak wypadli zawodnicy poszczególnych formacji? Zapraszamy do lektury redakcyjnych ocen.

Marcel Łubik (6,17) – poprawny występ. Nie miał zbyt wiele pracy a przy samym golu był praktycznie bez szans. Wkradła się niepewność przy jednym czy drugim wyjściu do dośrodkowania, ale poza tym wywiązał się solidnie ze swoich zadań.

Paweł Olkowski (6,17) – spisał się lepiej niż oczekiwała większość kibiców. Solidny w obronie, nie dał sobie zrobić zbyt wiele krzywdy ani Minczewowi, ani Perkoviciowi. Dał się temu pierwszemu ograć raz, a groźne dośrodkowanie na szczęście zostało wybite przez kolegów z zespołu, odpuścił też Stojilkovicia, który nie przyjął dobrze prostopadłego podania. W ataku nie przyniósł większego pożytku (żadnego celnego dośrodkowania na 5 prób), ale był skupiony raczej na obronie aniżeli ofensywnych aspektach.

Kryspin Szcześniak (8) – na środku obrony w zastępstwie Janickiego zagrał po profesorsku. Praktycznie schował Stojilkovicia do kieszeni, łatał dziury i naprawiał błędy kolegów. Wygrał z napastnikami Cracovii praktycznie wszystkie pojedynki, zdjął czubkiem głowy wrzutkę Minczewa, wybijając piętą futbolówkę uratował skórę Janży, który nieuważnie zagrał głową wprost pod nogi Stojilkovicia. Dodatkowo w pierwszej połowie miał okazję na bramkę po rzucie rożnym, a także miał udział przy bramce Górnika, kiedy posłał długą piłkę do Sowa.

Josema (7) – mecz na poziomie do jakiego przyzwyczaił nas w tym sezonie. Pewne wyprowadzenie futbolówki (80% skuteczności podań), w drugiej połowie wyprzedził przeciwników i zagrał ponad głowami do Kmeta, ale najważniejszą dla siebie akcję zaliczył wyprzedzając Sutalo podczas jego rajdu w pole karne. Sytuacja była na styku i niewiele brakowało żeby zakończyła się rzutem karnym dla krakowian, ale na szczęście, to Josemie udało się musnąć piłkę.

Erik Janża (6,17) – Kakabadze z Sutalo kręcili Słoweńcem praktycznie przez cały mecz, ten jednak dzielnie się bronił. Miał nawet okazję na wpisanie się na listę strzelców, ale jego zablokowane uderzenie wylądowało na słupku. Cieniem na występie Erika kładzie się główka wprost do Stojilkovicia, którą na szczęście wyratował Kryspin, choć było gorąco. Dodatkowo, to jego stroną poszła akcja między Kakabadze a Kamerim, która poskutkowała bramką dla przeciwników.

Patrick Hellebrand (6,83) – regulował tempo gry, rozgrywał, posłał 100% celnych długich piłek. Patrik do jakiego już się przyzwyczailiśmy, czyli dokładny, pewny w rozprowadzaniu akcji, przerzucający akcję na skrzydła. W tym meczu bez strzału i otwierającego podania, ale będący skupiony bardziej na destrukcji – przeciął kilkukrotnie próby przyspieszenia gry Cracovii, pojedynkował się także z Klichem.

Lukas Ambros (5,5) – zaliczył kilka strat i niecelnych podań, próbował przyspieszać grę i otwierać boczne sektory, ale bez większego błysku. Spuścił z tonu po dobrym początku sezonu. Miał nawet okazję na gola, ale po podaniu Sowa trafił w Kubickiego. Gdyby nie ten strzał, to można byłoby powiedzieć, że przeszedł obok meczu, często zostawiając przestrzeń przeciwnikom w środku, czy nie będąc zbyt często pod grą.

Jarosław Kubicki (6,5) – jak zwykle wybiegał mecz od pola karnego do pola karnego. Miał nawet okazję wpisać się na listę strzelców praktycznie z metra trafiając w bramkarza. Prawdopodobnie akcja zostałaby przerwana ze względu na pozycję spaloną, ale takie sytuacje należy wykorzystywać. W drugiej części meczu pechowo stanął na drodze posłanej przez Ambrosa futbolówki zmierzającej w światło bramki, która odbiła się od jego nóg.

Matus Kmet (6,17) – dostał jedno podanie ponad głowami obrońców od Josemy, którego nie wykorzystał. W ofensywie widać było brak kreatywności, a ten mecz był zgoła inny od poprzednich, w których był stawiany na prawym skrzydle – na minus. W drugiej połowie ustawiony dużo niżej, właściwie w pięcoosobowym bloku defensywnym asekurował stronę wraz z Olkowskim i dobrze się z tego wywiązał. Widać jednak, że ma duży problem z wybieganiem pełnego meczu, przez ostatnie pół godziny ciężko mu było wrócić szybko do formacji defensywnej, a jego zaangażowanie w akcje spadało z każdą minutą.

Sondre Liseth (7,4) – w pierwszej połowie miał duże problemy z wywalczeniem sobie pozycji. Większość górnych piłek była przejmowana przez stoperów Cracovii a on sam nie miał zbyt wielu okazji na pokazanie się z dobrej strony. Dopiero po przerwie zobaczyliśmy Sondre takiego jak od początku sezonu. Doskonale się zastawiał, po jednym z takich podań, mając obrońcę na plecach, uruchomił Sowa podającego potem do Ambrosa. W najważniejszym momencie poszedł za akcją i doskonale się odnalazł, strzelając z woleja między nogami bramkarza, po raz czwarty wpisując się w tym sezonie na listę strzelców.

Ousmane Sow (7,5) – po przerwie odmieniony, jak zresztą cała drużyna Górnika, głownym motor napędowy ofensywy. Dosyć nieoczywista asysta do Sondre po długim podaniu Kryspina, przy którym musiał walczyć w powietrzu z dwoma przeciwnikami. Dużo szarpania, rajdów oboma skrzydłami i wygranych pojedynków. Po jego wrzutce i wybiciu piłki, to Janża uderzył w poprzeczkę, obsłużył w polu karnym z linii końcówej Ambrosa i Lisetha, ale bez powodzenia.

Zmiennicy

Goh Young-jun (NS) od 81′ za Ambrosa – grał zbyt krótko.

Natan Dzięgielewski (NS) od 88′ za Kmeta – grał zbyt krótko.

Maksymilian Pingot (NS) od 90′ za Hellebranda – grał zbyt krótko.

Kogut meczu
Kryspin Szcześniak – 
mecz zagrany po profesorsku, skała w defensywie. Pierwsze spotkanie w tym sezonie na środku obrony i od razu schował do kieszeni najskuteczniejszego strzelca Ekstraklasy Stojilkovicia. 9 wybić, 3 zablokowane przez Szcześniaka strzały, kilka odbiorów, asekuracja kolegów z obrony i asysta drugiego stopnia – liczby mówią same za siebie.

Źródło: Roosevelta81.pl
Grafika: ChatGPT

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo