Bonus dla „Rekinów”. ROW Rybnik przegrywa z zespołem z Grudziądza

10 kolejka PGE Ekstraligi - KS ROW Rybnik - e-kantor Falubaz Zielona Gora
 fot. Michał Golda  /  źródło: Pressfocus

ROW Rybnik przegrał w niedzielę na torze w Grudziądzu, ale żużlowcy z Rybnika mieli powody do zadowolenia.

GKM w tym sezonie nie przegrał jeszcze na własnym obiekcie. Twardy grudziądzki tor pogrążył wcześniej mocne drużyny z Torunia i Gorzowa, więc nikt nie przypuszczał, że o dwa punkty będzie walczył tutaj zespół z Rybnika. Przedmeczowe zapowiedzi skupiły się więc na walce o punkt bonusowy. ROW bronił w Grudziądzu 20-punktowej zaliczki z pierwszego spotkania. Rybniczanie przystąpili do meczu osłabieni brakiem kontuzjowanego Maxa Fricke’a. W jego miejsce desygnowano Kamila Wieczorka, ale młodzieżowiec ROW-u był stale zmienianie przez innych zawodników. Trener Piotr Żyto dysponował w Grudziądzu tylko sześcioosobową kadrą. Gospodarze już od początku ruszyli po upragnionego bonusa. W pierwszych trzech biegach tylko Mike Trzensiok oddał punkty rywalowi. Po pięciu wyścigach grudziądzanie odskoczyli już na 14 „oczek”, a zagubieni rybniczanie nie mieli na nich żadnej odpowiedzi. Dopiero w szóstym starcie górą był Holta, co tknęło w zawodników ROW-u nowe siły.


Był to jednak tylko chwili zryw rybniczan. Magiczna bariera 20 punktów została przekroczona w 11 biegu po podwójnym zwycięstwie pary A.Łaguta-Gollob. Kiedy wydawało się, że miejscowi już nie dadzą sobie wydrzeć kompletu trzech punktów, gospodarzy dopadła seria nieszczęśliwych zdarzeń. W 13 wyścigu defekt na prowadzeniu zanotował Lindback, a bieg później upadek zaliczył Gollob. W powtórce Woryna i G.Łaguta ograli Okoniewskiego, więc o wszystkim decydowała ostatnia odsłona. Grudziądzanie musieli wygrać podwójnie, ale wszystko było jasne już kilka sekund po starcie, bowiem Artiom Łaguta zanotował defekt. Zwycięstwo Buczkowskiego nic gospodarzom już nie dało i to ROW Rybnik mógł cieszyć się ze zdobycia punktu bonusowego.

 

Z tej samej kategorii