Będą walczyć o odszkodowanie?

Krystian Rempała
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

Rodzina Krystiana Rempały może domagać się odszkodowania. Klub z Rybnika jest na to przygotowany.

 Prowadzący śledztwo w sprawie śmierci Krystiana Rempały są coraz bliżej ustalenia okoliczności wypadku 18-letniego żużlowca. Ekspertyza przeprowadzona przez policję na zlecenie Prokuratury Rejonowej w Rybniku wykazała, że zapięty kask nie mógł spaść z głowy zawodnika. To jasno pokazuje, że żużlowiec musiał wyjechać na tor w niezapiętym kasku.

 

Inne zdanie
Taki przebieg wydarzeń już wcześniej sugerowali świadkowie tamtego zdarzenia. Wyniki ekspertyzy będą miały olbrzymi wpływ na dalszy przebieg postępowania i ewentualne osądzenie winnych. Prokuraturze bardzo trudno będzie znaleźć wiarygodne dowody na to, że swoich obowiązków nie dopełnił na przykład komisarz toru, który powinien czuwać nad tym by zawodnicy wyjeżdżali w zapiętych kaskach. Z naszych informacji wynika, że na wniosek Jacka Rempały eksperyment z kaskiem został przeprowadzony dwukrotnie, ale za każdym razem przyniósł to samo rozstrzygnięcie. Dokładnie taki sam rezultat przyniosła ekspertyza, o którą poproszony został producent kasku. Ojciec zawodnika wciąż jednak nie może pogodzić się z wynikiem testów. – To była jakaś parodia. Kask założył policjant, który miał podobny rozmiar głowy co mój Krystian. Policjant zapiął kask i próbować go zdjąć, ale mu się nie udało. Chwilę później ja, na oczach pani prokurator, ubrałem ten sam kask i zdarłem go z głowy dwukrotnie – komentował dla Gazety Krakowskiej Jacek Rempała.

 

Prokuratura działa
- Wyniki ekspertyzy daje na pewno podstawy do dalszego prowadzenia czynności wyjaśniających. Moim zdaniem to i tak wciąż zbyt mało by móc rozważać postawienie jakiejkolwiek osobie trzeciej zarzutu niedopełnienia obowiązków. Prokuratura musi jeszcze dokładnie poznać okoliczności sprawy i wykluczyć sytuacje, w których wypadek zaistniałby bez udziału jakichkolwiek osób trzecich tj. samoczynne poluzowanie się zapięcia kasku tuż przed startem czy rozpięcie go już na torze przez zawodnika. Dopiero wykluczenie wystąpienia takich okoliczności dałoby podstawy do rozważania postawienia zarzutów związanych z ewentualnym niedopełnieniem obowiązków przez osoby odpowiedzialne za dopuszczenie zawodnika do startu, o ile wyniki śledztwa pozwoliłyby na przypisanie im w tej mierze jakichś zaniedbań – komentuje sprawę adwokat Bartosz Mikołajczyk z Kancelarii HMM w Bydgoszczy.

 

Nie będą utrudniali
Niemożliwe wydaje się też spełnienie marzenia najbliższych Krystiana Rempały, czyli postawienie przed sądem karnym Kacpra Woryny, który brał udział w zdarzeniu na torze. Osiem miesięcy po tragicznym zdarzeniu nie zmieniło jednak nastawienia najbliższych zmarłego żużlowca, którzy cały czas winą za wypadek obarczają klub i zawodnika z Rybnika. Wszystko wskazuje więc na to, że po umorzeniu śledztwa przez prokuraturę rodzice Krystiana zdecydują się wystąpić z pozwem cywilnym o odszkodowanie wobec organizatora zawodów, czyli klubu ROW Rybnik. Ich zdaniem nawierzchnia w Rybniku nie nadawała się do przeprowadzenia zawodów. Śląski klub jest jednak przygotowany na taki obrót spraw. – Mamy komplet dokumentacji dotyczący tamtego meczu. Już raz przekazaliśmy go prokuraturze na cele toczącego się śledztwa i wszystkie dowody zostały dokładnie przebadane. Po ludzku trochę się dziwię, bo jeszcze podczas pogrzebu działacze naszego klubu zostali wymienieni w podziękowaniach, a już kilka dni później Jacek Rempała kierował pod naszym adresem ciężkie oskarżenia. Czekamy na oficjalne stanowisko prokuratury i ewentualną reakcję najbliższych Krystiana. Jesteśmy na to przygotowani i na pewno nie będziemy nic utrudniali – mówi prezes rybnickiego klubu, Krzysztof Mrozek. Warto dodać, że będąc blisko całej sytuacji prezes ROW-u jako pierwszy publicznie przyznał, że zawodnik nie miał zapiętego kasku. Być może już niedługo będzie musiał bronić swojej wersji wydarzeń w sądzie. Wypowiedzi rodziny Krystiana Rempały jasno wskazują, że nie zamierzają odpuścić tej sprawy

 

Z tej samej kategorii