Piotr Żyto: Łaguta priorytetem

Piotr Żyto
 fot. Michał Golda  /  źródło: Pressfocus

- Podsumowując sezon nie mogę zapomnieć o naszych kibicach. Niesamowicie nas wspierali, na wyjazdowy mecz do Tarnowa pojechało ich sześciuset - przyznaje trener rybnickiej drużyny, która zajęła 6. miejsce w PGE Ekstralidze.

LESZEK BŁAŻYŃSKI: Dla ROW-u Rybnik sezon szybko się zakończył.
PIOTR ŻYTO: I szkoda. Słoneczko świeci, mamy ładną pogodę, kibice chcieliby oglądać jeszcze mecze ligowe. Zajęliśmy szóste miejsce i gdyby funkcjonował dawny regulamin, startowalibyśmy w play-off. To było lepsze rozwiązanie niż obecne, gdy tylko cztery drużyny walczą dalej. Niektóre zespoły miały więcej startów, a ich fani mogli dłużej emocjonować się ligą.


Zrealizował pan cel i utrzymał zespół w ekstralidze, ale niedosyt chyba pozostał?
PIOTR ŻYTO: Tak, ale lekki. Mieliśmy szansę na play-off i gdyby nam się udało tam dostać, to byłoby coś. Początku sezonu nie mieliśmy za dobrego. Gdybyśmy wtedy jeździli inaczej, pierwsza czwórka byłaby naprawdę bardzo blisko. Poza tym trochę nam plany pokrzyżowały kontuzje Kacpra Woryna, Andreasa Jonssona, czy Griszy Łaguty. Na szczęście nie były to permanentne urazy.


Dla mnie najlepszym starciem „Rekinów” był mecz w Rybniku z Unią Leszno, wygrany aż 54:35. A które spotkanie pan uważa za najlepsze?
PIOTR ŻYTO: Było ich trochę. Także w starciu w Lesznie pokazaliśmy trochę dobrego speedwaya. W spotkaniach z Grudziądzem, czy Wrocławiem też było sporo walki i świetnych pojedynków. Lipcowa konfrontacja z wrocławianami miała dużą dramaturgię, bo o bonusie dla nas zdecydował ostatni bieg, w którym znakomicie pojechał Grisza Łaguta. Rosjanin pokazał w tym sezonie sporo ciekawych akcji, także na spółkę z Rune Holtą. W głowie utkwił mi też 5. bieg z wygranego starcia z Lesznem. Max Fricke i Damian Baliński przez cztery okrążenia ostro walczyli, w końcu zajęli wtedy 2 i 3 miejsce (pierwszy był Piotr Pawlicki, a ostatni Tobiasz Musielak – przyp. red.). To był bardzo emocjonujący bieg, stojący na wysokim poziomie. Podsumowując sezon nie mogę zapomnieć o naszych kibicach. Niesamowicie nas wspierali, na wyjazdowy mecz do Tarnowa pojechało ich sześciuset! Bardzo przeżywali nasze starcia. Często z nimi rozmawiałem, cieszyli się z tego, że pewnie utrzymaliśmy się w lidze, ale także trochę żałowali, że nie dostaliśmy się do play-offów, bo była na to szansa.

 

Chociaż przed sezonem wielu ekspertów skazywało was na spadek.
PIOTR ŻYTO: Z niektórymi fachowcami już tak jest, że ich prognozy są kompletnie nietrafione. Nie ma co jednak zwracać na to uwagę, tylko robić swoje. Dla nas jednak to też nie był idealny sezon, chociażby Rafał Szombierki w drugim meczu rozbił się i musiał leczyć kontuzję.

 

Kacprowi Worynie też nie było łatwo, w związku ze śmiercią Krystiana Rempały.
PIOTR ŻYTO: Brał udział w tym feralnym biegu, ciężko było mu się pozbierać. W internecie wylano na niego kubeł pomyj. Mówiliśmy mu, aby nie czytał tych komentarzy i tak robił, ale bardzo mocno to wszystko przeżywał. Dobrze, że miał możliwość startów w Anglii. Tam nie ciążyła na nim taka presja jak w Polsce. Końcówkę sezonu ligowego miał już lepszą. Zresztą czekają go kolejne wyzwania w tym sezonie, m.in. start 19 września w Rybniku w Speedway Euro Championship.

 

Łaguta był gwiazdą, udała się także reaktywacja Rune Holty.
PIOTR ŻYTO: Grisza w Toruniu był jednym z wielu, a u nas liderem. On potrzebował tego. Chciał być kluczowym zawodnikiem i znakomicie się spisał. Gdy brakowało go, drużyna bardzo dużo traciła na wartości. Odnośnie Holty początek miał mizerny, ale potem rozkręcił się, miał także świetnie przygotowany sprzęt.

 

Łaguta zostanie z wami na kolejny sezon?
PIOTR ŻYTO: To dla nas priorytet. Mam nadzieję, że podpisze umowę, chociaż wiem, że nie będzie łatwo go zatrzymać. Z drugiej strony sam deklaruje, że chce zostać w Rybniku.

 

Co z pozostałymi zawodnikami?
PIOTR ŻYTO: Większość drużyn jeszcze walczy w lidze, dlatego w kwestii transferów jest raczej cicho, chociaż wiem, że Max Fricke otrzymał od jednego z klubów konkretną ofertę (żużlowca chce pozyskać Betard Sparta Wrocław – przyp. red.).

 

Czy w kolejnym sezonie będzie pan prowadził drużynę?
PIOTR ŻYTO: Umowę mam do końca grudnia a co będzie później zobaczymy. Dobrze, że zapytał mnie pan o przyszłość, bo czytam różne dywagacje, spekulacje dotyczące mojej osoby, a żaden z tych internetowych dziennikarzy nawet nie potrafi zadzwonić do mnie i porozmawiać na ten temat.

 

Z tej samej kategorii