GKS Katowice był podbudowany bardzo dobrym początkiem zmagań ligowych w 2026 roku. Podopieczni Rafała Góraka pokonali na początek Zagłębie Lubin, a przed tygodniem okazali się lepsi od Widzewa. Teraz przyszło im zmierzyć się z Legią, na mecz z którą Arena Katowice wypełniła się po brzegi. Kibice czuli, że można zdobyć kolejny komplet punktów, bo to GKS był w lepszej formie.
W 26. minucie Vahan Bichakhchyan wykorzystał błąd obrony i strzałem głową pokonał Rafała Strączka. Goście starali się utrzymać ofensywne tempo i częściej atakowali, jednak GKS zdołał przetrwać trudniejszy fragment spotkania. W doliczonym czasie pierwszej połowy gospodarze doprowadzili do wyrównania po stałym fragmencie gry. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Bartosza Nowaka Borja Galan skutecznie uderzył głową.
Na początku drugiej połowy na boisku pojawił się Adam Zrel’ak, a gra GKS-u stała się bardziej ofensywna. Obie drużyny wyraźnie dążyły do zdobycia zwycięskiej bramki, co przekładało się na dużą intensywność i fizyczną walkę. Mimo to liczba klarownych sytuacji bramkowych była ograniczona. Najbliżej gola dla GKS-u ponownie był Galan, jednak jego strzał głową minął bramkę. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem.
GKS Katowice 1:1 Legia Warszawa
0:1 - Vahan Bichakhchyan 26'
1:1 - Borja Galan 45+3'
GKS: Strączek - Czerwiński (86. Gruszkowski), Jędrych, Klemenz (34. Kuusk), Wasielewski, Kowalczyk, Milewski, Nowak, Wdowiak (68. Markovic), Galán, Shkuryn (46. Zrel'ak).
Legia: Tobiasz - Kapuadi (89. Leszczyński), Pankov, Čolak (59. Rajović), Bichakhchyan (77. Żewłakow), Kun, Szymański, Kapustka (90. W.Urbański), Krasniqi, K.Urbański (59. Chodyna), Piątkowski.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.