Proszę czekać, będzie rozmowa...

Sąd kapturowy wydał wyrok na Ferdinando De Giorgiego, choć działacze związkowi z trenerem męskiej reprezentacji jeszcze nie rozmawiali. Do spotkania dojdzie dzisiaj.

Ferdinando De Giorgi
 /  fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

Podpisaliśmy z trenerem Ferdinando De Giorgim 4-letni kontrakt z klauzulą, że jego praca zostanie oceniona po mistrzostwach świata w 2018 roku - zakomunikował nam w grudniu prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej Jacek Kasprzyk. - Oczywiście, podczas mistrzostw Europy w naszym kraju oczekujemy nie tylko dobrej postawy, ale również miejsca na podium - dodał po chwili.
To tak gwoli przypomnienia. Sierpniowe Euro - mamy je jeszcze żywo w pamięci - dla biało-czerwonych zakończyło się klapą, bo 10. lokata nie jest miernikiem wartości reprezentacji. Wokół trenera rozpętał się huragan o potężnej sile. Sąd kapturowy, naszym zdaniem, wydał wyrok na włoskiego szkoleniowca, choć działacze związkowi jeszcze z nim nie rozmawiali. Do spotkania dojdzie dzisiaj.

 

Najpierw raport
Po inauguracyjnej przegranej z Serbami na Narodowym Kasprzyk był mocno poirytowany i na antenie Polsatu pogroził palcem i dał żółtą kartkę sztabowi szkoleniowemu. Potem nieco tonował tę wypowiedź, ale w kuluarach ME ciągle się o niej mówiło. Z kolei po przegranej ze Słowenią i pożegnaniu z imprezą prezes PZPS zastanawiał się, czy samemu nie ustąpić ze stanowiska. Dwa tygodnie po mistrzostwach już nie mówi o dymisji, lecz układa plany na przyszłość.
Dopiero dzisiaj odbędzie się spotkanie włoskiego szkoleniowca przede wszystkim z przedstawicielami wydziału szkolenia związku. „Fefe”, mamy taką nadzieję, przedstawi swoją ocenę pracy reprezentacji od maja do zakończenie ME. Sprawozdanie zapewne będzie analizowane na wszystkie sposoby przez fachowców, którzy powinni wydać opinię, czy De Giorgi rokuje na lepszą przyszłość reprezentacji. 20 września zbiera się zarząd, który podejmie decyzję o przyszłości Włocha na stanowisku.
Prezes Kasprzyk zapowiedział również, że równie szybko zostanie podjęta decyzja po ewentualnej dymisji. Proszę czekać, będzie rozmowa - tak swego czasu słyszeliśmy w słuchawce telefonicznej. Teraz również to samo słyszymy, ale tym razem już dziś do rozmowy dojdzie.

 

Wyraziste głosy
De Giorgi święcił triumfy z drużynami klubowymi, ale nie miał okazji wcześniej prowadzić reprezentacji, a przecież praca ta różni się zasadniczo. W klubowym zespole pracuje z zawodnikami na co dzień i zna ich doskonale. W kadrze, z wieloma indywidualnościami, główny cel to stworzyć grupę o mentalności zwycięzców. A tego Włochowi nie udało się zrobić i i dlatego - naszym zdaniem - poniósł klęskę. Po jednej porażce z Serbami ta pozornie zgrana grupa się rozpierzchła i już nie dało się jej scalić. Biało-czerwoni, podobnie jak Francuzi, nie byli przygotowani mentalnie do mistrzostw.
Oczywiście, z chwilą zakończenia imprezy rozgorzała dyskusja, czy De Giorgi powinien utrzymać stanowisko selekcjonera, czy zostać natychmiast zwolniony. Marian Kmita, dyrektor programów sportowych Polsatu, chyba najbardziej wyraziście wyartykułował swoje zdanie. Za klęskę w mistrzostwach obarczył włoskiego szkoleniowca oraz trzech reprezentantów: Fabiana Drzyzgę, Bartosza Kurka oraz Michała Kubiaka.
Kmita to ważna persona, bo przedstawiciel jednego z głównych sponsorów (telefonii komórkowej) związku i reprezentacji. Prezes Kasprzyk i jego dwór muszą z tym głosem się liczyć. Ba, są i tacy, którzy twierdzą, że wyrok został już wydany i tylko jego ogłoszenie, dla przyzwoitości, zostało wstrzymane.
Andrzej Grzyb, znany menadżer i odkrywca Kubańczyka Wilfredo Leona, również nie ma żadnych wątpliwości, że wraz De Giorgim powinni odejść Kurek i Kubiak. Grono zwolenników zwolnienia Włocha jest w większości; przekonuje ono, że selekcjoner utracił sterowność nad zespołem i już jej nie odzyska.

 

Ostrożność w cenie
Kubiak i Kurek po ostatnim meczu zaczęli głośno zastanawiać się nad dalszą grą w reprezentacji. Doskonale rozumiemy obu zawodników, bo słowa te zostały wypowiedziane w emocjach. Obaj, podobnie jak pozostali zawodnicy, stoją murem za trenerem i uważają, że powinien on nadal prowadzić kadrę. A źródeł niepowodzenia chcą szukać u siebie - tak mówili.
Kubiak, kapitan reprezentacji, na pewno nie był liderem zespołu w tym turnieju. Trzeba jednak spojrzeć, jakie okoliczności towarzyszyły mu po wyczerpującym sezonie w Japonii. Na zgrupowaniu zjawił się niemal z dnia na dzień, potem doznał kontuzji w Lidze Światowej i na dodatek po raz drugi został ojcem. To był kolorowy zawrót głowy. To wszystko nie sprzyjało mu w dobrym przygotowaniu psychicznym i fizycznym. Niemniej chyba trudno tak od razu rezygnować z zawodników z takim dorobkiem. Ponadto jest również grono fachowców, którzy nadzwyczaj ostrożnie wypowiadają się co do przyszłości selekcjonera.

 

Deklaracja
De Giorgi po turnieju przekonywał, że wszyscy solidnie wypełnili obowiązki, a o porażkach decydowały dwie czy trzy piłki w meczach z Serbią oraz Słowenią. I jednocześnie wyraźnie zadeklarował, że jest zainteresowany dalszym prowadzeniem reprezentacji. Gdyby Włoch utrzymał stanowisko, wówczas prezes Kasprzyk musiałby się zastanowić nad reprezentacyjnym sztabem, bo w nim chyba też „zgrzytało”, co było widać nawet z wysokości trybun.
Niemniej wydaje się, że dni de Giorgiego zostały policzone i oficjalne zwolnienie to kwestia czasu. - To dobry trener, ale niestety wyników nie ma - zwykł mówić przy takich okazjach legendarny Kazimierz Górski, obdarzony wręcz niebywała intuicją. A tej właśnie brakuje De Giorgiemu.

 

Z tej samej kategorii