Wędrówka żużlowca ROW-u z korytarza na salony. Śladem swoich wujków...

Lars Skupień
 /  fot. Michał Gołda  /  źródło: Pressfocus

Ze wszystkich swoich startów nie jestem zadowolony. Raz jest lepiej, a raz gorzej. Muszę się też pilnować, by nie podpaść sędziom - mówi Lars Skupień, który powoli staje się ulubieńcem publiczności w Rybniku.

 

- Chciałbym kiedyś sięgać po medale, jak wujkowie. Będę próbował. Czeka mnie jednak mnóstwo pracy - mówił zimą Lars Skupień, bratanek legend ROW-u Rybnik lat 80. i 90., Antoniego i Eugeniusza, przyglądając się z korytarza, jak w wypełnionej kibicami klubowej salce setki autografów rozdawali świeżo zakontraktowani przez prezesa Krzysztofa Mrozka gwiazdorzy, Fredrik Lindgren i Tobiasz Musielak. Nim nie interesował się prawie nikt, chociaż licencję zdał w sposób rewelacyjny. Na egzaminie praktycznym - będąc zdecydowanie szybszym od wszystkich innych kandydatów na żużlowców - nikt nie spodziewał się, że jego kariera tak błyskawicznie nabierze tempa.

Stadion w ekstazie
Tymczasem kilka miesięcy później nieopierzony żółtodziób zaprezentował się lepiej niż wspomniana dwójka. W najlepszej lidze świata - PGE Ekstralidze, w konfrontacji z Cash Broker Stalą Gorzów Wielkopolski, wywalczył 3 punkty plus bonus, wydatnie przyczyniając się do niespodziewanej wygranej rybniczan nad mistrzami Polski. W jednym z biegów „przywiózł” za sobą czołowego zawodnika świata - Martina Vaculika, wprawiając wręcz w ekstazę prawie 10 tysięcy kibiców zgromadzonych na trybunach stadionu przy Gliwickiej. Trzy dni wcześniej też błysnął w meczu z Fogo Unią Leszno. Przez trzy okrążenia dzielnie bronił się przed atakami reprezentanta Polski Piotra Pawlickiego, by w końcu wystraszyć się kolejnej szarży rozwścieczonego leszczynianina i upaść. - Wtedy byłem potwornie zdziwiony. Nie mogłem uwierzyć, że „wiozę” go za sobą. Cały czas się oglądałem, zamiast jechać i w końcu... stało się. W niedzielę też początkowo się zdziwiłem bardzo, że mam za plecami Vaculika. Powiedziałem sobie jednak: spokojnie. I chociaż na jednym z wirażów mocno się zbliżył, nie odpuściłem - przyznał Skupień, który rozwija się rewelacyjnie.

„Złodziej” startu
Już dziś mówi się, że ma zdecydowanie najlepszy refleks w zespole ROW-u. - Ze wszystkich swoich startów nie jestem zadowolony. Raz jest lepiej, a raz gorzej. Muszę się też pilnować, by nie podpaść sędziom - stwierdził 20-latek, który w meczu z Fogo Unią za ów refleks został mocno ukarany. Wygrał wyjście spod taśmy, ale sędzia Artur Kuśmierz nakazał powtórkę, uznając, że rybniczanin musiał „ukraść” start. Dodatkowo ukarał go też ostrzeżeniem. Dopiero kilka dni później, po przeanalizowaniu telewizyjnych powtórek, szef polskich sędziów Leszek Demski oświadczył, że błędu ze strony zawodnika nie było. Ta pomyłka była znacząca dla losów meczu, przegranego ostatecznie przez ROW 44:46. W przerwanym biegu gospodarze prowadzili bowiem 5:1, a w powtórce ulegli 2:4.

Kolejka po autografy
Młodym żużlowcem opiekuje się stryj Eugeniusz. To dla niego zrezygnował z funkcji szefa mechaników ROW-u. Został menedżerem i tunerem bratanka. - W niedzielę jeździłem na dwóch motocyklach przygotowanych przez wujka. Jeden był bardzo szybki, a drugi spisywał się nieco gorzej. W kwestiach sprzętowych mam jednak do wujka pełne zaufanie - stwierdził rybnicki młodzieżowiec, który powoli staje się ulubieńcem kibiców. Ci, jak sami przyznają, oklaskują perfekcyjnego Grigorija Łagutę, podziwiają rewelacyjnego Maxa Fricke, ale najbardziej kochają swoich. Gdy w 14. biegu meczu z Cash Broker Stalą sukces ROW-u przypieczętowali rodowici rybniczanie, Rafał Szombierski i Kacper Woryna, stadion wręcz oszalał, zwłaszcza że ten pierwszy już w trakcie biegu pozdrawiał fanów, a drugi po przekroczeniu linii mety prezentował „cieszynki”, znane z piłkarskich boisk. - To je normalne, że naszym synkom przaje sie najbardzij - powiedział w niedzielę jeden ze starszych kibiców, cierpliwie czekający w kolejce do zdjęcia z młodym żużlowcem. Lars Skupień już nie stał z boku jak zimą, tylko przez ponad pół godziny cierpliwie pozował do fotek i rozdawał autografy.

Z tej samej kategorii