W Bytomiu zbliża się koniec ery zimnego balonu

korty Bytom
 fot. Górnik Bytom  /  źródło: Materiał prasowy

Jeszcze w tym roku Górnik Bytom może wzbogacić się o cztery kryte korty z profesjonalną nawierzchnią. - Wtedy będziemy mieć bazę na miarę naszych sukcesów - mówi wiceprezes klubu Dariusz Łukaszewski.

Nowy obiekt ma kosztować 3 miliony złotych i połączyć cztery istniejące już korty otwarte z kompleksem dwóch, który został wybudowany kilka lat temu. - W czerwcu po zakończeniu międzynarodowego turnieju juniorów ITF możemy oddać teren do dyspozycji wykonawcy inwestycji. Jest szansa, że w listopadzie lub grudniu będziemy już grać pod dachem - zaciera ręce wiceprezes Górnika Dariusz Łukaszewski.
W Bytomiu niecierpliwie czekają już tylko na decyzję Ministerstwa Sportu i Turystyki, który pod koniec kwietnia rozstrzygnie kolejny konkurs na dotacje ze swojego programu modernizacji infrastruktury sportowej. - Możemy liczyć na dotację w wysokości 50 procent wartości inwestycji. Warunkiem jej otrzymania jest m.in. zapewnienie połowy środków własnych, a pod koniec marca bytomska Rada Miasta podjęła uchwałę o dotacji celowej na budowę hali w wysokości 1,5 miliona złotych - informuje Łukaszewski.

 

Najwyższa pora
Co prawda samo zgłoszenie do konkursu nie oznacza uzyskania pieniędzy z budżetu państwa, ale tenisiści z Bytomia są dobrej myśli, bo spełniają także inne ministerialne wymogi: w 2016 roku wygrali ogólnopolski ranking współzawodnictwa w tenisie dzieci i młodzieży, są drużynowymi mistrzami kraju seniorów, zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn, mają dobrze ułożoną piramidę szkoleniową i profesjonalną kadrę trenerską. No i tenis to sport olimpijski.
- To wszystko poparte jest moimi rozmowami z wiceministrem sportu Jarosławem Stawiarskim oraz dyrektor departamentu infrastruktury sportowej, którzy zapewniali, że możemy liczyć na wsparcie. W ubiegłym roku nie zdążyliśmy się zgłosić do konkursu, ale teraz skompletowaliśmy wszystkie dokumenty. To dla nas najwyższa pora. Osiągamy doskonałe wyniki, ale nie odpowiada temu stan naszej bazy, który jest wręcz opłakany - przyznaje działacz.

 

Bo najlepsi odchodzą
W słowach prezesa Górnika wciąż pobrzmiewa żal po wydarzeniach z przełomu roku, gdy klub opuścili dwaj jego najlepsi tenisiści, Grzegorz Panfil i Mateusz Kowalczyk, którzy przenieśli się do Beskidów Ustroń (niedawno w Bydgoszczy zdobyli w jego barwach tytuł klubowych mistrzów Polski). Odejście tego pierwszego było od dawna ustalone, ale nagła decyzja Kowalczyka zabolała Łukaszewskiego, który wielokrotnie pomagał tenisiście z Trzebini na zakrętach jego kariery. - Konkurencja się rozwija, oferuje graczom coraz lepsze warunki do treningu, a my wciąż tkwimy w zimnym balonie - irytuje się Łukaszewski.

 

Profesjonalny hard
Budowa nowego obiektu oznacza właśnie, że zdemontowany zostanie wysłużony balon, który Górnikowi służył od 1998 roku. Zimą trudno było go jednak ogrzać, a trenowanie w nim wiązało się z ogromnym samozaparciem. Projekt hali jest gotowy. W nowym murowanym kompleksie znajdą się cztery korty oraz sala do ćwiczeń. Położona zostanie wyczynowa nawierzchnia typu hard, na której rozgrywane są turnieje ATP. - To będzie europejski standard, który pozwoli nam na spokojną pracę i wychowywanie kolejnych mistrzów – zapewnia prezes Łukaszewski.

 

Z tej samej kategorii