Paweł Papke: Zagramy w Rio!

Paweł Papke
 fot. Łukasz Laskowski  /  źródło: Pressfocus

Turniej w Berlinie był do wygrania, ale należy cieszyć się z tego, co osiągnęliśmy – mówi prezes PZPS.

Europejskie kwalifikacje do igrzysk były wielkim wyzwaniem dla wszystkich uczestników. W Berlinie z marzeniami o występie w Rio de Janeiro pożegnały się takie potęgi jak Serbowie, Bułgarzy czy brązowy medaliści niedawnych mistrzostw świata – Niemcy. Olimpijski paszport wywalczyli Rosjanie, a Francuzi i nasz zespół o przepustkę powalczą w turnieju ostatniej szansy w Tokio.


JAKUB BOCHENEK: Co pan czuł, gdy reprezentacja Niemiec miała w czwartym secie piłkę meczową, która mogła nas pozbawić szansy gry w igrzyskach?
PAWEŁ PAPKE: Targały mną ogromne emocje. Miałem dramatyczne myśli, ale na szczęście wszystko skończyło się tak, jak powinno. To są ciężkie momenty dla siatkarzy, dla ludzi, którzy zawodowo zajmują się siatkówką, i dla wszystkich kibiców. Bardzo mocno wierzę w chłopaków i niezmiernie się cieszę, że znowu potwierdzili, jak fantastyczną są drużyną. W najtrudniejszych momentach pokazali charakter, wygrali najważniejsze akcje. Oni zapewniają nam wspaniałe emocje i przeżycia. Mecz z Niemcami na długo zapadnie wszystkim w pamięci.


Jadąc do Berlina siatkarze zapowiadali, że celują w zwycięstwo. Jest trzecie miejsce, ale w tych okolicznościach można chyba mówić o sukcesie?
PAWEŁ PAPKE: Mistrzom świata nie wypada nic innego mówić. Startując w jakimkolwiek turnieju chcą go wygrać. Tym razem się nie udało, ale biało-czerwoni spełnili plan minimum. Francuzi są świetną drużyną i zagrali z nami fantastyczny pojedynek. Dwa pierwsze sety półfinałowego meczu były majstersztykiem. Takiego poziomu w męskiej siatkówce dawno nie oglądałem. Zabrakło naprawdę niewiele, by to Polska po dwóch setach prowadziła 2:0. Może wtedy to my bylibyśmy górą. Nie udało się, ale wypada się cieszyć, że ciągle mamy szansę na występ w igrzyskach. Jestem przekonany, że ją wykorzystamy.


Ten turniej był do wygrania, czy jednak Francja i Rosja były poza zasięgiem?
PAWEŁ PAPKE: Jak najbardziej obie te drużyny były w naszym zasięgu. Powiem tak: nie zdziwię się jeśli na podium igrzysk olimpijskich staną te same drużyny co w Berlinie. I chyba żaden z fachowców też się nie zdziwi. Oczywiście do tego dochodzą silne reprezentacje Brazylia, Stanów Zjednoczonych czy Włoch, ale siatkówka europejska jest bardzo mocna. Nie będzie zaskoczeniem, jeśli Rosja, Francja i Polska znajdą się w strefie medalowej w Rio de Janeiro.


Najpierw jednak trzeba przejść turniej kwalifikacyjny w Tokio...
PAWEŁ PAPKE: Oczywiście. Rozmawiamy w trybie dokonanym, jakbyśmy już w Rio byli, ale naprawdę ostrzegam, by nikogo nie lekceważyć. Do każdego przeciwnika trzeba podejść z respektem. Przekonaliśmy się o tym w ubiegłym roku, gdy w mistrzostwach Europy przegraliśmy ważne ćwierćfinałowe spotkanie ze Słowenią. Turniej w Tokio to teraz nasze oczko w głowie i jako PZPS już o nim myślimy.


Zmagania w Japonii będą jednak dużo łatwiejsze niż Puchar Świata czy turniej w Berlinie.
PAWEŁ PAPKE: Powinno być nieco łatwiej zdobyć tę kwalifikację, bo połowa drużyn - w tym jedna azjatycka - wywalczy awans. Nie wyobrażam sobie, abyśmy nie zajęli przynajmniej trzeciego miejsca. Wierzę, że pojedziemy do Rio i odegramy tam znaczącą rolę.

Plebiscyt PS
Z tej samej kategorii