Początek drogi do... sukcesów?! Młody śląski tenisista wspomina Austrialian Open

Pochodzący z Bytomia Wojtek Marek rozpoczął mozolne wspinanie się na tenisowe szczyty. Na początku roku wystartował w juniorskim Australian Open, w którym dotarł do III rundy.

Wojtek Marek
 źródło: Facebook

Czy należy pan do KOR-u – tuż po powitaniu zadaję prowokujące pytanie. - A, myśli pan o Klubie Oszalałych Rodziców – śmieje się i mruży znacząco oko, Julian Marek, ojciec zdolnego tenisisty Wojtka. - Zdecydowanie się odcinam od KOR-u, ale trudno nie pomagać i wspierać syna gdy ten pragnie spełnić swoje marzenie, czyli grać na wysokim poziomie - dodaje po chwili senior rodu. - Dopiero weszliśmy na tę ścieżkę i nie mamy żadnej gwarancji czy będzie się liczył w profesjonalnym tenisie. Obaj oraz ludzie, którzy mocno są zaangażowani w tę tenisową przygodę, bardzo chcielibyśmy, ale odpowiedź poznamy za parę lat. Wszystkim nam jest potrzebna cierpliwość...

 

Organizowanie wyprawy

Wojtek, uczeń I klasy liceum sportowego w Bytomiu, w tym roku będzie obchodził 17. urodziny, ale tenisem zajmuje się już 12 lat pod kierunkiem Łukasza Kuboszka. Plan jego sportowej przygody ojciec wraz z trenerem już dawno wytyczyli i uznali, że nadszedł czas, by spróbować startu w juniorskim Australian Open z rywalami o rok starszymi.

 

- Przede wszystkim Wojtek musiałby się znaleźć w czołowej „50” juniorskiego rankingu, bo wówczas był zwolniony z eliminacji – wyjaśnia ojciec, Julian. - W innym przypadku na pewno nie rzucalibyśmy się z motyką na słońce, bo można byłoby nie przejść eliminacji byłaby klapa. Wojtek otrzymał propozycję, by wyjechać do Australii z międzynarodowej federacji, ale sam bez trenera. Na to jednak nie przystałem i znaleźliśmy inne rozwiązanie. Wojtka mocno wspierają ZRE Katowice, Lucjan Wnuk, właściciel hotelu „Tatra”, klub Górnik Bytom oraz w jakieś niewielkiej części związek. Bez tego wsparcia nie byłoby Wojtka wyjazdu. Ponadto nawiązałem kontakt z Michałem Kozłowskim, który już od wielu lat mieszka w Sydney i jego syn Kamil również gra w tenisa. To była trafna decyzja syn oraz trener otrzymali poważne wsparcie z jego strony.

 

Pogoda dla... Wojtka

To była niezwykle udana podróż z punktu widzenia sportowego. Przed szlemem Wojtek zaliczył treningi w Sydney, turniej ITF w Trarlgon, gdzie przepadł w I rundzie z Argentyńczykiem Tiago Tirante 6:7, 6:7, ale wygrał debla wspólnie z Chun Hsin Chengiem, z którym później odpadł w II rundzie AO.

 

- Trochę byłem zły na siebie, że od razu przepadłem w singlu, ale pierwsza wygrana w deblu trochę to zrekompensowała – mówi skromnie Wojtek. - Jednak zdecydowanie stawiam na grę singlową, zaś debel to raczej forma zabawy. W Melbourne straszono upałami, ale już wysoką temperaturę zaliczyłem w Sydney, bo w jednym dniu było 46 stopni Celsjusza. Jednak podczas turnieju było znośnie, ale ja lubię ciepło i jestem przyzwyczajony do gry w takich warunkach.

 

Wojtek przebrnął II rundy, pokonując Japończyka Naokiego Tojima 6:3, 6:3 oraz Didiera China (Malezja) 7:5, 6:2 i to już było ogromną niespodzianką oraz sukcesem. W III rundzie nie sprostał z leworęcznemu, Rayowi Ho (Tajwan) 1:6, 6:3, 5:7.

 

- Widziałem jego wcześniejszy mecz i wydawało się, że niczym nie może mnie zaskoczyć – dodaje Wojtek. - A jednak w I secie nie potrafiłem się przeciwstawić. Potem było już zdecydowanie lepiej, choć do tej pory jestem wściekły, że nie zdołałem go pokonać. Po meczu nie kryłem emocji, ale tak to już jest gdy wygrana wymyka się z rąk. Szkoda, że nie zagrałem w ćwierćfinale z Sebastianem Kordą (późniejszy zwycięzca i syn słynnego czeskiego tenisisty, zwycięzcy AO z 1998 r, Petra – przyp.red.), bo to również mogło być ciekawe doświadczenie.

 

Życie na walizkach

Wojtek po Melbourne w juniorskim rankingu znajduje się na 38. miejscu, ale większość juniorów jest od niego o rok starsza. Jego wzorem jest Austriak Domninik Thiem, choć zdaje sobie sprawę, jaka daleka go czeka droga, by znaleźć wysoko w rankingu seniorów. Przeskok z juniorów do seniorów jest olbrzymi i wszyscy muszą się uzbroić w cierpliwość. Tegoroczne plany Wojtka oraz trenera Łukasza Kuboszka są bogate, bo chcą grać we wszystkich juniorskich szlemach i od tego nie ma odwołania. A ponadto również chce budować swój ranking seniorski i od połowy lutego zamierza startować w turniejach futures ITF (pula nagród 15 tys. USD), by szukać punktów do klasyfikacji. Na razie ma jeden za przejście rundy w turnieju w listopadzie.

 

- Życie na walizkach mnie nie przeraża i nawet jej polubiłem – śmieje się sympatyczny 17-latek. - Nie tylko uczestniczę w turniejach, ale również wyjeżdżam do Akademii Tenisowej Patricka Mouratoglou w Nicei i tam również trenuje oraz spędzam sporo czasu. W domu jestem ok. 4 miesięcy w roku, ale teraz ten okres może trochę się jeszcze skróci. W połowie lutego ruszam najprawdopodobniej do Tunezji, może Egiptu i będę szukał zwycięstw w turniejach najniższej rangi.

 

Trener wraz z tatą Wojtka, Julianem ustalają logistykę oraz plan startów i ten rok może być w dużym stopniu przełomowy.

 

- Niewątpliwie największym atutem Wojtka jest waleczność i już teraz tę cechę doceniają wszyscy trenerzy, którzy mieli go okazję oglądać w akcji – mówi trener Łukasz Kuboszek. - On nawet w najtrudniejszych momentach nie traci głowy i konsekwentnie stara się realizować nakreśloną taktykę. Oczywiście, że ma jeszcze rezerwy w technice oraz taktyce i nad tym usilnie pracujemy. Ten start w Australian Open pokazał nam nad czym musimy się popracować, co udoskonalić, by Wojtek był jeszcze lepszym zawodnikiem. Jestem pod wrażeniem, choć przecież znamy się od 12 lat, tego czego dokonał w Australian Open.

 

Wojtek, tata Julian, trener Kuboszek – trio doskonale zdaje sobie sprawę, że to dopiero początek drogi do kariery tenisowej przez duże „K”. Najbardziej popularne słowo wymieniane przez nich to: cierpliwość! Trudno się z tym nie zgodzić.

 

Z tej samej kategorii