Jakub Kochanowski: Atmosfera robi wrażenie

Jakub Kochanowski
 fot. Krzysztof Porębski  /  źródło: Pressfocus

20-letni środkowy Indykpolu AZS-u Olsztyn przeżywa kolorowy zawrót głowy. Najpierw jako kapitan poprowadził zespół juniorów do złota w mistrzostwach świata i zdobył MVP tej imprezy, potem Ferdinando De Giorgi powołał go do kadry i pozwolił zadebiutować podczas Ligi Światowej. Mecz z Finlandią był kolejnym debiutem, tym razem w seniorskich mistrzostwach Europy.

Odczuwa pan tremę, uczestnicząc w tak ważnym turnieju?
JAKUB KOCHANOWSKI: Tuż przed meczem pojawia się stres, ale wszystko mija wraz z rozpoczęciem rozgrzewki. Atmosfera zarówno na Narodowym, jak i w Ergo Arenie robi na mnie wrażenie, bo tego jeszcze nie znałem. Jestem szczęśliwy, że mogę uczestniczyć w tych mistrzostwach i mogę poznać wszystko od kuchni. Gdy trener zdecydował się na zmianę i wprowadził mnie na parkiet, trochę nerwy dały o sobie znać. Jednak nie patrzyłem, co się wokół mnie dzieje, lecz koncentrowałem się na grze. Myślałem przede wszystkim o przygotowaniu kolejnej akcji. Ale tak już jest, że kiedy człowiek pojawi się na parkiecie, zapomina o wszystkich innych rzeczach. A co do mojej postawy - nie mnie ją oceniać. To zostawiam trenerom oraz dziennikarzom.

 

Czy liczy pan, że zostanie w podstawowym składzie?
JAKUB KOCHANOWSKI: To przecież marzenie każdego rezerwowego. Mnie pozostaje tylko akceptować wybory trenerów. Jeżeli pojawiam się na parkiecie, staram się pomóc drużynie. Oczywiście, że chciałbym wykorzystać swoją szansę. Jeżeli jednak pozostanę w kwadracie dla rezerwowych, przyjmę to i będę pracował z pokorą, by przekonać trenerów do swojej osoby.

 

Jak z pańskimi siłami? Gra pan przecież na okrągło...
JAKUB KOCHANOWSKI: Od dwóch tygodni jesteśmy w rytmie meczowym i już nie trenujemy tak ciężko, jak podczas zgrupowań w Spale. Nie miałem za wiele okazji do gry w reprezentacji. Tak więc dysponuję sporymi siłami i energia mnie rozpiera.

Z tej samej kategorii