Formuła się wyczerpała. Łukasz Kruczek oddaje stery kadry

LUKASZ KRUCZEK
 fot. Rafał Oleksiewicz  /  źródło: Pressfocus
04-02-2016 | 22:38

Autor: Dawid Bożek

Kończy się pewna epoka. Łukasz Kruczek po tym sezonie przestanie być trenerem reprezentacji Polski w skokach.

Takiego trenera jak on polskie skoki nigdy nie miały. To z nim zarówno drużyna, jak i poszczególni zawodnicy obecnej kadry osiągali najlepsze rezultaty. Sprawił, że ten sport znów stał się narodową dumą. Teraz jednak Łukasz Kruczek oficjalnie żegna się z fotelem trenera reprezentacji Polski.

 

- Moja decyzja o rezygnacji zapadła nie wczoraj, ale ponad miesiąc temu, a wcześniej dojrzewała dosyć długo - napisał Kruczek w wydanym wczoraj oświadczeniu, odnosząc się do informacji opublikowanej we wtorek w mediach. Trener przyznał, że o swojej decyzji poinformował prezesa PZN-u, Apoloniusza Tajnera, podczas Turnieju Czterech Skoczni.

 

I to ma być trener?!

Kto by się spodziewał, że z żalem będziemy żegnać człowieka, który jako skoczek był, delikatnie mówiąc, niespełniony. W najlepszym w karierze sezonie 1999/2000 zdobył w Pucharze Świata 18 punktów, zajmując 63. miejsce. Na mistrzostwach świata i igrzyskach olimpijskich ani razu nie plasował się w czołowej „30”. - I to ma być trener polskiej reprezentacji?! - chwytali się za głowy eksperci i kibice, po tym, jak pod koniec marca 2008 roku prezes Polskiego Związku Narciarskiego, Apoloniusz Tajner, ogłosił, że następcą Hannu Lepistoe będzie pochodzący z Buczkowic Kruczek.

 

- Czy się boję? Nie wiem, nie było dużo czasu na zastanowienie - rzucił w pierwszych słowach po objęciu sterów reprezentacji. Zanim to się stało, był asystentem najpierw Heinza Kuttina, później Hannu Lepistoe. Po wielkim Finie otrzymał w spadku Adama Małysza oraz kilku młodszych i starszych zawodników, którzy o sukcesach „Orła z Wisły” mogli tylko pomarzyć. Do czasu.