Zapaśniczej wojny na górze odsłona druga

Ryszard Wolny znalazł się w opozycji wobec prezesa PZZ
 /  fot. Rafał Rusek  /  źródło: Pressfocus

W niedzielę w Warszawie, w trakcie nadzwyczajnego zgromadzenia delegatów Polskiego Związku Zapaśniczego, rozstrzygnie się, czy wybrany w listopadzie ub. roku na funkcję prezesa PZZ Grzegorz Brudziński nadal będzie ją pełnić.

 

Przypomnijmy: 10 kwietnia br. większa część zarządu PZZ – stosunkiem głosów 8:4 - postanowiła wnieść wniosek o odwołanie Grzegorza Brudzińskiego, stąd też pojawiła się konieczność zwołania nadzwyczajnego zgromadzenia. Jeśli głosowanie okaże się pomyślne dla prezesa, będzie pełnić swoją funkcję w dalszym ciągu, jeśli jednak delegaci zdecydują o jego odwołaniu, najprawdopodobniej już w czerwcu odbędzie się kolejne zgromadzenie, celem wybrania nowego prezesa.

 

O co chodzi?
Jakie są zarzuty wobec prezesa? Tłumaczył to na naszych łamach Ryszard Wolny, jeden z członków zarządu, mistrz olimpijski z Atlanty i wieloletni trener kadry narodowej w stylu klasycznym: - Po prostu, nie współpracował z nami, prowadził własną politykę, popsuł atmosferę w biurze związku... Chodzi zresztą o wiele spraw i działań, mniejszego i większego kalibru, które budowały wrażenie, że interes polskich zapasów nie jest w tym wszystkim najważniejszy.
I biorąc pod uwagę dzisiejsze nastroje, w ocenie „zbuntowanych” członków zarządu nic się nie zmieniło.
- Na warszawskim „Torwarze” spotkamy się w niedzielę o 13.00 (drugi termin to 13.30 - przyp. red.) i po rutynowych procedurach będziemy chcieli odczytać zarzuty wobec prezesa, do których później on się ustosunkuje. Czy przekonamy delegatów? Tego w żaden sposób nie chcemy dzisiaj przesądzać. Wiadomo jednak, że na dłuższą metę praca w takich warunkach i w takiej atmosferze nie będzie możliwa. Dodam tylko, że na sali obrad będzie musiało być ok. 50 delegatów (91 było obecnych na zjeździe listopadowym), by było kworum. I mamy nadzieję, że będzie - mówi inny z członków zarządu, Witold Ciemierz, podkreślając zarazem, że jeśli dojdzie do odwołania Grzegorza Brudzińskiego, wówczas kandydatem nr 1 na prezesa będzie Andrzej Supron.

 

Supron skreślony, ale...
Zatelefonowaliśmy właśnie do niego z zapytaniem, czy będzie obecny na sobotnich obradach. - Chciałbym być, ale zostałem... skreślony z listy zaproszonych gości - mówi jeden z najbardziej utytułowanych polskich zapaśników - a to oznacza, że nie będę obecny w sali. Uprzedzając kolejne pytanie, powiem od razu, że nie wiem, dlaczego zostałem skreślony. Z dostępnej mi wiedzy wynika wszakże, że nie tylko mnie to dotknęło, lecz również inne znaczące postaci polskich zapasów.
Czy mimo tego wszystkiego wielokrotny medalista najważniejszych światowych imprez bierze pod uwagę swoją kandydaturę na prezesa PZZ.
- Kandydowałem już dwa razy i dwa razy przyszło mi przełknąć gorycz porażki. Ale ani na środowisko, ani tym bardziej na zapasy się nie obrażam. Jeśli taka będzie wola, wystartuję. Zresztą, niezależnie od braku formalnego umocowania, promowałem i promuję moją dyscyplinę na wszelkie możliwe sposoby, biorąc udział m.in. w ministerialnych programach typu „Zapasy w każdej szkole”, „Mata w każdej szkole”, współpracuję też z Business Center Club we wspieraniu młodych zdolnych zawodników.

 

Słowo komentarza
Nasze zapasy znajdują się nie od dzisiaj w głębokim kryzysie i nie zmieni tej opinii fakt zdobycia przez reprezentantów Polski dwóch medali na zakończonych niedawno w Nowym Sadzie w Serbii mistrzostwach Europy - Monika Michalik wywalczyło złoto, a Magomedmurad Gadżijew srebro w stylu wolnym; do podium nawet się nie zbliżył żaden z grona „klasyków”. Prawdziwym jednak wyznacznikiem siły danej dyscypliny są osiągnięcia na igrzyskach olimpijskich, a tych od dłuższego czasu jest serdecznie mało. Nie czas zatem na żadne „wojny na górze”, które z założenia niczego dobrego nie są w stanie przynieść; niosą wyłącznie destrukcję.
Co zatem robić? Wykładnia Suprona jest prosta: - Rozszerzać akcje promujące zapasy wśród dzieci i młodzieży, pozyskiwać sponsorów i w ogóle - pieniądze, poprawiać wizerunek dyscypliny. Tylko tyle i aż tyle.

Z tej samej kategorii