Fiskus domaga się od Karola Barana ponad 26 milionów!

Karol Baran nie będzie jeździć w częstochowskim klubie.
 /  fot. Wojciech Szubartowski  /  źródło: Pressfocus

O tym, że Karol Baran ma problemy finansowe mówiło się w środowisku żużlowym od lat. Gdy jednak jesienią działacze ekstraligowego Włókniarza Vitroszlifu CrossFit Częstochowa postanowili go zakontraktować, jako rezerwowego seniora, mieli przekonanie, iż wszystkie te kwestie żużlowiec dawno już rozwiązał.


Dlatego piorunujące wrażenie wywarło na nich pismo z Urzędu Skarbowego w Rzeszowie, które dotarło pod Jasną Górę. Prezes Michał Świącik, gdy je przeczytał, podobno prawie spadł z krzesła. Włodarze częstochowskiego zespołu długo nie potrafili doliczyć się zer przy kwocie, której skarbówka żąda od zawodnika. Nie wierzyli własnym oczom! Żużlowiec zalega fiskusowi astronomiczną kwotę, ponad 26,5 miliona złotych!

Przez kilka dni próbowaliśmy namówić Karola Barana na rozmowę i przedstawienie własnej wersji. Przesłaliśmy mu także nasze pytania na piśmie. W końcu zapytany wprost, czy prawdą jest, iż Urząd Skarbowy w Rzeszowie domaga się od niego 26,5 miliona złotych odpisał: Takie pisma krążą. Nie mam z tym nic wspólnego, wrobiono mnie w jakieś bagno i teraz muszę się tłumaczyć. Zresztą zawieszenie sprawy potwierdza moją wersję. Ja nikomu takich pieniędzy nie jestem winien. Miałem odpisywać, ale za dużo dzieje się ostatnim czasie w mojej sprawie i daruję sobie jakiekolwiek wywiady.

Chociaż zawodnik poprzez swoich prawników doprowadził do zawieszenia sprawy, to w Częstochowie nie widzą możliwości dalszej współpracy. Baran został wezwany na rozmowę, szybko zakończono z nim współpracę i odebrano mu część zakupionego mu przed sezonem sprzętu. - Nie ma przyszłości dla Karola Barana w naszym klubie. Jeśli rozwiąże swoje sprawy i będzie chciał nadal jeździć, to go wypożyczymy. Ma nasze zielone światło na starty w innej drużynie - stwierdził prezes częstochowian, Michał Świącik.

- Mogę jeździć i chcę jeździć - zapewnił kibiców na swojej stronie internetowej żużlowiec. Skąd więc taka alergiczna reakcja działaczy Włókniarza Vitroszlifu CrossFit Częstochowa? Wynika z problemów, które w przeszłości pogrążyły częstochowski żużel. Poprzednia ekipa rządząca klubem spod Jasnej Góry doprowadziła do tego, iż po sezonie 2014 Włókniarz został za długi wyrzucony z PGE Ekstraligi i w kolejnym roku w ogóle zniknął z żużlowej mapy Polski. Prezes Świącik, który powołał do życia nowy organ i właśnie wkroczył z nim do żużlowej elity chce, od komorników, długów i innych tego typu kwestii, trzymać się z daleka. Nie wyobraża sobie sytuacji, by np. podczas meczu do parku maszyn wkroczył komornik i zarekwirował motocykle. Dlatego tak błyskawicznie zrezygnowano z usług Barana i rozpoczęto intensywne poszukiwania jego następcy.

Z tej samej kategorii