Szalony wyczyn prezesa ROW-u. Mrozek paradował w krótkich spodenkach

rzysztof Mrozek ROW
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Prezes ROW-u Krzysztof Mrozek w trakcie spotkania z Get Well Toruń paradował po parku maszyn na Motoarenie w krótkich spodenkach. Być może zainspirował się własną drużyną, bo potencjał kadrowy w tym sezonie wygląda tak... letnio.

Małą burzę wywołał w niedzielę szef rybnickiego klubu, który w trakcie zawodów w Toruniu paradował po parku maszyn MotoAreny w… krótkich spodenkach. - Taki strój prezesowi nie przystoi. Regulamin osób urzędowych i funkcyjnych mówi jasno o długich i ciemnych spodniach - wyjaśnił Leszek Demski, szef polskich sędziów żużlowych, który nie wykluczył, iż sternik ROW-u zostanie ukarany karą finansową.


Być może włodarz rybniczan zainspirował się własną drużyną, bo potencjał kadrowy ROW-u w tym sezonie wygląda właśnie tak, jak facet w krótkich spodenkach. Obojętnie jak założysz, to… widać niezbyt atrakcyjną goliznę. W Toruniu na bardzo dobrym poziomie pojechali w końcu, bezbarwni w poprzednich spotkaniach, wychowankowie Unii Leszno: Tobiasz Musielak i Damian Baliński. Obaj imponowali szybkością i walecznością. Po ostrym, ale prawidłowym, ataku tego pierwszego na Adriana Miedzińskiego (w 3. biegu) niektórzy przecierali oczy ze zdumienia, bo ten sam Musielak kilka tygodni wcześniej w Częstochowie wyglądał tak jakby pierwszy raz wsiadł na motocykl żużlowy.

 

Swój wysoki poziom zaprezentował też w końcu Grigorij Łaguta, któremu nie wyszły spotkania w Gorzowie i pod Jasną Górą. Rosjanin musiał potem poświęcić sporo czasu na rozmowy ze swoim tunerem, Siergiejem Mikułowem, ale efekty widać.

 

Mimo tylu pozytywnych zaskoczeń ROW Rybnik przegrał w niedzielę swój trzeci wyjazdowy mecz w tym sezonie, bo nieoczekiwanie zawiedli ci, których uważano za pewniaków. Max Fricke, aktualny mistrz świata juniorów, podobnie jak wszyscy jeźdźcy korzystający ze sprzętu najlepszego tunera świata - Petera Johnsa, gdy tylko przesiadł się na jednostki napędowe przygotowane na ten sezon, nie potrafi się odnaleźć. Zatracił zupełnie swój największy atut - starty, a na dystansie potem niewiele już może zrobić. Kompletnie złe ścieżki na MotoArenie wybierał też (do niedzieli najskuteczniejszy żużlowiec PGE Ekstraligi ) Kacper Woryna. Wydawało się, iż młody rybniczanin w końcu przełamie swą toruńską niemoc, ale było jak zwykle. Był tak samo bezradny jak jesienią gdy, wskakując do stawki z rezerwy, debiutował na tym torze w cyklu Grand Prix. - Ten tor pozostaje dla mnie zaczarowany - mówił po zawodach.

 

Na wyniku zawodów zaważyła też absencja Fredrika Lindgrena, który od tygodnia uskarża się na ból kolana. W sobotę nieudanie wystartował na Łotwie w mistrzostwach świata, ale po tych zawodach postanowił odpocząć i wrócić do Andory, gdzie mieszka. - To była wspólna decyzja sztabu szkoleniowego i samego zawodnika. Nie było sensu pogłębiać kontuzji. Fredrik zapewnił, że odpocznie i na sto procent pojedzie w kolejnym naszym meczu, w najbliższą niedzielę, u siebie z Lesznem - stwierdził prezes Mrozek, w wywiadzie telewizyjnym.

 

GET WELL TORUŃ - ROW RYBNIK 53:37

Z tej samej kategorii