Rune Holta nie spłaca długów. Komornik na horyzoncie

Rune Holta
 fot. MARCIN KARCZEWSKI  /  źródło: Pressfocus

Kapitan częstochowskiego Włókniarza musi oddać ponad 1,5 miliona złotych. Istnieje podejrzenie, że ukrywa przychody, a jego klub mu w tym pomaga.

Ledwie 151 złotych za punkt - tyle oficjalnie zarabia Rune Holta we Włókniarzu Vitroszlif CrossFit Częstochowa. Były reprezentant Polski, wieloletni uczestnik cyklu Grand Prix, a obecnie kapitan ekstraligowej drużyny podpisał z klubem spod Jasnej Góry kontrakt o profesjonalne uprawianie sportu żużlowego opiewający na kwotę, którą za śmieszną uznaliby nawet początkujący juniorzy. Za podpisanie umowy Norweg z polskim paszportem nie otrzymał w Częstochowie żadnej kwoty stałej (w kontrakcie wpisano 0 złotych). Włókniarz dał mu jedynie możliwość wykupienia za złotówkę czterech powierzchni reklamowych. Holta oficjalnie nie ma też nawet własnego sprzętu. Ten dość skromny, z którego według dokumentów może korzystać tj: dwie ramy i trzy silniki, jest własnością firmy PRS Speedway, której jednym ze współwłaścicieli jest aktualny menedżer żużlowca, Paweł Tomkowicz.

 

Determinacja wierzycieli
O co w tym wszystkich chodzi? Dlaczego uznany zawodnik zgodził się jeździć za takie pieniądze, chociaż jeszcze w październiku próbował negocjować w Rybniku nowy kontrakt na poziomie 3 tysięcy złotych za punkt? - Jesteśmy przekonani, że ukrywa swoje dochody, a częstochowski klub mu w tym pomaga. Dlatego planujemy złożyć zawiadomienie do prokuratury - stwierdził Bartłomiej Stelmaszczyk, szef kancelarii windykacyjnej „Nikodemos”.
Firma ta reprezentuje rodzeństwo N. (imiona i nazwisko do wiadomości redakcji), które od 2008 roku próbuje odzyskać od Rune Holty pełną należność za przeniesienie prawa własności nieruchomości gruntowej położonej w Częstochowie przy ul. Kusięckiej. Dług Holty potwierdzony prawomocnym wyrokiem sądu z czerwca zeszłego roku - wraz z odsetkami - wynosi niespełna 1,6 miliona złotych. - Moi klienci są już ogromnie zdeterminowani. Długo próbowaliśmy polubownie załatwić sprawę. Proponowaliśmy zawarcie ugody, ale z drugiej strony nie było rozsądnej propozycji. Dlatego nie wykluczamy, iż za pośrednictwem pani komornik spróbujemy też zabezpieczyć motocykle, na których jeździ Holta. Możemy to zrobić w zasadzie tylko podczas jednego z najbliższych treningów lub podczas meczu (2 czerwca Włókniarz Vitroszlif CrossFit Częstochowa ma zmierzyć się w zaległym spotkaniu z Get Well Toruń - przyp. red.) - twierdzi Stelmaszczyk.

 

Kto kogo oszukał?
Konflikt państwa N. z Holtą sięga 2008 roku. Wówczas żużlowiec - za namową swoich doradców i ówczesnego menedżera Roberta G. - postanowił zostać biznesmenem. Zakupił m.in. kopalnię piasku i prawie 7 hektarów gruntów przy ul. Kusięckiej, w tym m.in. te należące do państwa N. Sprzedający za teren o wartości ponad 1,6 mln złotych otrzymali jedynie 540 tysięcy złotych. Pozostała kwota nie wpłynęła. Holta twierdził, iż za grunty zapłacił, ale został oszukany m.in. przez swojego menedżera, który nie przekazał pieniędzy wierzycielom. Zostało wszczęte prokuratorskie śledztwo. Po czterech latach okazało się, iż Norweg z polskim paszportem musi jednak zapłacić pozostałą kwotę. Państwo N. oddali sprawę do komornika i udało im się ściągnąć 30 tysięcy złotych brutto od klubu z Zielonej Góry, w którym wówczas startował Holta. - W kolejnym meczu już jednak nie wystartował. Wykpił się kontuzją ręki, bo wiedział, że cały zarobek i tak trafiłby do komornika - wspominają N., którzy dopiero wówczas mieli okazję spotkać się z zawodnikiem (podczas podpisywania aktu notarialnego reprezentował go jego pełnomocnik). - Pan Holta zapewnił, iż nienawidzi mieć długów, że wszystko ureguluje i zaproponował ugodę. Spłatę w ratach, ale dopiero począwszy od 2015 roku, pod warunkiem wycofania komornika i z zastrzeżeniem, że jeśli jakakolwiek informacja wycieknie do mediów, to zapłacimy milion złotych kary umownej. Nie mogliśmy się na to zgodzić. Puściłby nas z torbami - twierdzą N., którzy za pośrednictwem komornika więcej pieniędzy wówczas już nie odzyskali.

 

Odwołanie za odwołaniem
Rozpoczęła się kolejna sądowa batalia. - Cała sprawa kosztowała nas już kilkadziesiąt tysięcy złotych, a należnych nam pieniędzy nie widać - twierdzą wierzyciele. - Pan Holta korzysta z pomocy najlepszych kancelarii, od wszystkiego się odwołuje. Dopiero w czerwcu 2016 roku uzyskaliśmy kolejny prawomocny wyrok, pozwalający nam na egzekucję należności - dodają N. Wówczas udało się sprzedać dwa samochody osobowe, zabezpieczone przez kilka lat, a należące do żużlowca. Za jeden N. otrzymali 700 złotych, a za drugi powinni dostać 11 tysięcy, ale pieniądze wciąż pozostają w sądowym depozycie, bo… Holta złożył odwołanie. - Jesteśmy zniesmaczeni jego zachowaniem. Sprawa sprzedaży aut ogromnie się przeciągnęła m.in. dlatego, iż żużlowiec zawarł umowę z obywatelem Szwecji i próbował udowodnić, iż to do niego należą te samochody. Na szczęście sąd w to nie uwierzył - mówią Państwo N.

 

To są prywatne sprawy
Z Rune Holtą nie udało się skontaktować. Menedżer zawodnika, [Paweł Tomkowicz], stwierdził natomiast: - To są prywatne sprawy zawodnika. Media w ogóle nie powinni się nimi zajmować. W podobnym tonie do sprawy odniósł się częstochowski klub. - To są prywatne sprawy zawodnika, w które klub nie zamierza ingerować. Rune jest lubiany w Częstochowie, dzięki temu ma wielu sponsorów. Mieliśmy prawo podpisać tego typu kontrakt - powiedział Michał Świącik, prezes Włókniarza Vitroszlif CrossFit Częstochowa.

 

Liczby

1661 - tyle złotych zarobił Rune Holta za 10 punktów plus bonus wywalczone podczas dwóch pierwszych spotkań sezonu 2017 z MrGarden GKM Grudziądz i ROW-em Rybnik.

4000 - tyle złotych za punkt maksymalnie może zarobić żużlowiec w PGE Ekstralidze.

150000 - złotych kwoty stałej może otrzymać żużlowiec w PGE Ekstralidze. Norweg z polskim paszportem nie dostał ani złotówki.

 

Z tej samej kategorii