Bomby, grzmoty i miliony

W sobotę w Soczi poznamy odpowiedź na pytanie, kto będzie rywalem Ukraińca Ołeksandra Usyka w finale turnieju World Boxing Super Series. Rosjanin Murat Gassijew (25 zw. - 18 KO), czy Kubańczyk Yunier Dorticos (22 zw. - 21 KO)?

boks
 źródło: You Tube

Obaj są niepokonani, obaj biją bardzo mocno. Pochodzący z Władykaukazu Gasijew znokautował w ćwierćfinale tego turnieju byłego mistrza świata wagi junior ciężkiej, Krzysztofa „Diablo” Włodarczyka. Urodzony w Hawanie mieszkaniec Miami innego ringowego zabójcę, Rosjanina Dymitra Kudriaszowa. I to już w pierwszej rundzie.

 

Dużo tych dolarów
Jedno jest pewne: w sobotę w Soczi będzie bardzo gorąco, nie zabraknie grzmotów i piorunów. Ba, Dorticos (na zdjęciu) straszy, że w sobotę zdetonuje tam bombę atomową! Będą też wielkie pieniądze. Obaj półfinaliści zarobili do tej pory po 800 tysięcy dolarów. Teraz mają już zapewnione kolejne 800 tysięcy, a zwycięzca dodatkowo podwoi tę sumę i będzie mógł liczyć na 2 mln za udział w finale, który zostanie rozegrany w Arabii Saudyjskiej, w Jeddah, 11 maja. Triumfator otrzyma nie tylko prestiżowy Puchar Muhammada Alego, ale wzbogaci się łącznie o 6,4 mln USD. Będzie miał też cztery mistrzowskie pasy i tytuł króla wagi junior ciężkiej.
W pierwszym półfinale, który odbył się tydzień temu, wygrał faworyt, ale Usykowi wygrana z Łotyszem Mairisem Briedisem przyszła z trudem. Walka stała na bardzo wysokim poziomie, jej tempo zapierało dech w piersiach. Sędziowie wypunktowali zwycięstwo Ukraińca stosunkiem głosów dwa do remisu.

 

Skończy się nokautem?
W Soczi punktowi chyba nie będą potrzebni. Wszystko wskazuje bowiem na to, że ten półfinał zakończy się przed czasem. Gasijew (mistrz IBF) i Dorticos (posiadacz pasa WBA) mają znakomite warunki fizyczne i znani są z tego, że na ogół nokautują swych rywali. Trudno tylko wskazać, który będzie górą.
Na pewno bardziej doświadczony jest 31-letni Yunier Dorticos. Był dobrym amatorem, reprezentantem Kuby, trzykrotnym wicemistrzem swojego kraju. Ale siedem lat młodszy Gasijew pod okiem amerykańskiego trenera Abela Sancheza z walki na walkę jest lepszy. Przełomowe było zwycięstwo z rodakiem Denisem Lebiediewem; pokazał w niej ogromne możliwości, choć wygrana wcale nie była taka oczywista. Pokazał też, że potrafi nie tylko mocno uderzyć, ale też przyjąć cios, jest niesłychanie konsekwentny, cierpliwy i piekielnie skuteczny. I choćby dlatego uważam, że to on poleci w maju na finał do Jeddah.

 

Nikt nie pokaże
Tyle że Dorticos ma podobne atuty i chyba lepiej walczy na dystans, wykorzystując większy zasięg ramion. To, w jaki sposób zgasił Kudriaszowa, powinno być ostrzeżeniem dla Gasijewa, choć ten jest ostatnim z tych, który mógłby kogokolwiek i czegokolwiek się wystraszyć. Będzie tylko bardziej skoncentrowany.
Jestem przekonany, że w Soczi na ostateczne rozstrzygnięcia nie przyjdzie nam długo czekać. Wojna zapewne skończy się szybko, spadnie bomba i będzie po wszystkim. Ale nawet jeśli widowisko potrwa nieco dłużej, to nikt nie będzie tego żałował. Szkoda tylko, że tego hitu nikt w Polsce nie pokaże.

 

Z tej samej kategorii