Niesamowicie wyrozumiali kibice z Rybnika

12 kolejka PGE Ekstraligi - KS ROW Rybnik - KS FOGO Unia Leszno
 fot. Michał Gołda  /  źródło: Pressfocus

Finałowy turniej indywidualnych mistrzostw Europy w Rybniku zgromadził aż 10 tysięcy widzów. Organizatorzy poradzili sobie nawet z opadami deszczu.

 

Speedway Euro Championship składał się z czterech turniejów. Żużlowcy najpierw rywalizowali w niemieckim Gustrow, następnie w łotewskim Daugavpils i rosyjskim Togliatti. Finał zaplanowano w śląskim mieście, ale w sobotę pogoda nie była korzystna. Odwołano oficjalny trening, a impreza rozpoczęła się z godzinnym opóźnieniem. Było trochę nerwowości, bo jury zawodów zastanawiało się nad przełożeniem rywalizacji na niedzielę.
- Zrobiliśmy tor na twardo, tak jak przed meczem ROW-u ze Stalą Gorzów - tłumaczy Piotr Żyto, trener rybnickiej drużyny, który doradzał w kwestii przygotowania nawierzchni. - Deszcz utrudniał nam pracę, ale gdy okazało się, że tor dobrze wygląda, byłem zwolennikiem rozegrania zawodów, chociaż nie wszyscy podzielali moje zdanie - dodaje szkoleniowiec.
Zawody obserwowało 10 tysięcy widzów. Ze względu na niekorzystną aurę i problemy z przygotowaniem toru, dosyć późno zaczęto wpuszczać kibiców na stadion. - Fani żużla w Rybniku są niesamowicie wyrozumiali. Czekali cierpliwie na wejście, a później wspaniale dopingowali. Bilety rozchodziły się jak ciepłe bułeczki, o czym świadczy wysoka frekwencja – zaznacza Żyto.


Mistrzem został Nicki Pedersen, wicemistrzem Milik, a brązowy medal przypadł Krzysztofowi Kasprzakowi. Rybnicki "stranieri" Grigorij Łaguta w zawodach był szósty, a w klasyfikacji generalnej zajął 4. miejsce. Startujący z dziką kartą Kacper Woryna uplasował się na 9. pozycji.
Startował także Robert Chmiel. Rezerwowy pojechał ze względu na wycofanie się z zawodów Martina Vaculika i kontuzję Andersa Thomsena. Chmiel w czterech biegach zdobył 3 punkty, co dało mu 15. miejsce.

Więcej na temat:ROW Rybnik, żużel
Z tej samej kategorii