Alarm na środku siatki!

Sztab medyczny intensywnie pracuje, by Mateusz Bieniek stanął na nogi! „Bienio” wyzdrowiej - jednym głosem mówią kibice biało-czerwonych!

13.08.2017 SIATKOWKA - POLSKA - ROSJA - XV MEMORIAL HUBERTA JERZEGO WAGNERA
 fot. Michał Stańczyk  /  źródło: Cyfrasport

Ta wiadomość spadła na sympatyków siatkówki jak grom z jasnego nieba. Siatkarska centrala w niedzielne popołudnie poinformowała o kontuzji podstawowego środkowego, 23-letniego Mateusza Bieńka i w trybie awaryjnym powołanie otrzymał Andrzej Wrona, który na początku sezonu reprezentacyjnego był w szerokiej kadrze. Na dwa dni przed inauguracyjnym meczem z Serbami w mistrzostwach Europy na Stadionie Narodowym, nieoczekiwanie w reprezentacji ogłoszono alarm i powstał, naszym zdaniem, poważny problem na środku siatki. „Bienio”, jak nazywają go koledzy, mimo młodego wieku był nie tylko podstawowym zawodnikiem ekipy Ferdinando De Giorgiego, ale również najbardziej doświadczonym środkowym.

 

Odkrycie Antigi
Szkoleniowcy mają problem, bo role reprezentantów, wydawało się, zostały skrupulatnie rozpisane i można było się spokojnie przygotowywać, zwłaszcza mentalnie, do niezwykle trudnej potyczki z Serbami. Bieniek to odkrycie poprzedniego selekcjonera Stephane'a Antigi, który w kwietniu 2015 r. powołał go na pierwsze zgrupowanie siatkarzy, zaś pod koniec maja zadebiutował w zwycięskim meczu z Rosjanami, zdobył 14 pkt i statuetkę MVP dla najlepszego zawodnika meczu. Od tego czasu, z drobnymi wyjątkami, występuje w podstawowym składzie reprezentacji, grając do niedawna na środku siatki z Piotrem Nowakowskim lub Karolem Kłosem. Z rolą zmiennika musiał się pogodzić Marcin Możdżonek, który nie pojechał na igrzyska w Rio de Janeiro.
Z chwilą objęcia rządów przez trenera De Giorgiego środek siatki został mocno przemodelowany. Powołań na pierwsze zgrupowanie nie otrzymali ani Nowakowski ani Możdżonek i było to przedmiotem różnych spekulacji, nie tylko medialnych. Miejsce obok Bieńka znalazło się dla Karola Kłosa, Bartłomieja Lemańskiego, Łukasza Wiśniewskiego, Andrzeja Wrony i nieco później dla kapitana mistrzów świata juniorów, Jakuba Kochanowskiego. Ten pierwszy szybko jednak podjął decyzję o rezygnacji w tym roku z gry w reprezentacji z powodów osobistych. Natomiast Wronę wykluczyła kontuzja ramienia, musiał przejść 6-tygodniową rehabilitację i przy ustalaniu składu na Ligę Światową już nie był brany pod uwagę. Niemniej ciągle jest w kręgu zainteresowań selekcjonera i stąd też awaryjne powołanie.

 

Dmuchamy na zimne
Po kontuzji Bieńka w reprezentacji obowiązuje stan alarmowy i trudno się dziwić. Siatkarz rodem z Blachowni pod Częstochową i wychowanek miejscowego Norwida, jest pod stałą opieką dr Jana Sokala, lekarza reprezentacji oraz fizjoterapeutów.
- Oczywiście, że dmuchamy na zimne, ale wszyscy mamy nadzieję, że Mateusz odzyska sprawność i będzie mógł wystąpić w mistrzostwach - informuje rzecznik reprezentacji, Mariusz Szyszko. - Sztab medyczny robi wszystko, by doszedł do pełni zdrowia, choć wiemy doskonale, że tego procesu nie można przyspieszyć. Stąd trenerzy zdecydowali się na dodatkowe powołanie Andrzeja Wrony, który wczoraj rano pojawił się na zgrupowaniu, zaś po południu uczestniczył już w zajęciach. Andrzej do końca będzie tutaj, ale decyzję, kto zagra w ME poznamy niemal w ostatniej chwili...
Wrona, choć ma mniejszy staż reprezentacyjny (debiutował w 2013 r z Serbią), ma już w swoim dorobku złoto z pamiętnych mistrzostw świata w 2014 r. w katowickim „Spodku”. Kto wie, czy gdyby nie kontuzja ramienia byłby brany pod uwagę przy ustalaniu składu na Ligę Światową. Wrona, wychowanek stołecznego Metra, obecnie reprezentuje ONICO Warszawa, jest na innym stopniu wytrenowania niż pozostali kadrowicze. Rozpoczął treningi z zespołem klubowym 2 tygodnie temu i głównie spędzał czas w siłowni oraz na zajęciach kondycyjnych.

 

Koszulka zamiast szalika?
„Miał być szalik i kibicowanie z trybun, a będzie koszulka. Przykro mi z powodu kontuzji Mateusza na ostatniej prostej przed ME, miałem nadzieję, że moje awaryjne powołanie nie będzie potrzebne. Zdrowia Bieniu” - tak napisał Wrona na profilu społecznościowym gdy dowiedział się o dodatkowym powołaniu.
Nie ma co ukrywać - na środku siatki powstał problem. Gdyby kontuzja wykluczyła Bieńka, będziemy ciekawi na jaki duet środkowych zdecyduje się De Giorgi. Lemański ledwie co debiutował w reprezentacji w majowym spotkaniu z Iranem. Kochanowski również stawia pierwsze kroki w narodowej ekipie. Z kolei Łukasz Wiśniewski ma spore doświadczenie, ale... ligowe. Czy w tej sytuacji do „6” wskoczyłby Wrona?
- Bardzo się zmartwiłem tym komunikatem, bo Mateusz to przecież podstawowy środkowy i był w niezłej formie, a śmiem twierdzić, że w czasie mistrzostw byłby w jeszcze lepszej - przekonuje jego były trener klubowy z Norwida, a zarazem mistrz świata z 1974 r., [Stanisław Gościniak]. - Niestety, ze sportem nieodłącznie są związane kontuzje i taka dopadła „Bienia”. Miejmy nadzieję, że wyjdzie z tego urazu i wesprze zespół. Niemniej zdrowie jest najważniejsze i gdyby istniała nawet najmniejsza wątpliwość, to wówczas trzeba nominować zdrowego zawodnika.
Kto wie, może za szybko zrezygnowano z doświadczonego Możdżonka, który ma niesłychany spokój i opanowanie w najtrudniejszych sytuacjach. A może właśnie swoją niezwykłą szansę wykorzysta Wrona i będzie ostoją tej ekipy? „Bienio” wyzdrowiej - jednym głosem mówią kibice biało-czerwonych!

 

Z tej samej kategorii