Mecz zmarnowanych szans. GKS Katowice mógł wygrać z Sandecją, ale nie umiał zamienić przewagi na bramkę.
Mecz zmarnowanych szans. GKS Katowice mógł wygrać z Sandecją, ale nie umiał zamienić przewagi na bramkę. Chociaż to nowosądeczanie zaczęli śmielej, inicjatywę szybko przejęła Gieksa. W ciągu kilku minut Dominik Kościelniak uderzał na bramkę Pietrzkiewicza dwukrotnie, ale najpierw wybił ją z linii Tomasz Boczek, a za drugim razem dobrą interwencją popisał się bramkarz. Pod koniec pierwszej połowy, sprawy w swoje ręce wziął Adrian Błąd, ale i jemu nie udało się pokonać bramkarza.
W drugiej połowie to Sandecja po akcji Błanika mogła objąć prowadzenie, ale ten nie trafił w bramkę. Później nie działo się wiele. Dopiero w ostatnich minutach GKS zaatakował dwkurotnie. Najpierw źle uderzył Rogala, a chwilę później Sanocki.
GKS jeszcze nie wygrał. Ma na koncie trzy remisy i jedną porażkę. Następna okazja już w niedzielę. Katowiczanie zagrają z Zagłębiem Sosnowiec.
GKS Katowice - Sandecja Nowy Sącz 0:0
GKS Katowice: Dawid Kudła - Arkadiusz Woźniak, Arkadiusz Jędrych, Michał Kołodziejski, Grzegorz Rogala - Danian Pavlas (62. Filip Kozłowski), Bartosz Jaroszek (74. Oskar Repka), Rafał Figiel, Adrian Błąd (83. Marcin Urynowicz), Dominik Kościelniak (75. Krystian Sanocki) - Filip Szymczak (62.Patryk Szwedzik).
Sandecja: Dawid Pietrzkiewicz - Rafał Kobryń, Sebastian Rudol, Tomasz Boczek, Kamil Słaby - Jakub Zych (61. Błażej Szczepanek), Robert Janicki, Michał Walski, Damir Sovsić, Dawid Błanik - Dawid Wolny (61. Swetosław Dikow).
Żółte kartki: Woźniak, Jaroszek, Kozłowski - Sovsić, Boczek
Sędziował: Jacek Małyszek (Lublin)
fot: GKS Katowice


Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.