Rybnik musi wziąć Pawlickich albo dostanie „łomot”!

Jeśli ŻKS ROW Rybnik chce coś znaczyć w Ekstralidze, musi zgarnąć Pawlickich. Innych wartościowych Polaków na rynku nie ma – stwierdza Jan Krzystyniak.

UNIA LESZNO - BETARD SPARTA WROCLAW
 fot. Norbert Barczyk  /  źródło: Pressfocus

ŻKS ROW Rybnik podjął wyzwanie i będzie beniaminkiem Ekstraligi w 2016 roku. Działacze tego klubu złożyli propozycję braciom Pawlickim. Jeśli oni nie wyrażą chęci starów w klubie, to rybniczanie będą się starać o Rune Holtę, Damiana Balińskiego i Sebastiana Ułamka.

 

– To nie są zawodnicy na poziom PGE Ekstraligi – uważa były trener i żużlowiec Jan Krzystyniak. – Jeśli dobrze wyposażyć wspomnianą trójkę to mogą oni być znaczącym punktami w NICE PLŻ, ale nie w najlepszej lidze świata. Sytuacja beniaminka wygląda tak, że jeśli nie chce on blamażu to musi zagiąć parol na braci Pawlickich. Przemek i Piotr to zawodnicy perspektywiczni i już nie raz pokazali, że mogą wygrać z najlepszymi – przyznaje nasz rozmówca.

 

Poza Pawlickimi głośno mówi się w Rybniku o transferach Andreasa Jonssona czy Petera Kildemanda. – Jeśli Jonsson i Kildemand zostaną uzupełnieni Batchelorem, Balińskim i Holtą, to nawet GKM Grudziądz spuści im łomot – twierdzi Krzystyniak. – Jeśli ROW Rybnik chce coś znaczyć w Ekstralidze to musi sprowadzić Pawlickich. To jedyni dwaj krajowi zawodnicy na rynku, którzy gwarantują wynik. Inni wartościowi żużlowcy są już zajęci.

 

Rybnik to ogromna tradycja i samo to, że przyjęli propozycję startów znaczy, iż chcą się w Polsce liczyć. Tego im z całego serca życzę, bo miejsce tak bardzo utytułowanego klubu jest na najwyższym szczeblu rozgrywek – podsumował Krzystyniak.

 

Z tej samej kategorii