Remis niewiele daje. ROW o krok od spadku

I Runda PGE Ekstraliga 2017 - KS ROW Rybnik - BETARD SPARTA Wroclaw
 fot. Michał Golda  /  źródło: Pressfocus

Rybnickie „Rekiny" w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Rozgoryczenie po remisie, ale wcale tak nie musiało być.

Kibice z Rybnika, którzy w niedzielę znów tłumnie zjawili się na trybunach stadionu przy ul. Gliwickiej narzekali w ostatnich dniach mocno, że wszyscy są przeciwko nim: komisja antydopingowa, sędziowie, komisarze torów, a nawet telewizja nc+. Ta ostatnia bowiem w ostatniej chwili zdecydowała się zrezygnować z bezpośredniej transmisji meczu ROW - Betard Sparta na rzecz spotkania MrGarden GKM - Cash Broker Stal.

Syndrom „oblężonej twierdzy” najwyraźniej udzielił się także żużlowcom ROW-u, bo z liderem walczyli jak… o życie.
Tylko wygrana przedłużała realne szanse rybniczan na pozostanie w PGE Ekstralidze i miejscowi od pierwszego biegu wręcz „gryźli” tor.
Już kapitalny ostry pojedynek Kacpra Woryny z Maksymem Drabikiem w 2. biegu przekonał wszystkich, że 12-krotni mistrzowie Polski jeszcze nie pogodzili się z losem. Trzeci zawodnik sobotniego finału MIMP konsekwentnie trzymał się krawężnika i w końcu przedarł się na drugie miejsce kosztem Drabika, a że pierwszy był Chmiel, to gospodarze wygrali podwójnie i objęli 4-punktowe prowadzenie.

W 4. wyścigu idealny debiut zaliczył nowy nabytek ROW-u, Rory Schlein. 32-letni Australijczyk skorzystał z pomocy Chmiela, który przyblokował na pierwszym okrążeniu Lebiediewa i przywiózł trzy punkty. Przewaga ROW-u wzrosła aż do 12-punktów, gdy w 5. biegu Musielak z Fricke łatwo poradzili sobie z byłym mistrzem świata – Taiem Woffindenem.

- ROW, ROW Rybnik – grzmiało gromko na trybunach. Szybko jednak miny miejscowym kibicom zrzedły, bo wrocławianie zabrali się za odrabianie strat. Wygrali trzy kolejne biegi, w tym dwa podwójnie i zbliżyli się zaledwie na 2 punkty. Po dwunastu biegach był zaś już remis.

Nagle jednak z kapitalnej strony pokazał się Tobiasz Musielak. Wygrał trzynasty bieg i wydawało się, iż to on zostanie bohaterem rybniczan. Dzięki niemu przed biegami nominowanymi gospodarze prowadzili bowiem 2 punktami.

14. wyścig w związku z szybkim defektem Maksyma Drabika niewiele zmienił. O wszystkim miał rozstrzygnąć ostatni wyścig.

W 15. biegu ze startu zdecydowanie uciekł Lebiediew. Łotysz, który wcześniej nie wygrał indywidualnie ani jednego biegu, tym razem popisał się atomowym startem, ale że za nim rybniczanie wieźli z tyłu Taia Woffindena wydawało się, iż ROW-owi uda się obronić minimalne zwycięstwo. Do szczęścia zabrakło metrów. Na ostatniej prostej Brytyjczyk napędził się po zewnętrznej i przemknął tuż obok Musielaka.

Jeden punkt, zwłaszcza w kontekście wygranej grudziądzan nad Cash Broker Stalą Gorzów niewiele rybniczanom daje. Ku rozpaczy fantastycznej, miejscowej publiczności będą już blisko spadku do Nice 1. LŻ, jeśli tylko jutro potwierdzi się wynik próbki B Grigorija Łaguty.

ROW RYBNIK - BETARD SPARTA WROCŁAW 45:45


ROW: Lindgren 6 (2, 0, 2, 1, 1), Baliński 2+1 (1*, 1, 0, -), Fricke 10+1 (3, 2*, 3, 0, 2), Musielak 7 (t, 3, 1, 3, 0), Schlein 7+1 (3, d, 1, 1*, 2), Woryna 9+1 (2*, 1, 3, 2, 1), Chmiel 4 (3, 1, 0). Trener Mirosław Korbel.
WROCŁAW: Woffinden 10+1 (3, 1, 3, 2*, 1), Woźniak 0 (0, 0, -, -), Janowski 11 (2, 2, 1, 3, 3), Milik 4 (0, 1, 3, 0), Lebiediew 13+2 (2, 2*, 2*, 2, 2, 3), Drabik 7 (1, 3, 0, 3, 0), Dróżdż 0 (0, 0, 0). Trener Rafał Dobrucki.
Sędziował: Ryszard Bryła (Zielona Góra). Widzów: 8000. Najlepszy czas dnia: 65,90 Tai Woffinden i Max Fricke (8. i 11. bieg).
Bieg po biegu: 3:3, 5:1 (8:4), 4:2 (12:6), 4:2 (16:8), 5:1 (21:9), 3:3 (24:12), 1:5 (25:17), 1:5 (26:22), 2:4 (28:26), 4:2 (32:28), 3:3 (35:31), 1:5 (36:36), 4:2 (40:38), 3:3 (43:41), 2:4 (45:45)
W pierwszym meczu 34:56. Bonus Betard Sparta.

 

Z tej samej kategorii