Konkursy w Wiśle zawodami „ostatniej szansy”

PUCHAR KONTYNENTALNY W SKOKACH NARCIARSKICH
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

Dobrymi skokami chcemy choć w jednym procencie zadośćuczynić kibicom za kiepski sezon – mówi przed konkursami w Wiśle Maciej Kot. Dziś kwalifikacje.

Ostatni raz najlepsi skoczkowie świata mieli okazję pojawić się na skoczni im. Adama Małysza podczas ubiegłorocznej Letniej Grand Prix. Biało-czerwoni wtedy dzielili i rządzili – zwyciężyli w konkursie drużynowym, a indywidualnie brylował Dawid Kubacki. Peter Prevc, który za dwa tygodnie odbierze w Planicy Kryształową Kulę, był dopiero czternasty, a trzeci zawodnik PŚ, Michael Hayboeck, w ogóle nie zakwalifikował się do drugiej serii. Wszyscy w polskim sztabie zgodnie powtarzali: „Oby tak było w zimie!”.

 

To życzenie się jednak nie spełniło. Obecnie Polacy są cieniem samych siebie sprzed ponad pół roku. Co prawda do końca pucharowej karuzeli pozostają jeszcze zmagania w Titisee-Neustadt i Planicy, ale sezon dla nich jest praktycznie skończony. Zawody w Wiśle są jednak tymi z gatunku „ostatniej szansy”. Gdzie, jeśli nie tu, przed własną publicznością, mają pokazać, na co ich stać i uratować resztki honoru.

 

- Nie ma się co oszukiwać – kibice mogą być mocno zawiedzeni tym sezonem, więc chcielibyśmy im dobrymi skokami choć w jednym procencie zadośćuczynić i podziękować, że są z nami – podkreśla Maciej Kot. W dzisiejszych kwalifikacjach zaprezentuje się 13 Polaków. To Kamil Stoch, Stefan Hula, Dawid Kubacki, Maciej Kot, Andrzej Stękała, Piotr Żyła, Klemens Murańka, Jakub Wolny, Jan Ziobro, Aleksander Zniszczoł, Bartłomiej Kłusek, Krzysztof Biegun i Przemysław Kantyka. Biało-czerwonym będzie kibicować ponad 5-tysięczna publika.

 

Zawody w Wiśle to również pożegnanie z kibicami trenera Łukasza Kruczka. 40-latkowi, który po zakończeniu sezonu odchodzi ze stanowiska, marzy się zapewne miłe zwieńczenie ośmioletniej pracy z polskimi skoczkami.

 

Plebiscyt PS
Z tej samej kategorii