Dokładnie miesiąc temu Antonio Colak przyjechał na Roosevelta, gdzie przeszedł testy medyczne i odbył sesję zdjęciową przed podpisaniem kontraktu z Górnikiem Zabrze. Ostatecznie do parafowania umowy nie doszło, a w niedzielę Chorwat przyjedzie na Arenę Zabrze z Legią Warszawa.
Historia niedoszłego transferu Colaka do Górnika przypomina tę z Rafałem Kurzawą w roli głównej. Wydawało się, że skrzydłowy podpisze umowę z zabrzańskim klubem, ustalił szczegóły kontraktu po czym wyjechał do Szczecina, gdzie związał się z Pogonią.
Tutaj sytuacja była jeszcze bardziej zaawansowana. Colak pojawił się w Zabrzu ze swoim menadżerem. Już wcześniej ustalił warunki kontraktu z Górnikiem. Miał jedynie pojawić się w klubie, wykonać sesję zdjęciową przed ogłoszeniem transferu i przejść ostatnie badania. Wcześniej przeszedł już większość testów medycznych. Wyniki wydawały się być formalnością, a kontrakt czekał na podpis. W międzyczasie rosły napastnik miał rozwiązać swój kontrakt ze Spezią.
Ostatecznie jednak Chorwat z niemieckim paszportem w trakcie finalnej fazy testów wyjechał ze Śląska i udał się do Warszawy, gdyż otrzymał propozycję angażu w Legii. Wcześniej poinformował zabrzański klub, że otrzymał taką ofertę i zdecydował się z niej skorzystać kosztem propozycji Górnika.
W niedzielę – nieco ponad miesiąc po opisywanych wyżej wydarzeniach – Colak zagości przy Roosevelta w barwach stołecznego klubu. Jak sytuację z niedoszłym transferem 32-latka wspomina trener Górnika? – To ciężka do oceny sytuacja. Rozumiem jego położenie, ale z naszej strony, w sytuacji kiedy podaje się już ręce, kiedy spotykasz się z zawodnikiem, z jego żoną, możesz być przekonany, że tego piłkarza będziesz miał w kadrze – przyznaje Michal Gasparik.
Czy w Górniku – liderze PKO BP Ekstraklasy – Chorwat miałby pewne miejsce w wyjściowej jedenastce? – Colak to świetny piłkarz, który ma za sobą bardzo bogatą karierę. Prawdopodobnie, gdyby był w Górniku Colak, to byłby pierwszym napastnikiem. Ale wtedy nie grałby Sondre Liseth, nie strzelał bramek, a my – być może – nie bylibyśmy pierwsi w tabeli. Ułożyło się to jak ułożyło, Liseth świetnie wypełnił lukę na tej pozycji, więc wszystko zgrało się w jedną całość – puentuje szkoleniowiec 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.