Dużo pracy przed selekcjonerem. Z Belgiem do Tokio

Przed nowym trenerem reprezentacji siatkarzy szereg zadań do zrealizowania. To najważniejsze ma się spełnić w 2020 roku.

Vital Heynen
 fot. Adam Starszyński  /  źródło: Pressfocus

W środę Vital Heynen został 27. selekcjonerem reprezentacji Polski. To szósty po Raulu Lozano, Danieu Castellanim, Andrei Anastasim, Stephanie Antidze i Ferdinando De Giorgim zagraniczny szkoleniowiec, który poprowadzi biało-czerwonych. Przed Belgiem jednak wyjątkowo trudne zadanie. Kto wie, czy nie najtrudniejsze odkąd stery reprezentacji przejęli zagraniczni szkoleniowcy. Heynen musi wygrzebać drużynę narodową z marazmu, w jaki popadła po zdobyciu mistrzostwa świata w 2014 roku. A ważne imprezy zbliżają się coraz większymi krokami.

 

Nie problemy, a możliwości
Dużym plusem Vitala Heynena jest to, że doskonale orientuje się w sprawach polskiej siatkówki. Belg całe swoje życie poświęcił dyscyplinie, a odkąd został kandydatem na trenera reprezentacji Polski rozpoczął mocne studiowanie naszej siatkarskiej rzeczywistości. Dowodem tego jest m. in. praca o stanie męskiej reprezentacji. Licząca ponad 60 stron publikacja podobno mocno zaskoczyła działaczy Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Sam zainteresowany po podpisaniu kontraktu nie chciał jeszcze zdradzać swojego planu naprawczego, ale z optymizmem patrzał w przyszłość. - Nie widzę problemów, tylko możliwości, jakie są w polskiej siatkówce. Ostatnio byłem m. in. na Pucharze Polski we Wrocławiu. Polska ma duży potencjał. Jest pokolenie mistrzów świata juniorów. Są też gracze doświadczeni. Patrzę na życie pozytywnie i będę też prosić o to zawodników - powiedział nowy selekcjoner na środowej konferencji prasowej.

 

Budowa drużyny i zaufania
Tu uwidacznia się pierwszy problem, z którym zmierzy się Heynen. Zbudowanie nowej reprezentacji. W ostatnich sezonach reprezentacja przypominała raczej zbiór indywidualności i siatkarskich gwiazd, aniżeli prawdziwy zespół. To ma się zmienić, a Heynen już zapowiedział, że rozpocznie rozmowy z potencjalnymi zawodnikami. I nie będą to pięciominutowe rozmowy przez telefon. Belg chce mieć do dyspozycji wszystkich najlepszych siatkarzy, ale tylko tych, którzy chcą grać dla orzełka na piersi.
Budowa drużyny to pierwsze zadanie, które ma za sobą pociągnąć także kolejne - odbudowę zaufania kibiców i wiary w reprezentację. Ostatnia mizeria i słabe wyniki sprawiły, że po raz pierwszy od kilkunastu lat na meczach reprezentacji Polski raziły po oczach puste miejsca na trybunach. To również zadanie dla władz PZPS-u, aby Heynenowi w tym pomóc i ustalić ceny biletów na mecze kadry na rozsądnym poziomie tak, by czteroosobowa rodzina nie musiała przeznaczać majątku, by móc dopingować zespół.

 

Obrona mistrzostwa? Myślmy racjonalnie
Gdy Vital Heynen zbuduje już drużynę czeka go szereg celów sportowych. Już w lato wystartuje siatkarska Liga Narodów, która jest następcą Ligi Światowej. To będzie pierwsza okazja, by selekcjoner przyjrzał się swoim siatkarzom w warunkach meczowych, a także dokonał szerokiej selekcji. - W ciągu pięciu weekendów rozegramy piętnaście meczów. Pokażcie mi trenera, który każe grać we wszystkich swoim najlepszym zawodnikom. Czeka nas sporo długich przelotów. W siatkówce zbyt wiele wymaga się od graczy. Będziemy chcieli wygrywać, mając na pokładzie młodych zawodników - zaznaczył Heynen.
Liga Narodów to przedsmak tego, co czeka nas we wrześniu. We Włoszech i Bułgarii zostaną rozegrane mistrzostwa świata na których Polska będzie broniła tytułu. Belg podchodzi do turnieju jednak bardzo racjonalnie. - Naszym celem jest zajęcie miejsca w czołowej „szóstce”. Byłby to dobry rezultat. Gdy już jednak przystąpimy do gry, to będziemy chcieli wygrywać każde spotkanie. Ale stawiając zadania trzeba być realistą - przyznał tuż po wyborze.

 

Olimpijskie marzenie
W przyszłym roku biało-czerwonych czeka walka w kolejnych mistrzostwach Europy, ale priorytetem będzie wywalczenie awansu na igrzyska olimpijskie w Tokio. System kwalifikacji jest rozbudowany i skomplikowany do granic możliwości i biało-czerwoni będą musieli w tym gąszczu znaleźć drogę do Japonii. To podstawowy cel, jaki czeka Vitala Heynena i jego nową drużynę. Jeśli się uda, to z pewnością Polacy znów będą w szerokim gronie faworytów do medali. Sam belgijski szkoleniowiec podkreśla, że jego największym marzeniem jest zdobycie olimpijskiego złota. Jeśli mu się to nie uda lub - co gorsza - Polacy nie wystąpią w Tokio, to zapewne znów będziemy świadkami kolejnej roszady na stanowisku selekcjonera.

 

Z tej samej kategorii