Włókniarz znów będzie wielki?

Działacze klubu spod Jasnej Góry mogą się czuć zwycięzcami listopadowego okienka transferowego.

Marek Cieslak - sesja zdjeciowa
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Nie dość, że błyskawicznie dogadali się z własnymi liderami (Matej Żagar i Leon Madsen), dokonali skrupulatnego rozbioru lokalnego rywala, ROW-u Rybnik (Fredrik Lindgren, Tobiasz Musielak i Rafał Szombierski), to potrafili w trudnych sytuacjach uspokoić nastroje kibiców.

 

Milion na stole
Gdy kapitan Rune Holta postanowił uciec do Torunia, szybko położyli na stół milionową ofertę i skusili do wędrówki w przeciwnym kierunku reprezentanta Polski, Adriana Miedzińskiego. Gdy zaś fanom spod Jasnej Góry nie spodobało się rozstanie z trenerem Lechem Kędziorą, który w tym roku uratował skazywanego na spadek z elity beniaminka, to momentalnie przekonali do pożegnania z Zieloną Górą najlepszego z najlepszych trenera, selekcjonera reprezentacji Polski, siedmiokrotnego zdobywcy Pucharu Świata, Marka Cieślaka. Jeszcze niedawno nawet próba wyciągnięcia szkoleniowca z Falubazu wydawałaby się „mission impossible”. Gdy jednak tylko w środowisku pojawiły się plotki, że Cieślak więcej czasu musi poświęcać swej 92-letniej, przebywającej w częstochowskim hospicjum, matce, a ponadto nie jest zadowolony ze współpracy z zielonogórskimi działaczami (sami wybrali mu skład na sezon 2018), częstochowianie momentalnie ruszyli do ofensywy.

 

Człowiek orkiestra
W efekcie na dwa lata związali się z selekcjonerem, który ma wszystkie atuty, by poprowadzić Włókniarz do ligowych zaszczytów. Cieślak będzie koordynował pierwszą drużynę, z której liderami ma świetny kontakt. Niewiele brakowało na przykład, by miesiąc temu skusił Leona Madsena na przenosiny do Zielonej Góry (nie popisali się działacze, którzy przedstawili żużlowcowi słabiutką ofertę). Ponadto będzie zajmował się torem, którego specyfikę zna doskonale (jako były zawodnik i trener zespołu spod Jasnej Góry). Zdaniem ekspertów, tradycyjnie dla Włókniarza będzie przyczepnie, ze ścieżkami do ataków zarówno przy krawężniku, jak i pod bandą. Na takich nawierzchniach idealnie się czują praktycznie wszyscy częstochowscy seniorzy, co może sprawić, iż jasnogórska „twierdza” w 2018 roku, będzie nie do zdobycia.

 

Dostaną w kość
Trzecim i najważniejszym zadaniem Cieślaka będzie kompleksowe szkolenie młodzieży. Ma pojawiać się w klubie codziennie i szlifować talenty, których we Włókniarzu nie brakuje. Do rozgrywek zostało ich zgłoszonych aż sześciu (Adrian Bialk, Michał Gruchalski, Paweł Staniszewski, Bartosz Świącik, Mateusz Świdnicki, Adrian Woźniak), ale zgodnie, przez wszystkich ligowych fachowców, uznawani są za najsłabszą młodzieżową formację w PGE Ekstralidze. - Fajnie, że będzie z kim pracować. Zrobię co można, aby zrobili progres - stwierdził Marek Cieślak (na zdjęciu), który w najbliższych tygodniach chce się skupić przede wszystkim na przygotowaniu fizycznym. - Przygotowania nie będą należały do łatwych, bo zimą każdy zawodnik musi porządnie dostać w kość.
- Jeżeli trenerowi Cieślakowi uda się sprawić, że Michał Gruchalski i reszta dorównają swoim rywalom, to częstochowianie mogą się liczyć w walce o medale. Liderów mają niezłych, a w drugiej linii drzemie spory potencjał. Stawiam, że Tobiasz Musielak zrobi w przyszłym roku największy progres - stwierdził były trener Włókniarza, Jan Krzystyniak.

Liczba

9
TYLE LAT czekają w Częstochowie na jakikolwiek medal drużynowych mistrzostw Polski. Ostatni krążek (brązowy) w ligowych rozgrywkach Włókniarz wywalczył w 2008 roku.

 

Z tej samej kategorii