Polacy muszą zrobić swoje. Dziś wieczorem pierwszy konkurs

Kwalifikacje do konkursu indywidualnego Pucharu Swiata w Wisle
 fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus
04-03-2016 | 20:52

Autor: DB

- Dobry skok w kwalifikacjach to jedno, ale powtórzyć go w zawodach - to zupełnie inna sprawa - mówił wczoraj Kamil Stoch. W walce o awans do piątkowego konkursu w Wiśle mistrz olimpijski zajął drugie miejsce.

Niewiele brakowało, aby Kamil Stoch po raz trzeci w tym sezonie wygrał rywalizację o awans do zawodów Pucharu Świata. Tę przyjemność skradł mu Roman Koudelka, choć wylądował w tym samym miejscu, co Polak. Niemniej mistrz olimpijski po raz kolejny miał powody do zadowolenia. Ze skoku na skok osiągał coraz lepsze wyniki, a kwalifikacyjna próba była wyborna. W dodatku - ze skróconego rozbiegu.

 

- Takiego skoku potrzebowałem. Był bardzo przyjemny – cieszył się Stoch, choć doskonale wie, że kwalifikacje to jedno, ale właściwa rywalizacja to zupełnie coś innego. Kamilowi w tym sezonie brakuje powtarzalności, a to ważne, jeśli chce się myśleć o wysokiej lokacie w zawodach. – Z jednej strony to prosta rzecz. Ale z drugiej, trzeba oddać taki skok w konkursie, przy większych emocjach i większej dawce stresu. Mam nadzieję, że wszedłem we właściwe tory. Wszystko wydaje mi się jakoś mniej skomplikowane niż poprzednio. Te skoki sprawiały mi dużo radości. Wystarczy robić swoje, skakać jak najlepiej potrafię, a myślę, że skakać umiem. I to nie najgorzej! – zapewnia Polak.


Przed skokiem Polaka na prowadzeniu utrzymywał się Piotr Żyła. Wiślaninowi na rodzimej skoczni skoczyć słabo po prostu nie wypada. – Stać mnie na dobre skoki i tego się trzymajmy. Jako drużyna nie zamierzamy odpuszczać, walczymy do końca. Robimy swoje. Sezon jest, jaki jest, ale trwa. Trzeba się cieszyć z tego, że się skacze – podkreślił czwarty zawodnik kwalifikacji. W czołowej dziesiątce uplasowali się też Stefan Hula i Maciej Kot. W dzisiejszych zawodach zobaczymy łącznie dziewięciu reprezentantów Polski. Przez kwalifikacje nie przeszli Przemysław Kantyka, Krzysztof Biegun, Jakub Wolny i Aleksander Zniszczoł. Ten ostatni został zdyskwalifikowany za nieregulaminowy kombinezon.


To udany początek, ale nie ma się czemu dziwić – właśnie tak miały wyglądać skoki biało-czerwonych na własnej ziemi. Na skoczni, którą, jak twierdzi Żyła, „znają na pamięć”. Na obiekcie, na którym niektórzy z naszych poczuli smak zwycięstwa. Choć nowa Malinka ma osiem lat, widziała już niejedno. Oby i teraz była świadkiem dobrych skoków Polaków. Dzisiejsze zmagania rozpoczną się o 20.30. Drugi konkurs indywidualny – jutro o 16.00.