GKS Katowice miał masę szczęścia, ale pracował na nią konsekwentnie, nie tylko w sobotnim meczu z Wisłą Płock. Kibice na pewno pamiętają doskonale jak często w tym sezonie zespół Rafała Góraka zdobywa gole w ostatnich minatch pierwszej czy drugiej połowy, tak jak miało to miejsce chociażby w spotkaniu ligowym z Widzewem Łódź. Wówczas tuż przed przerwą gola na 1:0 (i jak się później okazało, na wagę trzech punktów) zdobył po rzucie rożnym Lukas Klemenz. Tym razem ten sam zawodnik zagwarantował swojej drużynie bezcenne trzy punkty już po upływie regulaminowych 90 minut. Co ciekawe, akcja bramkowa również rozpoczęła się od kornera, ale piłka potrzebowała trochę więcej czasu i podań po drodze, żeby ostatecznie trafić do bramki rywali. Efekt był jednak identyczny - 1:0 z Wisłą i kolejne punkty na koncie. Dzięki nim GIEKSA jest siódma w tabeli, ale ma tyle samo punktów, co wyprzedzające ją Wisła Płock i Raków Częstochowa (najgorszy bilans w małej tabeli między bezpośrednimi rywalami). Cała trójka do lidera traci sześć oczek, a do podium trzy, więc nadal może marzyć co najmniej o medalach. I pomyśleć, że jesienią Katowiczanie błąkali się w okolicach spadku, a co bardziej porywczy fani domagali się głowy szkoleniowca...
Trochę inaczej rozkładają się w przekroju całego sezonu nastroje w obozie Górnika. Zabrzanie po świetnej jesieni i kilku tygodniach na fotelu lidera PKO BP Ekstraklasy po zimie złapali lekką zadyszkę, ale wydają się z niej wychodzić. Zespół Michala Gasparika w czterech ostatnich meczach dwa razy był górą (u siebie) i dwa razy remisował (na wyjazdach). Wygląda więc na to, że odzyskał już swój rytm, czego potwierdzeniem może być pewna wygrana 3:0 w Wielką Sobotę z Cracovią. Smaczku przebiegowi spotkania dodaje na pewno fakt, że ostatnią bramkę zdobył Michał Rakoczy. Dla byłego zadownika Cracovii było to premierowe trafienie dla Górnika, podobnie jak gol strzelony na 1:0 przez Yvana Ikię Dimiego.
GKS i Górnik w tym tygodniu mają dużo więcej wspólnego niż dobre wspomnienia z weekendowych wygranych. Ślązacy powalczą na dniach o awans do wielkiego finału STS Pucharu Polski. W środę Zabrzanie zagrają na wyjeździe z Zawiszą Bydgoszcz, a Katowiczanie swój półfinał rozegrają dzień później - w Częstochowie z Rakowem.

Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.