W Rybniku szykują beton

Kacper Woryna
 fot. Michał Gołda  /  źródło: Pressfocus

Trudno wyobrazić sobie, by na trybunach nie zasiadł w niedzielny wieczór komplet - 10500 widzów. Głód żużla w mieście 12-krotnych drużynowych mistrzów Polski jest wyjątkowy.

Pomimo faktu, iż spotkaniem z Włókniarzem Vitroszlif CrossFit Częstochowa rybniczanie rozpoczną już rundę rewanżową w PGE Ekstralidze, to dotychczas własnej publiczności zdołali się zaprezentować tylko raz (z MrGarden GKM Grudziądz). Wszystko przez deszcz, który storpedował aż trzy mecze: z Wrocławiem, Zieloną Górą i Lesznem.

 

Minęło 36 lat
Dodatkowo kibiców elektryzuje lokalny rywal, który przez całe dekady, gdy rybniczanie dominowali na polskich i światowych torach, uznawany był za ubogiego krewnego. Czasy jednak zmieniają się szybko i teraz to rybniczanie odliczają lata, gdy po raz ostatni udało im się pokonać ekipę z Częstochowy w najwyższej klasie rozgrywkowej. W środę od tego momentu minęło dokładnie 36 lat!

 

Niesamowicie twardy
Kluczem do sukcesu ROW-u ma być podobno niesamowicie twardy tor, którym trener Mirosław Korbel planuje zaskoczyć gości. Tego typu nawierzchnia sprawdziła się już w zeszłym roku na tle znacznie silniejszych rywali (Wrocław, Leszno). Nienawidzi jej lider częstochowian - Matej Zagar, a dobrze się na niej czują kluczowi zawodnicy gospodarzy: Grigorij Łaguta i Max Fricke. Powinna także ułatwić zadanie Fredrikowi Lindgrenowi, który w czwartek oficjalnie zapowiedział swój powrót po prawie trzytygodniowej (nie licząc incydentalnego występu w GP Łotwy) przerwie na rehabilitację kolana. - Bardzo ciężko pracowałem ostatnio nad tym, żeby przywrócić kolano do pełnej sprawności. Nie jest jeszcze idealnie, ale na tyle dobrze że po testach medycznych dostałem od lekarzy zielone światło - przyznał Szwed.

 

Wraca Lindgren
- Bez niego cel by się nie zmienił. Wygrana i to taka za trzy punkty - przekonywał na stronie klubowej prezes Krzysztof Mrozek, ale prawda jest taka, że w Rybniku po deklaracji Lindgrena mocno odetchnęli z ulgą. We wtorek stracili bowiem innego podstawowego zawodnika - Damiana Balińskiego, który (jak okazało się po szczegółowych badaniach) doznał pęknięcia kości łopatkowej (w dwóch miejscach) podczas upadku w lidze szwedzkiej. Początkowo mówiło się, że 39-latka może zabraknąć w składzie ROW-u przez 2 miesiące, ale ostatnie prognozy mówią o 4-5 tygodniach. – Wrócę szybciej, niż się wszystkim wydaje – zapewnił Baliński.
W Rybniku osłabiony będzie też pewnie Włókniarz Vitroszlif CrossFit, który w czwartek w zaległym spotkaniu z Ekantor.pl Falubazem Zielona Góra stracił Andreasa Jonssona. Świetnie znający rybnicki tor Szwed (jeździł w ROW-ie w zeszłym sezonie) uszkodził obojczyk i pewnie nie wróci na tor wcześniej niż za 2-3 tygodnie, chociaż częstochowscy działacze twierdzą, że uraz nie jest tak groźny jak pierwotnie sądzono i zapewniają, iż jest cień szansy na występ Jonssona w niedzielnym meczu.

 

ROW RYBNIK – WŁÓKNIARZ VITROSZLIF CROSSFIT CZĘSTOCHOWA
Niedziela, godz. 19.00. Sędziuje: Krzysztof Meyze (Wtelno).


ROW: 9. Fredrik Lindgren, 10. Rafał Szombierski, 11. Max Fricke, 12. Tobiasz Musielak, 13. Grigorij Łaguta, 14. Kacper Woryna, 15. Robert Chmiel. Trener: Mirosław KORBEL.
WŁÓKNIARZ: 1. Leon Madsen, 2. Sebastian Ułamek, 3. Rune Holta, 4. Karol Baran, 5. Matej Žagar, 6. Oskar Polis, 7. Michał Gruchalski. Trener: Lech KĘDZIORA.

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~BytomianinUżytkownik anonimowy
~Bytomianin :
No photo~BytomianinUżytkownik anonimowy
No i co to ma za związek z fair play?
11 cze 18:18
Liczba głosów:0
0%
0%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii