ROW Rybnik musi oddać pięć punktów!

I Runda PGE Ekstraliga 2017 - KS ROW Rybnik - BETARD SPARTA Wroclaw
 fot. Michał Gołda  /  źródło: Pressfocus

Grigorij Łaguta już nie ma nic na swoją obronę, ale chce się poprawić. Według nieoficjalnych informacji Łaguta może się spodziewać kary nie mniejszej niż roczna.

We wtorek Polska Agencja Antydopingowa (POLADA) poinformowała oficjalnie, że kontrola próbki B żużlowca ROW-u Rybnik, Grigorija Łaguty także dała wynik pozytywny. Rosjanin został przyłapany na stosowaniu meldonium podczas kontroli przeprowadzonej po meczu rybniczan z Włókniarzem Vitroszlif CrossFit Częstochowa (11 czerwca).


Wystąpił jeszcze później w spotkaniach z Fogo Unią Leszno oraz z Cash Broker Stalą Gorzów.

 

Zwycięstwa odjechały
Przebadanie drugiej próbki nic nie zmieniło. Stężenie meldonium w organizmie Łaguty znacznie przekroczyło dopuszczalną normę. Teraz wyniki wszystkich meczów z jego udziałem, liczonych od momentu wykrycia dopingu, zostaną zweryfikowane. Od dorobku punktowego ROW-u zostaną odjęte punkty Łaguty. Tym samym wynik przegranego spotkania z Fogo Unią Leszno zostanie zmieniony z 44:46, na 31:46. A zwycięstwa nad częstochowianami (49:41) i gorzowianami (50:40) zamienią się w porażki odpowiednio: 38:49 i 35:40. W sumie ROW-owi zostanie odjętych aż 5 meczowych punktów (jeszcze bonus za mecz z Włókniarzem) i spadną na samo dno ligowej tabeli.


Co ciekawe, ostateczna weryfikacja wyników nastąpi prawdopodobnie dopiero w drugiej połowie sierpnia. Zgodnie ze zmienioną ustawą o zwalczaniu dopingu w sporcie PZM i PGE Ekstraliga muszą poczekać, aż sprawę zamknie POLADA. Po rozprawie poinformuje ona o wymiarze kary dla Rosjanina i zawnioskuje do organu prowadzącego rozgrywki żużlowe o odjęcie od wyników jego dorobku punktowego. - Zaapelowaliśmy na piśmie do Polskiej Agencji Antydopingowej, aby wszystkie procedury zostały przeprowadzone niezwłocznie. Nic więcej nie możemy zrobić - przyznał prezes PGE Ekstraligi, Wojciech Stępniewski.

 

Dług do spłacenia
Według nieoficjalnych informacji Łaguta może się spodziewać kary nie mniejszej niż roczna.


- Cokolwiek się zdarzy, na pewno zostaję w ROW-ie. Prezes (Krzysztof Mrozek - przyp. red.) bardzo mi pomaga i na pewno mu tego nie zapomnę. Jeżeli klub spadnie w tym sezonie z PGE Ekstraligi, podejmę się jazdy w I lidze. Zrobię wszystko, byśmy wrócili do elity - skomentował Grigorij Łaguta. - Chcę jak najszybciej wrócić do ścigania - dodał Rosjanin, który zapewnia, iż nie brał niedozwolonego środka świadomie.

 

W minioną niedzielę rybniczanie w ostatnim biegu stracili zwycięstwo z liderem Betard Spartą Wrocław. Na końcowych metrach Tobiasz Musielak stracił trzecie miejsce, pozwalając się objechać po zewnętrznej Taiowi Woffindenowi.

 

- Niby mamy remis z liderem, ale to żaden sukces. To porażka, porażka na całej linii - przyznał rozżalony Kacper Woryna. - Niestety za dużo błędów popełniliśmy na trasie. Każdy tam gdzieś się dawał objeżdżać, a ja to już wybitnie. Dwa razy ograł mnie Maciej Janowski (w 3. i 11. biegu - przyp. red.). Gdyby chociaż raz udało mi się go przywieźć za plecami, to teraz cieszylibyśmy się z wygranej. Szkoda tego wyniku - dodał samokrytycznie zdobywca 9 punktów dla ROW-u.

 

Mission impossible?
Do zakończenia rozgrywek rybniczanom pozostały 4 mecze. Jeden na własnym torze z Get Well Toruń i trzy wyjazdowe: Grudziądz, Zielona Góra i Leszno. Nawet biorąc pod uwagę niezły ligowy debiut zastępującego Łagutę Rory’ego Schleina (z Wrocławiem 7 pkt - przyp. red.) trudno spodziewać się, by 12-krotni mistrzowie Polski zdołali dokonać cudu i wygrali przynajmniej dwa z tych spotkań. Gdyby udało im się pokonać torunian u siebie oraz MrGarden GKM na wyjeździe, to mają jeszcze szansę uratować się przed bezpośrednią degradacją. Taki scenariusz, realnie patrząc, mieści się jednak w kategoriach z zakresu science fiction, ale rybniczanie deklarują, że broni nie składają. - Trzeba walczyć do końca. Margines błędu jest już minimalny, ale myślę, że stać nas na utrzymanie, jestem dobrej myśli w tej kwestii. Na pewno jednak nie możemy popełniać takich błędów na trasie jak w niedzielę. Na tym szczeblu rozgrywek nikt takich okazji nie marnuje - przyznał Woryna.

Z tej samej kategorii