„Rekiny” nie chcą być płotką

Trening punktowany - KS ROW Rybnik - Stal Gorzow
 fot. Michał Golda  /  źródło: Pressfocus

ROW Rybnik po 10 latach znowu będzie ścigał się w ekstralidze. Doświadczony trener i trio obcokrajowców ma zapewnić drużynie utrzymanie.

W poprzednim roku w rywalizacji sportowej w I lidze rybniczanie odpadli po porażce w półfinale z Ostrovią. Rozgrywki wygrał łotewski Lokomotiv Daugavpils, który jednak nie mógł startować w ekstralidze. Klub z Ostrowa Wielkopolskiego zrezygnował z kolei w udziału w rozgrywkach, bo nie był w stanie zgromadzić odpowiednich środków finansowych. Dlatego władze żużlowe zaprosiły do ekstraligi ROW, który dysponuje bardzo solidnym budżetem, porządnym stadionem i rzeszą kibiców.

 


Z wszystkich klubów ligowych ROW otrzymał największą dotację z miasta, wynoszącą 2 miliony 895 tysięcy. Jeśli doda się do tego milion z Ekstraligi Żużlowej (od sponsora i za prawa telewizyjne) i 1,5 miliona wpływu z biletów, to okazuje się, że klub ma ponad 5 mln złotych, czyli tyle, ile GKM Grudziądz przed rokiem. Tyle, że dotacji miejskiej nie można przeznaczyć na płace zawodników, a jedynie na koszty organizacyjne i szkolenie młodzieży. Dlatego trzeba było też pozyskać dodatkowe środki na kontrakty dla Grigorija Łaguty, Andreasa Jonssona i Rune Holty. Kibice bardzo mocno liczą na pozyskane zimą trio, chociaż nie każdy był zachwycony przyjściem Rosjanina i dwóch Skandynawów.

 


Patrząc przez pryzmat tej zimy ROW Rybnik okazał się największym przegranym tej licytacji. Transfery Grigorija Łaguty czy słabego w ostatnich latach Andreasa Jonssona nie gwarantują pokaźnych zdobyczy punktowych. Będzie im bardzo ciężko zrealizować plan zakończenia rozgrywek na szóstym miejscu – przyznawał Jan Krzystyniak, w przeszłości trener między innymi Włókniarza Częstochowa. - Różnie się o nas mówi, ale ja się tym wcale nie przejmuję – przyznaje Piotr Żyto, obecny opiekun ROW-u Rybnik, który ma za sobą bogatą karierę, między innymi wygrywał jako trener ligę z drużyną z Zielonej Góry. Atutem zespołu powinni być również juniorzy na czele z Kacprem Woryną, wnukiem słynnego Antoniego. Jego dziadek jest jednym z najbardziej utytułowanych polskich ligowców w historii, zdobył w barwach ROW-u aż 9 złotych medali. Kacper zadebiutuje w najwyższej klasie rozgrywkowej.

 

W ostatnim teście przed niedzielnym meczem ligowym z Get Well Toruń, ROW przegrał łatwo u siebie ze Stalą Gorzów 33:57. - Myślę, że gorzej już być nie może i będzie tylko lepiej. Przyjechał silny przeciwnik i dobrze, bo wiemy w jakim jesteśmy obecnie miejscu. Będziemy dobrze przygotowani do tego starcia, chociażby Rune Holta w piątek odbiera jeszcze nowe silniki od tunera, które przygotowuje na niedzielny mecz – dodaje Żyto. Torunianie to jeden z faworytów do złota. Drużyna wzmocniła się zimą, ściągając Grega Hancocka, Grzegorza Walaska oraz Martina Vaculika.


Wielkim nieobecnym pierwszym kolejek będzie z kolei Jarosław Hampel, który w poprzednim roku doznał poważnej kontuzji w półfinale Drużynowego Pucharu Świata. Zawodnik Falubazu Zielona Góra złamał kość uda i wciąż nie ma zgody lekarzy na wznowienie treningów - Jestem gotowy na to, że w pierwszych kolejkach pojedziemy bez Jarka – mówi Marek Cieślak, trener Falubazu. – Gdyby nie kontuzja, wystarczyłyby dwa–trzy treningi, sparing i można jechać. Trzeba nam jednak cierpliwości. Najważniejsze, że idziemy do przodu. Złamana kość jest całkowicie zrośnięta, potrzeba teraz lepszej obudowy mięśniowej – kończy szkoleniowiec.

 

Więcej na temat:PGE Ekstraliga, ROW Rybnik, żużel
Z tej samej kategorii