Na matę wróciła dzięki... bystremu prezesowi

Agata Perenc
 źródło: Facebook

Agata Perenc w sierpniu ub. roku na zgrupowaniu kadry złamała nogę. Już styczniu w zawodach PŚ zdobyła medal. Teraz goni marzenia o igrzyskach.

Agata Perenc w sierpniu ub. roku na zgrupowaniu kadry złamała nogę. Już styczniu w zawodach PŚ zdobyła medal. Teraz goni marzenia o igrzyskach.

 

Marian CZAKAŃSKI: - W 2013 roku kontuzja i operacja kolana przekreśliły start w mistrzostwach świata w Rio. W sierpniu ub. roku złamała pani nogę w szczelinie między matami, kolejna operacja i MŚ znów uciekły. Co gorsza, będąc w świetnej dyspozycji, wypadła pani z rywalizacji o start w igrzyskach olimpijskich. Pojawia się refleksja - czemu los mnie tak doświadcza?

Agata PERENC: - Oczywiście na początku jest szok, pytanie, dlaczego mi się znowu to przytrafiło. Ale w życiu tak jest, że jedna droga się zamyka, inna otwiera... Więc szybko włączam pozytywne myślenie, mam wsparcie w rodzinie, a przede wszystkim w moim klubie, Polonii Rybnik, i to pomaga.

 

Podobno tylko dzięki bystrości prezesa Polonii, Juliusza Kowalczyka, jest pani w sporcie?
Agata PERENC: - To prawda. Jednego dnia była konsultacja u doktora Juliusza Deca w Żorach, następnego operacja zespolenia, za pomocą blaszki i ośmiu śrub, kości. Diagnoza lekarza kadry była zgoła odmienna i nie dawała mi wielkich szans na powrót do dżudo.

 

Środowisko jest pod wrażeniem pani determinacji. Dwa tygodnie po operacji wróciła pani do ogólnych treningów, w grudniu był camp w Japonii, w styczniu pierwszy start i brąz w PŚ w Tunisie. Po drodze trzy miesiące trudniej rehabilitacji.
Agata PERENC: - Nim wróciłam na matę, musiałam się na nowo uczyć chodzić, potem przygotować do powrotu do treningu i wysiłku, choć głowa na to nie pozwalała. Kilkugodzinna, codzienna rehabilitacja to jakby trening. Co cię nie zabije, to cię wzmocni. (śmiech). Marzeniem każdego sportowca jest olimpiada i medal. Stąd czerpałam siły.


W trakcie rehabilitacji obroniła się pani na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Do dyplomu magistra-dietetyka ma pani dystans - są ludzie mądrzy bez dyplomu i głupi z tytułami. To pani wpis na Facebooku.
Agata PERENC: - To prawda. Dla mnie nie papierek jest ważny, a to, co się ma w głowie, sposób myślenia, by np. nie zrobić krzywdy innemu człowiekowi. A magisterium? Każdy sportowiec powinien sobie stworzyć taką życiową alternatywę. Już poza wszystkim: kto stoi w miejscu, ten się cofa.

 

Na zdjęciach na Facebooku zajada się pani batonami…
Agata PERENC: - Tak, są to specjalnie skomponowane batony wegańskie, z naturalnych składników, po które codziennie sięgam, a firma produkująca je postanowiła mnie wesprzeć jako sponsor.

 

Czy to, że jest pani weganką, nie przeszkadza w robieniu wagi? Przeszła pani z 57 kg do kategorii 52 kg, i musi trzymać wagę, turnieje w zasadzie co tydzień i jeszcze dalekie podróże.
Agata PERENC: - Może gdyby ktoś chciał zbijać wagę na własną rękę, pojawiłoby się ryzyko dla zdrowia. Ale ja jestem dietetykiem z zawodu, jestem pod kontrolą lekarzy, więc żadnego zagrożenia nie ma.


Wracając do spraw najistotniejszych – w sobotę wystąpi pani w Grand Slam w Paryżu. Jest najwyżej punktowanym turniejem, bo nie ma w tym roku MŚ. A tych oczek brakuje, by awansować z 30. miejsca do pierwszej 14. olimpijskiego rankingu, gwarantującej strat w Rio.
Agata PERENC: - To prawda. Po Paryżu będę szukała punktów jeszcze w PŚ w Warszawie. I wtedy zobaczymy, czy moje olimpijskie marzenia są realne. Nie jestem jeszcze w dyspozycji sprzed kontuzji, buduję formę fizyczną i psychiczną. Chcę to robić krok po kroku, nie wybiegając myślami zbytnio w przyszłość. Jadę na Grand Slam pozytywnie nastawiona, choć oczywiście ważne jest losowanie. Mata w Paryżu powie prawdę o moim przygotowaniu i szansach na Rio.

 

Gdyby ten splot nieszczęśliwych okoliczności sprawił, że igrzyska też uciekną...
Agata PERENC: - Nie dopuszczam do siebie takiej myśli. Na razie nie mam planu B. No cóż… Rok-dwa po olimpiadzie jeszcze przeznaczam na starty i dam sobie parę miesięcy do namysłu, czy zacząć pracować jako dietetyk, czy też zostać w sporcie.


***
Agata Perenc (26 l.) - dżudoczka Polonii Rybnik, kat. 52 kg. multimedalistka mistrzostw Polski seniorek i juniorek, pięciokrotnie na podium zawodów Pucharu Świata, dwa brązowe medale Grand Prix. Trener klubowy Artur Kejza.

Z tej samej kategorii