Łaguta nie opuści Rybnika. Spotkał się z kibicami ROW-u

Wczoraj z rybnickimi kibicami spotkał się Grigorij Łaguta, lider ROW-u, przyłapany w czerwcu - po meczu z częstochowskim Włókniarzem - na stosowaniu zakazanego środka - meldonium i skazany na 2-letnią dyskwalifikację (do czerwca 2019 roku). Żużlowiec zapewnił, że zostanie w zespole z Rybnika.

I Runda PGE Ekstraliga 2017 - KS ROW Rybnik - BETARD SPARTA Wroclaw
 fot. Michał Gołda  /  źródło: Pressfocus

Wielkich przeprosin ze strony żużlowca (za zmarnowany sezon 12-krotnych mistrzów Polski i spadek do Nice 1. LŻ) nie było, ale też nikt ich się nie spodziewał. Około setka kibiców, która po brzegi wypełniła klubową salkę przywitała Rosjanina gromkimi brawami. - Bardzo dziękuję za wszelkie wsparcie ze strony fanów. Mam nadzieję, że wrócę na tor jak najwcześniej - powiedział Łaguta. - Jedno jest pewne. Wrócę na pewno w kevlarze w zielono-czarnych barwach. Nie wyobrażam sobie startów gdzie indziej, niż w Rybniku.

 

Żużlowiec i jego prawnik widzą szanse na powrót Łaguty do ligowej rywalizacji już w sezonie 2018. - Gdybym nie był przekonany, że nie mamy argumentów by zmniejszyć wymiar kary dla mojego klienta, to bym takiego odwołania nie podpisał - zapewnił mecenas Łukasz Klimczyk. - Panel dyscyplinarny pierwszej instancji POLADY przychylił się do naszej argumentacji, że zawodnik zastosował substancję nieświadomie i nie miał na celu poprawy wyników sportowych. Nasze odwołanie jest obecnie rozpatrywane.

 

Łaguta, który w trakcie okresu zawieszenia, nie może nawet trenować na torach żużlowych, zapewnia, że jeśli tylko w jego sprawie zapadnie pozytywny wyrok i okres karencji ulegnie skróceniu, to będzie gotowy. - Trenuję razem z synem na przydomowym torze. Gdyby okazało się, że mogę wrócić na tory żużlowe, to zapewniam, że byłbym gotowy do startów w tydzień - zapowiedział Rosjanin.

Z tej samej kategorii