Rafał Szombierski: Jałmużny nie chciałem

To tchórz i zdrajca - wypisywali pod adresem „Szuminy" rybniccy kibice, gdy dowiedzieli się, iż w ostatnim dniu okienka transferowego zamienił I-ligowy Rybnik na ekstraligową Częstochowę.

VIII Runda PGE Ekstraligi - KS ROW Rybnik - Wlokniarz Vitroszlif Crossfit Czestochowa
 fot. Michał Golda  /  źródło: Pressfocus

35-letni ulubieniec fanów ROW-u w ostatnich latach traktował już żużel nieco amatorsko, ale potrafił jeszcze zachwycić, jak np. w minionym sezonie, gdy zaliczył bardzo dobry występ przeciwko Cash Broker Stali Gorzów, czy w 2016 roku, gdy już na „dzień dobry" rozprawił się z ówczesnym indywidualnym mistrzem świata, Taiem Woffindenem, i poprowadził ROW do efektownej wygranej nad Betard Spartą Wrocław.

 

SPORT: Dlaczego nie chciał pan pomóc ROW-owi w powrocie do PGE Ekstraligi?
Rafał SZOMBIERSKI: - Bardzo chciałem, w ogóle nie miałem zamiaru odchodzić. Naprawdę chciałem zostać, ale za jałmużnę się ścigać nie będę. Z prezesem Krzysztofem Mrozkiem nie było możliwości żadnych negocjacji. Albo podpisujesz, albo do widzenia. Żebym dostał chociaż na zakup dwóch motocykli i ubezpieczenie, to bym podpisał, ale zaproponowane pieniądze były śmieszne. Zarówno za podpis, jak i za punkty. Lepiej płacą nawet w II lidze.

Kibice zarzucają panu tchórzostwo.
Rafał SZOMBIERSKI: - Cóż na to poradzić? Nie stać mnie żeby dokładać ze swoich, zresztą to się mija z celem. Jeśli ktoś z kibiców miałby taką propozycję pracy, żeby wynagrodzenie za nią nie wystarczyło nawet na paliwo, by do niej dojechać; to też by takiej oferty nie przyjął.

Kiedy pojawił się temat Częstochowy?
Rafał SZOMBIERSKI: - Do Częstochowy mam ogromny sentyment, bo to tam w 2010 roku dostałem drugie żużlowe życie (w 2008 roku Szombierski ogłosił już zakończenie kariery - przyp. red.). Zdając sobie sprawę, jakie jest do mnie nastawienie rybnickich działaczy, cały czas byłem w kontakcie z prezesem Michałem Świącikiem. Szczegóły umowy dogadałem z nim bez żadnych problemów. Bardzo ważny był fakt, że we Włókniarzu dają mi wolną rękę. Jeśli będę chciał pójść na wypożyczenie, to nie będą mi robili żadnych przeszkód. W Rybniku zaś z tym mogłoby być różnie, o czym ostatnio przekonał się pewien Australijczyk (Max Fricke, za którego zwolnienie Betard Sparta Wrocław musiała zapłacić ponad 300 tys. zł odstępnego - przyp. red.).

Poprzedni sezon zakończył pan bardzo pechowo. Upadek w Grudziądzu spowodował złamanie czterech kości śródstopia. Jak obecnie jest ze zdrowiem?
Rafał SZOMBIERSKI: - Już wszystko w porządku. Jedna śruba w stopie się złamała, ale wszystko dobrze się goi. Na początku lutego cały metal zostanie usunięty. Wtedy będę mógł zacząć trenować nogi. Nad górą, która jest ważniejsza, już pracuję, więc na wiosnę powinienem być dobrze przygotowany.

Gdzie mógłby pan odejść na ewentualne wypożyczenie? Czy będzie to drużyna z Nice 1. LŻ, będąca ligowym przeciwnikiem rybnickiego ROW-u, czy raczej klub z II ligi, o której w poprzednich sezonach nie bardzo chciał pan słyszeć.
Rafał SZOMBIERSKI: - Zobaczymy. Teraz II liga już nie jest taka słaba, jak kiedyś. Jest się z kim ścigać. Rzeszów z Gregiem Hancockiem, do tego: Ostrów, Rawicz, Opole - to wszystko bardzo silne ekipy.

 

Z tej samej kategorii