Z plaży na salony, czyli Łukasz Kaczmarek w akcji

Łukasz Kaczmarek
 fot. Piotr Matusewicz  /  źródło: Pressfocus

Łukasz Kaczmarek wyrasta na jedną z najważniejszych postaci naszej reprezentacji. Kilka lat temu siatkarz dla przeciętnego kibica był postacią wręcz anonimową - zawodnika rodem z Krotoszyna kojarzyli najbardziej zaprawieni sympatycy siatkówki plażowej, bo to właśnie od tej dyscypliny mierzący 204 cm reprezentant Polski rozpoczynał swoją karierę.

W plażówce szło mu świetnie. Uczęszczał do Szkoły Mistrzostwa Sportowego Polskiego Związku Piłki Siatkowej w Łodzi. W 2011 roku z Maciejem Kosiakiem zdobył tytuł mistrza świata juniorów. Rok później z Sebastianem Kaczmarkiem został mistrzem Europy do lat 18, a następnie srebrnym medalistą MŚ do lat 19. Po zakończeniu występów w kategoriach młodzieżowych postanowił zamienić piasek na halę i przeszedł do I-ligowej Victorii Wałbrzych, gdzie był jedną z wyróżniających się postaci. Szybko został zauważony w Cuprum Lubin, gdzie występuje od 2015 roku.

 

Praca popłaca
Halowy talent Kaczmarka błysnął jednak w tym sezonie. 23-letni zawodnik należał do najskuteczniejszych atakujących PlusLigi i został powołany do szerokiego składu reprezentacji na mistrzostwa Europy. Początkowo wydawało się, że nie będzie miał większych szans w rywalizacji o miejsce z Maciejem Muzajem, jednak jego ciężka praca na treningach popłaciła. - Wszystko dzieje się bardzo szybko. Przez całe wakacje nasza „18" ciężko trenowała i każdy dołożył cegiełkę, by jak najlepiej przygotować się do turnieju. Tu nie ma indywidualności, tu jest drużyna. Cierpliwie czekałem na decyzję trenera i gdy wziął mnie do „14", byłem bardzo szczęśliwy. Kocham to, co robię i jestem dumny, że mogę być w tej reprezentacji - mówi Łukasz Kaczmarek.

 

Nowy ulubieniec?
Utalentowany rozgrywający nie zachłysnął się jednak samym powołaniem do składu na mistrzostwa Europy. Swoją postawą coraz częściej udowadnia Ferdinando De Giorgiemu, że zasługuje na miejsce w podstawowym składzie. - Czy dociera do mnie to, co się dzieje? Chyba musi, skoro wychodzę na boisko i gram. To wszystko jest niesamowite. Bardzo cieszę się z tego miejsca w jakim się znajduję, ale dalej chce się piąć i polepszać swoje umiejętności - powiedział ambitny zawodnik. Co więcej, podczas ostatnich problemów ze skutecznością Dawida Konarskiego, wejścia Kaczmarka na boisko domagali się kibice. - Szczerze powiedziawszy, to nie myślę o tym. Skupiam się na spotkaniach i treningach. Nie interesuję się tym, co piszą w mediach. W tym zespole jest 14 równych zawodników - dodał skromnie Kaczmarek.

 

Emanuje radością
25-latek na parkiecie nie ma żadnych zahamowań ani strachu, a po każdej akcji wykonuje efektowne „cieszynki”. - Nie potrafię się nie cieszyć. Robię to, co lubię, sprawia mi to ogromną przyjemność, więc chce się tym bawić i czerpać z tego przyjemność - stwierdził.


W poniedziałkowym meczu z Estonią Łukasz Kaczmarek był jednym z najskuteczniejszych polskich siatkarzy, choć rozpoczął spotkanie w kwadracie dla rezerwowych. - Cieszę się, że pomogłem drużynie. Nie było łatwo, ale na tych mistrzostwach nie ma łatwych rywali ani anonimowych zawodników. Estończycy prezentowali się na tym turnieju bardzo dobrze, przegrali z Finami i Serbami tylko po 2:3. Na mecz z nami wyszli już trochę zgaszeni i zdołaliśmy to wykorzystać - relacjonował nasz atakujący.

 

Powtórzyć zwycięstwo z Rosją
Dzisiaj Kaczmarek być może dostanie kolejną szansę i to w meczu o naprawdę dużym kalibrze. Starcie ze Słowenią zadecyduje, czy znajdziemy się w ćwierćfinale. - Będziemy do tego starcia bardzo dobrze przygotowani. Graliśmy ze Słoweńcami trzy mecze kontrolne w Spale i mamy dużo materiałów. Będzie dobrze, zwłaszcza że mamy po swojej stronie kibiców, którzy niosą nas w każdym meczu od początku do końca.


Reprezentacja Polski kluczową fazę mistrzostw Europy będzie rozgrywała w Krakowie, gdzie niedawno wygrała Memoriał Huberta Wagnera. W ostatnim meczu z Rosją błysnął właśnie Łukasz Kaczmarek, który pomógł biało-czerwonym wyjść od 0:2 do 3:2. - Doskonale znamy halę w Krakowie i to, że Słoweńcy grali tam fazę grupową, nie będzie dla nas przeszkodą. Oczywiście znów chciałbym zagrać z Rosją i znów ją pokonać, ale to może nastąpić dopiero w czwartek. Najpierw trzeba pokonać Słoweńców i bardzo chcę pomóc w tym naszej drużynie - zakończył Łukasz Kaczmarek.

 

Z tej samej kategorii