

Od dawna było wiadomo, że z tego związku nic nie będzie. Na szczęście szybko udało się go zakończyć, choć początkowo nie było na to widoków. Ostatecznie doświadczony snajper rozstał się z Rakowem Częstochowa.
Nie udało się zupełnie wypożyczenie Imada Rondicia do Rakowa Częstochowa. Już pierwsze tygodnie pobytu bośniackiego napastnika pod Jasną Górą nie napwawały optymizmem. Zawodnik dostawał na boisku coraz mniej czasu od Marka Papszuna i gdy forma i wyniki Rakowa zaczęły iść do góry, rola Rondicia stawała się coraz bardziej marginalna.
Ostatecznie w barwach częstochowian pojawił się na placu gry 18 razy, w tym czterokrotnie w wyjściowym składzie, co dało mu łącznie 416 minut gry i ani jednej bramki czy asysty. Mało tego, portal Weszło wyliczył, że w tym czasie Rondić nie oddał żadnego celnego strzału!
CZYTAJ TEŻ: Paweł Dawidowicz zagra w Rakowie
Nic dziwnego, że zimą nowy trener Łukasz Tomczyk szybko negatywnie zweryfikował jego przydatność do drużyny i klub przesunał go do rezerw. Wiadomym było, że jedynym ratunkiem dla 26-letniego napastnika, który w Polsce wyrobił sobie markę, strzelając wcześniej gole dla Widzewa Łódź, będzie skrócenie wypożyczenia z 1.FC Koeln. Tyle że macierzysty klub też nie widział dla niego miejsca u siebie. Rozpoczęły się więc poszukiwania zespołu, który zechce wypożyczyć Bośniaka.
Choć długo miało nie być na jego usługi chętnych, ostatecznie na taki ruch zdecydował się Preußen Münster. Piłkarz oficjalnie dołączył już do niemieckiego drugoligowca.
NIE PRZEGAP: Sensacja! Paweł Bochniewicz wraca do Górnika