Żużlowcy Włókniarza Częstochowa już po prezentacji

PGE Ekstraliga - KS ROW Rybnik - Stal Gorzow
 fot. Michal Golda  /  źródło: Pressfocus

Jeszcze nie na torze, ale przy oklaskach kilku tysięcy kibiców zaprezentował się w Hali Sportowej Częstochowa zespół miejscowego Włókniarza.

Biało-zieloni do rywalizacji o drużynowe mistrzostwo Polski wracają po dłuższej przerwie, związanej z odbudową klubu. Tej misji podjął się prezes Michał Świącik z gronem współpracowników. Prezentacja nowej ekipy „Lwów” odbyła się z dużym rozmachem i w iście koncertowym stylu, bo na scenie obok żużlowców wystąpił zespół Kombi. Największy entuzjazm wywołali zawodnicy, uważani za potencjalnych liderów: Szwed Andreas Jonsson, Norweg z polskim obywatelstwem Rune Holta, Duńczyk Leon Madsen oraz Słoweniec Matej Zagar. Dwaj pierwsi w 2003 roku zdobywali z częstochowskim zespołem mistrzostwo kraju.

 

- Sentyment do klubu został. A te niezapomniane chwile, gdy 30 tysięcy kibiców oglądało nasze spotkanie z Toruniem, głęboko pozostały w mojej pamięci. Ten sezon będzie inny niż poprzednie. Nie jestem uczestnikiem turniejów Grand Prix. Nie planuję też startów w Anglii. Będę się koncentrował na dobrych występach w Polsce i myślę, że będę miał więcej czasu na trening - podkreślał Andreas Jonsson.


Holta, zarówno w życiu sportowym jak i prywatnym, dokonuje częstych zmian. Dziś zamiast chłodnego, rodzinnego Stavanger zakotwiczył w Andorze. - Tam jest ciepło i moje przygotowania do sezonu wyglądają zdecydowanie inaczej niż kiedyś. Mniej jest nart, za to dużo biegania i treningu ogólnorozwojowego - podkreślał doskonale znany pod Jasną Górą „Rysiek”.


Nowy rozdział w sportowej karierze rozpoczyna też Słoweniec Matej Zagar, który łącznie przez siedem sezonów bronił barw gorzowskiej Stali. - Dzisiaj była okazja nie tylko do uczestnictwa w tej prezentacji, ale i na odwiedzenie z żoną i dziećmi klasztoru jasnogórskiego - tłumaczył Matej Zagar, który w swoim kraju nie jest tak popularny jak skoczkowie narciarscy, choćby tercet Prevców. - O mnie w gazecie piszą tylko, gdy coś wygram. Gdy już jestem drugi albo trzeci, to nie ma nic. Oni są w prasie praktycznie każdego dnia. Nie przyszedłem do Częstochowy dla pieniędzy. Ja o tym w ogóle nie myślę, niczego nie kalkuluję. Mam jeszcze swoje sportowe ambicje. Z Gorzowem musiałem się pożegnać, bo tylko wtedy moja kariera, po niezbyt udanym poprzednim sezonie, ma szansę nabrać rozpędu. Głęboko wierzę, że uda się stworzyć w Częstochowie ciekawy, ambitny zespół. Na co będzie go stać? Nie wiem, bo żużel jest nieobliczalny i na torze młody junior przyjeżdża czasem przed mistrzem świata - mówi Zagar.


Lech Kędziora, nowy szkoleniowiec „Lwów”, na zgrupowaniu nabawił się kontuzji nogi. Na szczęście on na motocykl nie będzie wsiadał. - Do ligi się wygoi... Eksperci żużlowi skazują nas na pożarcie. Nie przejmuję się tymi ocenami. My chcemy sprawić niejedną niespodziankę i utrzymać się wśród najlepszych. Czy praca we Włókniarzu to dla mnie najważniejsze wyzwanie w trenerskiej karierze? Oczywiście. Presja na wyniki jest tu ogromna - przekonywał Kędziora.

Z tej samej kategorii