W Rio bez „klasyków”, czyli jak zejść do parteru

Ryszard Wolny, m.in. mistrz olimpijski z Atlanty w 1996 roku, przez 8 lat (2007-2015) pełnił obowiązki trenera kadry narodowej w zapasach w stylu klasycznym. Został zwolniony w ubiegłym roku po nieudanych mistrzostwach świata.

Ryszard Wolny jest zdania, że nie pozwolono mu dokończyć pracy w kadrze.
 /  fot. Piotr Kucza  /  źródło: newspix.pl

Andrzej GRYGIERCZYK: - W tle był brak kwalifikacji przedstawiciela stylu klasycznego na igrzyska w Rio. Niedawno odbyły się dodatkowe turnieje kwalifikacyjne, z których znów nikt się nie zakwalifikował. W ten oto sposób po raz pierwszy w historii nie będzie żadnego „klasyka” na igrzyskach.

Ryszard WOLNY: - Przede wszystkim jest mi bardzo przykro, że do tego wszystkiego doszło. Co oczywiste, najbardziej liczyliśmy na Damiana Janikowskiego, który był naszym liderem. Najbliżej był na wspomnianych MŚ, po których mnie zwolniono. Pierwszych sześciu zawodników uzyskiwało wtedy kwalifikację, a Damian zajął 7. miejsce. W rozegranych niedawno dwóch turniejach, w Turcji i Mongolii, był już bardzo daleko od kwalifikacji. Przegrywał walki na własne życzenie. Nie wiem, dlaczego, nie było mnie już przecież w kadrze. Trzeba mu jednak podziękować. W latach swojej kariery zdobył przecież i medal ME, i MŚ, i IO. Ale trochę się pogubił.

 

Co to znaczy, że się pogubił?
Ryszard WOLNY: - Miał perspektywę walk w MMA czy KSW. Prędzej czy później Damian tam zadebiutuje. No ale to mu przeszkadzało. Nie tylko psychicznie, także fizycznie, bo z jednego treningu biegał na drugi. To mu zaburzyło przygotowania.

 

A inni?
Ryszard WOLNY: - Szanse mieli Dawid Kareciński, Mateusz Wolny, Edgar Babayan... Widziałem ich wszystkie walki albo na własne oczy, albo za pośrednictwem internetu. Charakterystyczne, że „sypali” się w trzecich pojedynkach, nie wytrzymywali ich kondycyjnie i mentalnie.

Z tej samej kategorii