Magda Linette: Przed taką publicznością jeszcze nie grałam

Magda Linette
 /  fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Widownia w Spodku budowała mnie. Szkoda, że nie pokazałam się z najlepszej strony - żałowała Polka po porażce w ćwierćfinale

Magda Linette odpadła w ćwierćfinale WTA Katowice Open. Ostatnia Polka w turnieju singla przegrała z Francuzką Pauline Parmentier 2:6, 4:6.

 

SPORT: Czy to pani zagrała słabiej, czy rywalka lepiej niż w waszych dwóch poprzednich meczach, które trwały trzy sety?
MAGDA LINETTE: Wydaje mi się, że Pauline zagrała zdecydowanie lepiej. Na początku praktycznie nie popełniała błędów, Jej forhend był bardzo agresywny, trudno było zmusić ją do gry na bekhend, odpowiedzieć na jej zagrania. W ważnych momentach ratowała się też serwisem. Mimo wszystko, choć wynik na to nie wskazuje, czułam, że jestem blisko, ale zaczęłam się zastanawiać, czy ja naprawdę coś robię źle. Wpadłam w negatywne myślenie i stąd wzięły się błędy. To chyba było kluczowe w tym spotkaniu.

 

Z perspektywy widowni wydawało się, że w pierwszym secie psuła pani proste piłki. Czy to wina rozgrzewki, czy raczej stresu związanego z wejściem w mecz?
MAGDA LINETTE: Nie mam takiego odczucia. Rozgrzewam się na 40 minut przed meczem, nie odczuwałam też szczególnej presji. Tak się po prostu ułożyło. Owszem, czasem zdarza się, że nie mogę dokończyć meczu, ale dzisiaj weszłam w spotkanie dobrze, choć czegoś na pewno zabrakło.

 

Czego więc zabrakło, żeby doprowadzić do trzeciego seta?
MAGDA LINETTE: Nie udało mi się wykorzystać jej zmęczenia. W drugim secie zaczynała robić więcej błędów, nie wytrzymywała dłuższych wymian. Niestety, zabrakło mi konsekwencji, żeby to wykorzystać. Może wtedy byłoby łatwiej w trzecim secie, gdyby do niego doszło.

 

W meczu było kilka spornych sytuacji z sędziami. Czy gdyby na korcie był system sprawdzenia piłki Hawk Eye, skorzystałaby pani z niego?
MAGDA LINETTE: Nie zawsze chcę mówić, że mam rację w stu procentach, bo często zawodnik widzi to, co chce zobaczyć. Denerwowałam się tym, że często poprawiane były piłki kompletnie z drugiej strony kortu, a gdy było bardzo blisko, to nie było nawet mowy o zastanowieniu... Faktycznie Hawk Eye przydałby się kilka razy. Nie mówię, że miałam rację w każdym przypadku, bo wiele razy się mylę, ale myślę, że przy ostatniej piłce moi trenerzy i wiele osób dobrze widziało. Była bardzo blisko kortu.

 

Pamięta pani mecz przed tak dużą, wspierającą panią publicznością?

MAGDA LINETTE: Przed taką publicznością chyba jeszcze nie grałam. Bardzo mnie to motywowało. Szkoda, że nie pokazałam się z najlepszej strony. To bardzo budujące, kiedy ludzie mi kibicują, poświęcają swój czas i pieniądze, żeby nas oglądać.

Z tej samej kategorii