Piwo, cukierki i chipsy

Vital Heynen to z pewnością najbardziej ekscentryczny szkoleniowiec reprezentacji w historii.

NIEMCY - FRANCJA
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Przez ostatnie 13 lat polską kadrę trenują obcokrajowcy. Róże mieli temperamenty. Daniel Castellani, Stephane Antiga i Ferdinando De Giorgi byli raczej stonowani, choć wiedzieli kiedy krzyknąć. Co innego Raul Lozano czy Andrea Anastasi, którym bliżej do choleryków i awanturników, gdy coś poszło nie tak. Nowy szkoleniowiec biało-czerwonych jest jednak inny. W trakcie meczu potrafi zawodnika pogłaskać lub zrugać, kłócić się z sędziami do upadłego, a po meczu jest duszą towarzystwa.
O dorobku trenerskim Heynena powiedziano już wszystko. Jako selekcjoner zdobył z reprezentacją Niemiec brąz mistrzostw świata, a z kadrą Belgii zajął czwarte miejsce w mistrzostwach Europy. Do tego dochodzą liczne sukcesy w siatkówce klubowej, zwłaszcza z Noliko Maaseik czy ostatnio VfB Friedrichshafen. W swojej karierze belgijski trener wygrał wiele, ale jego największym zwycięstwem jest to, że nie ma wrogów i trudno znaleźć jakiegoś siatkarza, który Heynena by nie lubił.
Belg całe swoje życie poświęcił siatkówce, ale trzeba przyznać, że ma niekonwencjonalne podejście do sportu. Do minimum ogranicza rozgrzewki swoich drużyn, bo - jak sam przyznał - jako zawodnik ich nie cierpiał. Odprawy techniczne też bywają krótkie i na temat. Treningi to odrębna historia. Heynen gra ze swoimi zawodnikami o cukierki. Te leżą na boisku i trzeba w nie trafić piłką. Nie boi się zakładać ze swoimi zawodnikami o paczkę chipsów czy z dziennikarzami o butelkę piwa. Przed jednym ze spotkań w Lidze Mistrzów Heynen zapowiedział, że jeśli jego drużyna wygra seta z Zenitem Kazań, to postawi wszystkim dziennikarzom po piwie. Jakież musiało być ich zdziwienie, gdy Belg przed kolejną konferencją prasową rozdał każdemu obecnemu przedstawicielowi mediów butelkę z chmielowym napojem.
Media to zresztą konik Heynena, który bryluje wśród dziennikarzy. Zasłynął tym, że odebrał jednemu z reporterów mikrofon i sam ze sobą przeprowadził wywiad. Pomeczowe konferencje prasowe to również show w wykonaniu Heynena. Tak było m.in. podczas mistrzostw świata w Polsce. Na igrzyskach europejskich w Baku można z kolei było zobaczyć, jak woził po parkiecie jedną z reporterek, która znajdowała się w... wózku sklepowym.
Nowy selekcjoner to również świetny... swat. Swoim zawodnikom, którym doskwierała samotność, potrafił znaleźć dziewczyny, które dzisiaj są ich żonami. Do każdego zawodnika podchodzi indywidualnie i stara się go traktować jako przyjaciela. Tym wyrobił sobie doskonałą markę w świecie siatkówki. Oby to pomogło uzdrowić naszą reprezentację.

 

Z tej samej kategorii