Rune Holta złamał obietnicę

W Częstochowie nie mogą wyjść z ogromnego szoku. Kapitan zespołu, Rune Holta złamał dane słowo i w przyszłym roku nie będzie się ścigał w barwach Włókniarza Vitroszlif Crossfit.

Rune Holta
 fot. Piotr Jędzura  /  źródło: Pressfocus

Prezes częstochowian, Michał Świącik długo był przekonany, iż uda mu się utrzymać trzon zespołu, który tak dobrze zaprezentował się w tegorocznym, pierwszym po powrocie do PGE Ekstraligi, sezonie. W związku z tym, iż okienko transferowe i tym samym możliwość podpisywania kontraktów na przyszły rok, otwiera się dopiero 1 listopada (potrwa do 14.11) zawarł dżentelmeńskie umowy ze swymi liderami.
Leon Madsen, Matej Żagar, Andreas Jonsson i Rune Holta zadeklarowali, iż zostają w klubie. Madsen publicznie nawet ogłosił, że zostaje na dwa lata, co momentalnie uspokoiło częstochowskich kibiców. Jeśli bowiem mogliby się spodziewać, że ktoś z tego kwartetu złamie obietnicę, to pierwszym kandydatem był właśnie Duńczyk, który swego czasu uzgodnił warunki kontraktu w Grudziądzu, a w ostatniej chwili zdecydował się przenieść do Tarnowa.

 

Chcieli stawiać pomnik

Najpewniejszy wydawał się być ulubieniec częstochowskich fanów, kapitan zespołu – Rune Holta, któremu jeszcze w lipcu radni miejscy chcieli postawić pomnik w kształcie ławeczki i siedzącej na niej postaci (w tej sposób uhonorowano już kilka osób, w tym m.in. poetkę Halinę Poświatowską czy aktora Marka Perepeczkę). Tymczasem to właśnie „Ryszard Lwie Serce”, deklarujący wielokrotnie są ogromną miłość do Częstochowy, w poniedziałkowy wieczór poinformował działaczy Włókniarza, że będzie szukał szczęścia w innym klubie.
Według naszych informacji próbował najpierw uzgodnić warunki nowego kontraktu w Gorzowie, ale ostatecznie przeniesie się do Torunia, gdzie budują prawdziwy dream team, którego liderami będą: ściągnięty z Zielonej Góry Jason Doyle i Niels-Kristian Iversen (w tym roku Cash Broker Stal Gorzów).

W Częstochowie sprawa Holty rozbiła się o formę kontraktu. Żużlowca wciąż ściga bowiem komornik, a jego zadłużenie jest ogromne. Tylko rodzeństwu N. ma do oddania ponad 1,5 miliona złotych. By wierzyciele nie mogli mu odebrać zarobionych pieniędzy Holta miał w sezonie 2017 w Częstochowie oficjalny kontrakt opiewający jedynie na kwotę 151 złotych za wywalczony punkt. Za sam podpis nie dostał nic, jego sprzęt był własnością menadżera, a lwią część jego wypłaty stanowiły indywidualne umowy ze sponsorami (dostał do dyspozycji cztery miejsca reklamowe). Zawodnik twierdzi, że jest ofiarą w tej sprawie, ale nie zmienia to faktu, iż komornik, na wniosek wierzycieli, próbuje dobrać się do jego dochodów. Dlatego też żużlowiec nie był zadowolony z warunków, które ostatecznie zaproponowano mu pod Jasną Górą, gdzie chciano jego kontrakt urealnić. Włodarze Włókniarza Vitroszlif Crossfit nie chcieli już być bowiem kojarzeni z żadnymi rozwiązaniami, które mogłyby źle wpłynąć na wizerunek klubu. Tym bardziej, że pełnomocnik wierzycieli poinformował, iż do częstochowskiej prokuratury złożony został wniosek przeciwko Holcie o celowe zatajenie dochodów.
W Toruniu problemów z Holtą się nie boją. Zapewniają, że znaleźli inny pomysł jak rozwiązać temat jego zadłużenia w zgodzie z prawem, podobno mają mu pomóc zawrzeć ugody z wierzycielami.

 

Get Well jak potęga

Co ciekawe Get Well w tym roku rządzi i dzieli na rynku transferowym. Zrezygnował m.in. z wciąż aktualnego mistrza świata – Grega Hancocka, a oferty od niego dostało pół ligi! Torunianie dogadali się już z Doyle’m, Iversenem, chcą zostawić w klubie obu braci Holderów, Pawła Przedpełskiego i próbują ustalić warunki kontraktu z Adrianem Miedzińskim. Ten jednak, gdy dowiedział się, że do drużyny przychodzi Holta, zażądał dla siebie gwarancji startów. W Toruniu nie chcą mu ich dać, ale zapowiadają, że będą jeszcze z nim negocjować.

Co ciekawe bardzo możliwe jest, że Miedziński i Holta ostatecznie zamienią się miejscami pracy, bo lukratywną ofertę i gwarancję startów złożyli ponoć Polakowi częstochowianie. Drugim krajowym seniorem Włókniarza ma być w przyszłym roku Tobiasz Musielak, który też już podziękował swemu obecnemu klubowi – ROW-owi Rybnik za propozycję startów w Nice 1. LŻ. Gdyby jednak Miedziński nie zdecydował się na przenosiny, to pod Jasną Górą będą mieli ogromny problem jak załatać powstałą lukę kadrową. Tym bardziej, że utalentowany Oskar Polis, który skończył właśnie wiek juniora, zadeklarował już swe odejście. Ma się przenieść do II-ligowego Kolejarza Opole.

 

Z tej samej kategorii