ROW przegrał z Unią Leszno. Prysły rybnickie marzenia?

VII Runda PGE Ekstraliga - KS ROW Rybnik - KS FOGO Unia Leszno
 fot. Michał Gołda  /  źródło: Pressfocus

Spotkanie dwóch najbardziej utytułowanych firm w Polsce, czyli 12-krotnych mistrzów Polski (ROW Rybnik) i 14-krotnych (FOGO Unia Leszno) nie rozczarowało. Miały być emocje, miała być dramaturgia, miały być zwroty akcji i… wszystko było.

Ci, którym wydawało się, że trener gospodarzy Mirosław Korbel nie będzie w stanie przygotować twardszego toru niż podczas meczu z Włókniarzem Vitroszlif CrossFit Częstochowa, bardzo się w czwartek zdziwili. Nawierzchnia przy ul. Gliwickiej przypominała beton.

 

- Będzie decydował start i krawężnik. Pod bandą nie mają czego szukać - mówił przed spotkaniem były zawodnik ROW-u, Dariusz Fliegert. Być może gdyby żużlowcy FOGO Unii go usłyszeli, to nie daliby się zaskoczyć, a tak od pierwszego biegu wyglądali w Rybniku na zagubionych. Przegrywali starty, a na dystansie mieli problemy nawet z debiutującym na własnym torze w meczu ligowym Larsem Skupieniem (bardzo pozytywne zaskoczenie).

 

W efekcie przegrali cztery inauguracyjne wyścigi i miejscowi objęli zdecydowane prowadzenie (16:8). Nic nie zapowiadało, że w drugiej fazie meczu cokolwiek może się zmienić, ale przyjezdnym pomógł pech gospodarzy. W piątym biegu na wyjściu z ostatniego wirażu zdefektował motocykl Maxa Fricke i Australijczyk, choć zdołał dojechać do mety, to z pierwszej pozycji spadł na koniec stawki, a zamiast remisu wyścig zakończył się podwójną wygraną przyjezdnych.

 

Jeszcze większe rozczarowanie rybniccy kibice przeżyli w 7. biegu. Na starcie zaspał Fredrik Lindgren i goście wyszli na 1:5. Szwed pokazał jednak niesamowitą szybkość, brawurowymi atakami wyprzedził obu rywali, a że za jego przykładem poszedł też Rafał Szombierski, to po dwóch okrążeniach zrobiło się 4:2 dla ROW-u. Wówczas jednak Lindgrenowi posłuszeństwa odmówił sprzęt i musiał zjechać z toru. Tym samym nagle, po podwójnej wygranej Fogo Unii (Zengota z Sajfutdinowem) w wyścigu nr 9, z bezpiecznego prowadzenia gospodarzy zrobił się remis (27:27).

 

Gdy po 12. biegach to goście wyszli na prowadzenie (37:35) gospodarzom zajrzało w oczy widmo porażki. Tym bardziej, że w kolejnym wyścigu Woryna (jadący jako rezerwa zwykła) z przeciętnym tego dnia Szombierskim mieli się zmierzyć z dobrze dysponowanymi Kołodziejem i Zengotę. I znów wydarzyło się coś niespodziewanego! Para rodowitych rybniczan wprawiła w ekstazę 9000 kibiców, bo po znakomitym starcie już na wyjściu z pierwszego łuku miała zdecydowaną przewagę nad rywalami (40:38).

 

14. wyścig znów wszystko jednak odmienił. Po kapitalnym starcie Zengota z Pawlickim zdołali się obronić przed wściekle atakującym Woryną i w ostatnim biegu do meczowego zwycięstwa przyjezdni potrzebowali tylko remisu. Zapewnił im go Sajfudtinow, który atomowo wyjechał spod taśmy. Przez moment wydawało się, że gospodarze uratują jeszcze punkt, gdyż Łaguta po brawurowym ataku wyprzedził rodaka, ale za bardzo wyrzuciło go na zewnętrzną i Sajfudtinow odbił pozycję.

 

Przegrana na własnym torze mocno zredukowała rybnickie marzenia na walkę o medale, otwierając tym samym szeroko drzwi z napisem "play off" przed leszczyńską Fogo Unią.

 

ROW RYBNIK - FOGO UNIA LESZNO 44:46

 

ROW: Rafał Szombierski 5+1 (1,2,d,2-), Fredrik Lindgren 5 (3,d,1,1,0), Max Fricke 9+1 (3,0,3,2,1-), Tobiasz Musielak 2 (1,1,w,-,-), Grigorij Łaguta 13 (3,3,3,2,2), Lars Skupień 1 (1,w,0), Kacper Woryna 9 (3,1,1,3,1). Trener Mirosław KORBEL

FOGO UNIA: Emil Sajfutdinow 13 (2,3,2,3,3), Peter Kildemand 2+1 (0,2*,0,-), Piotr Pawlicki 5+2 (w,1,2*,w,2*), Grzegorz Zengota 10 (2,2,3,0,3), Janusz Kołodziej 7 (2,3,1,1,0), Dominik Kubera 2 (0,1,1), Bartosz Smektała 7 (2,0,2,3). Trener Piotr BARON.

WYŚCIGI: 4:2, 4:2 (8:4), 4:2 (12:6), 4:2 (16:8), 1:5 (17:13), 3:3 (20:16), 2:4 (22:20), 4:2 (26:22), 1:5 (27:27), 3:3 (30:30), 3:3 (33:33), 2:4 (35:37), 5:1 (40:38), 1:5 (41:43), 3:3 (44:36)

Sędziował Artur Kuśmierz (Częstochowa). Widzów 9000. Najlepszy czas dnia: 67,49 s. Grigorij Łaguta (8. bieg).

Z tej samej kategorii