"Babyface” musi wygrać, nie ma wyjścia

Adam Kownacki uważa się za najlepszego polskiego pięściarza wagi ciężkiej. W nocy z soboty na niedzielę w pojedynku z Gruzinem Iago Kiładze będzie miał okazję to potwierdzić.

Adam Kownacki
 fot. ringpolska.pl  /  źródło: Materiał prasowy

28-letni „Babyface” w tym rankingu nie uwzględnia Tomasza Adamka, swojego starszego przyjaciela. Twierdzi, że „Góral” był i jest królem polskiego boksu w najcięższej kategorii i nie zamierza tego kwestionować. - Ale od innych jestem lepszy, mogę walczyć z każdym. Szpilkę już pokonałem - mówił w jednym z wywiadów.
Iago Kiładze (26-1, 18 KO), który w lutym skończy 32 lata, nie będzie jednak łatwym rywalem. Do niedawna jeszcze walczył w kat. junior ciężkiej, ale męczyło go zbijanie wagi. W ciężkiej nie musi już tego robić i czuje się doskonale. W trwającej kilkanaście lat karierze pokonał go tylko Youri Kalenga. Mocno bijący pięściarz z Kongo trafił go w czwartej rundzie obszernym prawym sierpowym i znokautował. Niepokonany Kownacki (16 zw. - 13 KO) też potrafi podobnie uderzyć. Czy zakończenie jego walki z Kiładze w Barclays Center będzie równie efektowne?
Mieszkający w Nowym Jorku „Babyface” jest przekonany, że tak właśnie będzie. Walczy na swoim terenie, wychował się przecież na Brooklynie, tam toczył pierwsze, również uliczne pojedynki. Jest twardy, silny, odporny psychicznie, potrafi przyjąć cios rywala. Boleśnie przekonał się o tym w lipcu minionego roku Artur Szpilka, rozbity przez Kownackiego fizycznie i mentalnie.
Urodzony w Łomży Adam Kownacki ma świadomość jak ważny jest pojedynek z Kiładze. I choć nie pokaże go żadna amerykańska telewizja, to on musi walczyć jakby oglądał go cały świat. Musi wygrać, najlepiej efektownie, by nikt nie miał żadnych wątpliwości.
Kiładze, który prawie dekadę swojego dorosłego życia spędził na Ukrainie, do USA przyleciał w kwietniu 2016 roku. Najpierw trenował z Joe Goossenem, teraz z Freddie Roachem. Mówi, że najwięcej dały mu sparingi z takimi asami jak Władimir Kliczko, Anthony Joshua, Murat Gassijew czy Denis Lebiediew.
Aktualnie jest 15. w rankingu IBF (Kownacki 13. w WBC) i nie ukrywa, że ma spore aspiracje. Najpierw jednak musi wygrać w sobotę w Nowym Jorku. - Oglądałem kilka walk Kownackiego, wiem jakie ma zalety i wady. To solidny bokser, ale to ja będę górą. Jak go trafię, to pójdę za ciosem i wykończę - opowiada amerykańskim dziennikarzom.
Ale Kownackiego tym nie przestraszy. „Babyface” uważa, że walka nie potrwa więcej niż siedem rund...

 

Komentarze

Napisz komentarz
No photo
No photo~Dyletant Użytkownik anonimowy
~Dyletant :
No photo~Dyletant Użytkownik anonimowy
no i walka fajna, od razu zobaczy sie czy cos bedzie z Adasia, czy mamy zyc zludzeniami jak z tym jełopem szpileczką
21 sty 01:22 | ocena:100%
Liczba głosów:1
0%
100%
Link do tego komentarza:
Z tej samej kategorii