reklama

Nasze „domowe ściany” tym razem nam nie pomogły

Opublikowano:
Autor:

Nasze „domowe ściany” tym razem nam nie pomogły - Zdjęcie główne

Udostępnij na:
Facebook
PrasówkaNaprawdę bardzo chcieliśmy odnieść zwycięstwo po powrocie do naszej hali domowej. Niestety wrocławianie postawili bardzo trudne warunki, a ich dzisiejsza dyspozycja uniemożliwiła nam realizację naszych założeń. Spotkanie rozpoczęliśmy od organizacji szybkich akcji ofensywnych skupionych na przedostaniu się w bezpośrednią strefę podkoszową rywala. Kluczową postacią w tym fragmencie gry był nasz skrzydłowy z czeskim paszportem Martin Peterka, który w trzech pierwszych akcjach rozdał trzy asysty. Zawodnicy Śląska nie pozostali jednak dłużni i pokazali wysoką skuteczność rzutową, która pozwoliła im na objęcie kilkupunktowego prowadzenia.

Naprawdę bardzo chcieliśmy odnieść zwycięstwo po powrocie do naszej hali domowej. Niestety wrocławianie postawili bardzo trudne warunki, a ich dzisiejsza dyspozycja uniemożliwiła nam realizację naszych założeń.

Spotkanie rozpoczęliśmy od organizacji szybkich akcji ofensywnych skupionych na przedostaniu się w bezpośrednią strefę podkoszową rywala. Kluczową postacią w tym fragmencie gry był nasz skrzydłowy z czeskim paszportem Martin Peterka, który w trzech pierwszych akcjach rozdał trzy asysty. Zawodnicy Śląska nie pozostali jednak dłużni i pokazali wysoką skuteczność rzutową, która pozwoliła im na objęcie kilkupunktowego prowadzenia. Po początkowych sukcesach w ofensywie nasza skuteczności niestety znacząco opadła. Sytuację usiłował poprawić ze zmiennym szczęściem indywidualnymi akcjami rzutowymi Luther Muhammad. W końcówce pierwszej kwarty tempo spotkania mocno przybrało na sile i byliśmy świadkami prawdziwej wymiany ciosów z obu stron. Niestety równo z końcową syreną celnym rzutem trzypunktowym popisał się Issuf Sanon i to Śląsk kończył ten fragment meczu na prowadzeniu 24:17.

Goście z Wrocławia starali się narzucić twarde warunki w defensywie. W strefie podkoszowej prawdziwe boje toczył nasz środkowy EJ Montgomery, który korzystając ze swoich warunków fizycznych pomimo wszystko potrafił skutecznie wykończyć swoje akcje. Agresywna postawa gości zakończyła się faulem niesportowym w wykonaniu Sanona. Wydawało się, że ten moment może stać się pewnym punktem zwrotnym w tej kwarcie, gdyż nasi podrażnieni zawodnicy zaliczyli serię punktową 5:0 doprowadzając niemalże do remisu – 28:29. Niestety podopieczni trenera Ainaras Bagatskisa wrzucili drugi bieg i ponownie szybko odjechali nam z wynikiem. Choć z pewnością nie można odmówić naszym graczom ambicji i woli walki to niestety w parze z tym nie szła skuteczność, a co więcej nie pomagały nam kolejne straty oraz kontrowersyjne decyzje sędziowskie. Ostatecznie na przerwę schodziliśmy z dziewięciopunktową stratą – 36:45.

W przerwie spotkania mogliśmy podziwiać ekwilibrystyczne popisy koszykarskiego freestylera, członka legendarnego zespołu Harlem Globetrotters Pawła „Dazzela” Kidonia.

Po powrocie z szatni na parkiet obie ekipy pokazały duży głód gry i byliśmy świadkami bardzo szybko kreowanych akcji ofensywnych po obu stronach parkietu. Niestety w dalszym ciągu wyższą skuteczność prezentowali goście, wobec czego ich prowadzenie pozostawało niezagrożone. Po naszej stronie dwoił się i troił duet Luther Muhammad & Martin Peterka, jednakże wrocławianie swoją nieustępliwością nie zamierzali pozwolić nam na odrobienie strat. W szczytowym momencie Śląsk prowadził już dwudziestoma jeden oczkami, na szczęście przed końcem tej części gry zdołaliśmy przeprowadzić jeszcze jeden zryw i nieco ograniczyć straty –  57:72.

IV kwartę celną trójką otworzył Marc Garcia, niestety praktycznie natychmiast odpowiedział mu Issuf Sanon i na tablicy wyników w dalszym ciągu nasza strata utrzymywała status quo. W ostatniej kwarcie zobaczyliśmy wiele walki i poświęcenia po obu stronach parkietu. Zawodnicy obu drużyn nie oszczędzali siebie nawzajem. Choć mieliśmy swoje przebłyski dobrej gry to jednak zespół Śląska był w dniu dzisiejszym po prostu poza naszym zasięgiem i odniósł pewne zwycięstwo 99:80.

MKS Dąbrowa Górnicza – Śląsk Wrocław 80:99 (17:24; 19:21; 21:27; 23:27)

MKS Dąbrowa Górnicza: Marc Garcia – 18 pkt., Luther Muhammad – 16 pkt., Martin Peterka – 15 pkt., Efrem Montgomery Jr – 12 pkt., Ronald Curry Jr – 7 pkt., Dale Bonner – 5 pkt., Adrian Bogucki – 5 pkt., Jakub Wojdała – 2 pkt., Marcin Piechowicz – 0 pkt., Aleksander Załucki – 0 pkt., Nikodem Woźny – 0 pkt.

Śląsk Wrocław: Kadre Gray – 22 pkt., Issuf Sanon – 19 pkt., Stefan Djordjević – 14 pkt., Noah Kirkwood – 12 pkt., Jared Coleman-Jones – 12 pkt., Jakub Urbaniak – 7 pkt., Błażej Kulikowski – 6 pkt., Tymoteusz Sternicki – 5 pkt., Ajdin Penava – 1 pkt., Wojciech Siembiga – 1 pkt., Błażej Czerniewicz – 0 pkt., Aleksander Wiśniewski – 0 pkt.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo