reklama

GKS Tychy. Porażka, która dobrze wróży?

Opublikowano:
Autor:

GKS Tychy. Porażka, która dobrze wróży? - Zdjęcie główne
Autor: Łukasz Sobala / kp-gkstychy.pl / informacja prasowa

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Piłka NożnaChoć kibice nie zapamiętają najlepiej debiutu trenerskiego na ławce GKS-u Tychy trenera Rene Pomsa, sam szkoleniowiec dostrzega w nim pozytywy i z nadzieją patrzy w przyszłość.
reklama

Nie miał łatwego początku w nowym klubie Rene Poms. Jego pierwszym ligowym rywalem był Śląsk Wrocław, czyli zespół, który walczy o bezpośredni awans do PKO BP Ekstraklasy. Na dotatek austriacki szkoleniowiec miał do dyspozycji drużynę, która ostatni raz smak ligowego zwycięstwa poczuła 20 sierpnia zeszłego roku! GKS Tychy pod wodzą poprzedniego trenera Łukasza Piszczka spadł na ligowe dno i rozgościł się tam na dobre. Do pierwszego zespołu nad strefą spadkową traci 6 oczek, a do kolejnego już 16.

Jeśli więc mecz ze Śląskiem miał być otwarciem nowego rozdiału w historii klubu, to najwcześniej... od drugiej połowy. Początek spotkania wieszczył raczej kontynuacją katastrofalnej postawy zespołu z minionych tygodni. GKS dostał dwa szybkie strzały - w 11. i 13. minucie. Drugi z nich był wręcz absurdalny. Piłka wstrzelona w pole karne w kierunku bramkarza Tyszan, odbiła się tuż przed nim tak niefartowie, że zupełnie go zmyliła i wpadła do bramki. Jakby tego było mało, w 34. minucie Wrocławianie prowadzili już 3:0 [ZOBACZ SKRÓT]! I kropka. Na tym stary GKS Tychy powinien się skończyć, taką nadzieję mogą przynamniej mieć kibice, działacze i trener pierwszej drużyny.

reklama

Po przerwie śląski zespół był już dla aktualnego wicelidera Betclic 1 Ligi równorzędnym rywalem. Sygnał do walki kolegom dał doświadczony Damian Kądzior, który najpierw asystował przy golu Igora Łasickiego, a na koniec spotkania sam wpisał się na listę strzelców. W międzyczasie rywale mieli jednak jeszcze rzut karny, więc ostatecznie wygrali 4:2, ale optymiści mogą w drugiej cześci tego spotkania dopatrywać się oznak podnoszenia się zespołu z kolan. Tak odbiera to również sam Poms.

-  Każdy widział mecz i bardzo dużą motywację mojej drużyny od samego początku. Dobrze zaczęliśmy, mieliśmy swoje okazje, ale potem padły dwa gole po indywidualnych błędach. To były bramki z niczego. Trudno w takich okolicznościach, pamiętając jeszcze o naszych ostatnich wynikach i sytuacji drużyny, wrócić do gry, ale ja jestem zadowolony z tego, jak drużyna zareagowała i jak zaprezentowała się w drugiej połowie. To napawa mnie optymizmem na przyszłość - przyznał na pomeczowej konferencji nowy szkoleniowiec GKS-u. W sobotę 21 marca 50-letni trener powalczy o swoje pierwsze zwycięstwo z zespołem z Tych w Bytomiu, w starciu z Polonią.

reklama

GKS Tychy - Śląsk Wrocław 2:4 (0:3)

0:1 - Michał Mokrzycki 11'

0:2 - Jakub Mądrzyk 13' (s)

0:3 - Jehor Macenko 34'

1:3 - Igor Łasicki 67'

1:4 - Przemysław Banaszak 87' (k)

2:4 - Damian Kądzior 90'

Skład GKS-u Tychy: Mądrzyk - da Silva, Igor Łasicki, Lipkowski, Machowski, Błachewicz (46 'Sandoval), Keiblinger, Szpakowski, Rumin (58' Wełniak), Barański (58 'Ryguła), Kądzior.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo