O Pietrzykowskim z Muhammadem Ali w tle

pas mistrza Europy Zbigniewa Pietrzykowskiego i dyplom o przyznaniu nagrody Fair Play
 fot. LB  /  źródło: SPORT

W Książnicy Beskidzkiej w poniedziałek odbyło się spotkanie upamiętniające wybitnego boksera Zbigniewa Pietrzykowskiego, który nazywany był „Dżentelmenem ringu”.

 

Znakomity pięściarz zmarł 19 maja 2014 roku. Był czterokrotnym mistrzem Europy, trzykrotnym medalistą olimpijskim i jedenastokrotnym mistrzem Polski. W bardzo barwny sposób przypomniano jego sylwetkę. Zaprezentowano również fragmenty walk oraz filmów dokumentalnych poświęconych bielskiemu pięściarzowi.

 

Pietrzykowski zdobył w swojej karierze wszystko poza złotem olimpijskim. W tym przeszkodzili mu pięściarze uważani za najlepszych na świecie w historii. W 1956 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Melbourne przegrał w półfinale z Laszlo Pappem, którego w tym samym roku wcześniej, podczas Turnieju w Warszawie znokautował (Węgier tylko raz w karierze leżał na deskach, właśnie w pojedynku z Pietrzykowskim). - Ta wygrana walka w stolicy później zgubiła tatę. Sprytny Papp całkiem inaczej walczył w Melbourne – przypominała w Książnicy Beskidzkiej Dorota Pietrzykowska, córka mistrza, która pracuje na co dzień jako nauczycielka wychowania fizycznego.

 

W 1960 w Rzymie w finale po bardzo zaciętej i dramatycznej walce poległ w starciu z Cassiusem Clay'em, który później przybrał nazwisko Muhammad Ali. - Zbyszek miał pecha. Był wybitnym zawodnikiem, ale trafiał na pięściarzy, którzy byli fenomenalni, jedyni w swoim rodzaju co pokazała historia – przypominał prowadzący spotkanie Bogdan Dubiel, znawca sportu.

Po latach Pietrzykowski miał okazję spotkać się z Alim, mistrzem świata zawodowców. W uznaniu dla „The Greatest” nazwał swojego ukochanego psa Ali. - Gdy rozmawiali ze sobą, tata wspomniał o tym, ale tłumaczka stwierdziła, że lepiej tego nie przekładać na angielski – opowiadała córka Dorota.

 

- W Bielsku-Białej Zbyszek był wielką gwiazdą. Był celebrytą, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Pamiętam jak wielokrotnie kibice prosili go o wspólne zdjęcie, autografy. Gdy odbywały się mecze bokserskie, nie można było dostać biletów na te spotkania. Był wielbiony i szanowany – wspominał Sławomir Wojtulewski, prezes Beskidzkiej Rady Olimpijskiej, przyjaciel Pietrzykowskiego, który był w tamtym latach również lekarzem drużyny bokserskiej BBTS-u Bielsko-Biała.

 

Rodzina Pietrzykowskich, razem z żoną pana Zbyszka, Haliną, przygotowała również dla gości specjalne wypieki według przepisu czterokrotnego mistrza Europy. „Dżentelmen ringu” znakomicie sobie również radził w kuchni.

 

Anegdoty o mistrzu opowiadali również między innymi mistrz olimpijski Marian Kasprzyk, naczelnik wydziału kultury fizycznej i turystyki w bielskim magistracie Ryszard Radwan, redaktor naczelny „Kroniki Beskidzkiej” Piotr Wysocki, posłanka Mirosława Nykiel oraz wiceprezydent Bielska-Białej Przemysław Kamiński, przyjaciel rodziny Zbigniew Bokun oraz Leszek Błażyński junior, syn Leszka Błażyńskiego (trenował razem z Pietrzykowskim), dziennikarz „Sportu”.

 

Spotkanie zorganizowało stowarzyszenie Beskidzka Inicjatywa Lokalna z Ewą Sakowską na czele.

Z tej samej kategorii