Nie będzie najlepiej wspominać oficjalnego debiutu trenerskiego na ławce GKS-u Tychy Łukasz Piszczek. Ale nowy szkoleniowiec drużyny w porażce ze Stalą Rzeszów dostrzegł pozytywy.
GKS Tychy przegrał w Rzeszowie z tamtejszą Stalą 1:2. Tyszanie szybko stracili bramkę, bo już na samym początku spotkania, ale potrafili niedługo później wrócić do gry. Po przerwie Marcel Błachewicz wyleciał jednak z boiska, a tuż przed końcem spotkania pięknym uderzeniem dałgospodarzom prowadzenie i ostatecznie 3 punkty Jakub Kucharski. Nowy opiekun gości nie mógł odżałować jego strzału, ale docenił też postawę swojego zespołu.
- W pierwszej połowie na pewno cierpieliśmy. W przerwie zrobiliśmy korekty i ta druga połowa wyglądała zdecydowanie lepiej, w defensywie i ofensywie. Do momentu drugiej żółtej kartki drużyna reagowała bardzo dobrze. Niestety przyszedł strzał z dystansu. Broniliśmy ofiarnie. To też powiedziałem chłopakom, że taką drużynę chcę widzieć, broniącą do końca, walczącą o pozytywny rezultat - przyznał Łukasz Piszczek na pomeczowej konferencji prasowej.
Choć debiut był dla byłego piłkarza Borussi Dortmund i wielkokrotnego reprezentanta Polski trudnym doświadczeniem, dzięki swoim obserwacjom, wie nad czym dalej pracować i jest dobrej myśli. - Do każdego meczu trzeba się dobrze przygotować, żeby przeciwnik cię nie zaskoczył. A jeśli to zrobi to w przerwie trzeba wprowadzić korekty, które pozwolą znowu wejść w mecz - zaznaczył trener. - Musimy zbierać punkty. W drugiej połowie byliśmy zdecydowanie więcej przy piłce. Tego brakowało przed przerwą - zauważył, pytany jak ma wyglądać jego GKS Tychy.


Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.