Beniaminek z Częstochowy zbudował „twierdzę”

02.06.2017 PGE EKSTRALIGA WLOKNIARZ VITROSZLIF CROSSFIT CZESTOCHOWA - GET WELL TORUN
 fot. PAWEL WILCZYNSKI  /  źródło: Cyfrasport

Mieli być chłopcami do bicia, a tymczasem pojechali z animuszem, werwą i charakterem - stwierdził trener Lech Kędziora.

Skazywany na rolę outsidera beniaminek PGE Ekstraligi sprawił w piątek sporę niespodziankę. Częstochowianie aż 52:38 pokonali wicemistrzów Polski z Torunia, co sprawiło, że nie tylko zdobyli 2 punkty za domowy sukces, ale również wypracowali sobie znaczącą zaliczkę w kontekście walki o punkt bonusowy w dwumeczu.

 

Już się nie śmieją
Dziś nikt już nie mówi, że Włókniarz jest głównym kandydatem do spadku. Wręcz przeciwnie - ci sami eksperci, którzy jeszcze przed tygodniem (po przegranym 40:50 meczu we Wrocławiu) podśmiewali się z trenera Lecha Kędziory twierdzącego, że jego zespół stać na znacznie więcej niż utrzymanie, mówią o szansach częstochowian nawet na pierwszą czwórkę. Pod Jasną Górą polegli już rybniczanie, torunianie i wiele wskazuje na to, iż w tym sezonie mogą polec też inni, a komplet domowych sukcesów może być kluczem do niespodziewanego sukcesu. Tor na obiekcie przy Olsztyńskiej niby szeroki, niby łatwy, miał nie stanowić dla przyjezdnych żadnych tajemnic. Tymczasem, zwłaszcza w pierwszej fazie spotkań gospodarze dominują na nim totalnie, w czym główna zasługa doświadczonego szkoleniowca. W piątek błyskawicznie spod taśmy uciekali nie tylko Rune Holta, Leon Madsen, Matej Zagar, ale nawet junior Oskar Polis i krytykowany w poprzednich meczach weteran, Sebastian Ułamek.

 

Jeszcze są rezerwy
W niedzielę miało dojść do prawdziwego testu jasnogórskiej „twierdzy”, gdyż do Częstochowy przyjechali mistrzowie Polski - Cash Broker Stal Gorzów Wielkopolski. Mimo starań organizatorów, do prawdziwego egzaminu nie doszło, gdyż… górą był deszcz. Na prawdziwą oceną możliwości Włókniarza musimy zatem jeszcze poczekać. - Jedno jest pewne - ta drużyna cały czas ma rezerwy. Z Toruniem słabo spisał się Andreas Jonsson. To jednak klasowy zawodnik. W każdej chwili może się obudzić, a gorzej na pewno już nie pojedzie - stwierdził Dawid Stachyra, wciąż aktywny żużlowiec, ale ostatnio bardziej udzielający się w roli telewizyjnego eksperta niż na torze.

 

Walka o miejsce
Ostatnio w częstochowskim zespole pojawił się nawet element rywalizacji o miejsce w składzie, gdyż działacze „przeprosili się” z Karolem Baranem, którego wyrzucili z drużyny po tym, gdy do klubu wpłynęło pismo z Urzędu Skarbowego w Rzeszowie, iż zalega fiskusowi 26,5 mln złotych. Żużlowiec, który od początku twierdził, iż w tej sprawie jest ofiarą, stara się o uzyskanie statusu pokrzywdzonego i jego tłumaczenia przekonały prezesa Michała Świącika. Możliwe nawet, iż wkrótce Baran dostanie szansę w meczu ligowym. Na pewno nie stanie się to jednak w najbliższej kolejce. 11 czerwca (19.00) częstochowianie powalczą w Rybniku i trudno wyobrazić sobie, by akurat w tym spotkaniu trener Kędziora ponownie nie zaufał Andreasowi Jonssonowi i Sebastianowi Ułamkowi. Oni oraz Rune Holta tor na stadionie przy Gliwickiej znają bowiem doskonale, gdyż startowali w barwach ROW-u.

 

Z tej samej kategorii